Lifestyle, Psychologia & Rozwój

Prawdziwe postanowienia noworoczne, które powinieneś wykonać

 

  1. Nie zapiszę się na siłownię od Nowego Roku

… bo w marcu przestanę na nią chodzić. Organizm nienawidzi skrajności. Nienawidzi tego, że 7 dni leżał, jadł czekoladę i oglądał Netflix. Następne 7 dni, jest 5x na treningu, je kaszę i czyta fit blogi. Jasne, jesteśmy zajarani, mamy energię przez miesiąc, może dwa. Potem wszystko opada, tyle że opada aż do skrajności. Jednym machnięciem ręki porzucamy całość: siłownię, dietę. Rzucamy się na ciastka i piwo. Wracamy do naszej skrajności.

Balans. Nie żyj skrajnie. Porozciągaj się maksymalnie 15 minut, albo pójdź na zumbę raz w tygodniu. Posprzątaj porządnie dom w sobotę jeśli nie masz ochoty na trening. Zacznij spacerować 3 razy w tygodniu. Pójdź na siłownię raz na dwa tygodnie, będziesz miał ochotę za dwa iść znowu? Pójdź, ale nic na siłę, bo to porzucisz, a to o wiele gorsze. Lepsza jest systematyka cały rok niż ogromna hiperbola. Umysł i ciało tego nie lubi. Beata Pawlikowska powiedziała kiedyś żeby wyprowadzać się codziennie na spacer wokół bloku na PIĘĆ MINUT. Dlaczego tylko na pięć? Bo jak założysz sobie, że idziesz tylko na pięć minut – to prawdopodobnie pospacerujesz dłużej gdy zobaczysz, że czas leci szybko, a spacer jest przyjemny. Jak założysz sobie, że musisz spacerować TRZYDZIEŚCI MINUT – prawdopodobnie zrazisz się i nie pójdziesz w ogóle bo stwierdzisz, że dziś np. nie masz czasu

 

  1. Nie będę jeść zdrowo i nie będę na diecie

… bo będę jeść zdrowo 5 dni, a w weekend zjem potrójnie niezdrowo. Pizza, alkohol i czekolada. Kebab na kaca, schabowy u mamy na obiad. Tak działa organizm, któremu odmawiano. To restrykcyjne. Lepiej zjeść dwie kostki czekolady dziennie, niż rzucić się na dwie tabliczki co piątek. Przez lata nie umiałam sobie tego wpoić – zrozumcie to i Wy.

Balans. Jedz lekkie śniadania, bo rano łatwiej je się zdrowo. Rano nie ma znajomych namawiających do fast foodów, z rana nie masz ochoty na cukier. Jedz w pracy bez nadmiaru węglowodanów jeśli pracujesz siedząc. Odpuść drożdżówkę, przygotuj sobie na wieczór kurczaka z warzywami (wymyślisz coś wierzę w Ciebie). Po pracy zjedz obiad taki jaki przygotował mąż, nie płacz nad tym, że znalazł się tam tłuszcz. Zjedz bez opychania. Zjedz normalnie w gościach. Pozwól sobie na imieninowy sernik. Trzymaj balans. Zamierzasz pić wino w sobotę? Wypij, ale między lampkami łyknij wodę, zadbaj o brak odwodnienia od alkoholu. To jest właśnie życie – życie to umiar.

 

  1. Odhaczę nowe doświadczenie w swoim życiu

Załóż sobie, zapisz, że w ciągu 365 spróbujesz sushi. Chociażby nie smakowało – grunt, że umierasz z wiedzą o jego smaku. Załóż sobie, że spróbujesz zagrać w squasha chociażbyś miał nie trafić w piłkę przez godzinę (mój początek tak wyglądał, potem zakochałam się w tym sporcie). Polecisz samolotem, wypijesz tequilę, zrobisz kurs masażu, wydasz 5 zł na aloes który zawsze korcił Cię w Żabce ale cena była za wysoka. Cokolwiek, znajdź swoje nowe doświadczenie, którego nie robiłeś.

 

  1. Rozwój psychiki

Osiąganie wszelkich celów, prawo przyciągania, lepsza praca, lepsza płaca, dążenie do realizacji marzeń, spełnianie pasji, odkrycie drogi w życiu – wszystko zaczyna się od pracy nad psychiką. Od tego czy w głowie masz odpowiednią asertywność, silną wolę, wysoką samoocenę, pewność siebie, poczucie wartości.

Pracuj nad psychiką. Narzuć sobie, że przez 365 dni będziesz systematycznie wykonywał CHOCIAŻ JEDNĄ pracę nad rozwojem swojej podświadomości. Co to może być? Minimum 5 minut medytacji 5 razy w tygodniu albo trening relaksacyjny Schultza/Jacobsona 3 razy w tygodniu. Może to być jedna książka psychologiczna miesięcznie, czytana po kartce w tramwaju rano. Joga dwa razy w tygodniu lub zapisanie się na terapię, którą odwlekamy od miesięcy bo nie umiemy znaleźć chwili by usiąść i poszukać psychologa na kasę chorych w okolicy. Nie masz na to czasu i motywacji? Są jeszcze lżejsze i przyjemniejsze sposoby – od których zaczynałam sama. Podczas robienia makijażu rano włączałam film motywacyjny na YouTube typu „Jak programować podświadomość/Zwiększyć samoocenę” (wybierz coś, nad czym chcesz pracować). Puszczanie sobie afirmacji na słuchawkach gdy jechałam do pracy. Puszczanie autohipnozy lub relaksacji prowadzonej przy zasypianiu. Nie szukaj wymówek, szukaj sposobu.

 

  1. Systematyka i wytrwałość

Jak sobie coś założę – na pewno będę chciał to porzucić. To norma, wszyscy wątpimy. Częściej wątpimy niż czujemy motywację, bo nie ma magicznej weny. Nie zawsze będziemy zainspirowani, robimy wiele rzeczy w niechęci. Musisz sprzątać, sprzątaj w niechęci. Nie mów do siebie „nie chce mi się iść ćwiczyć”, idź ćwiczyć. Załóż sobie, że będziesz przez 3 miesiące wykonywał jakąś czynność, niezależnie od nastroju jaki podsuwa Ci umysł. Nauka języka obcego sama w sobie nie jest przyjemna – przyjemna jest jego znajomość. Wytrwałość w tym przyniesie Ci ten skutek. Praca lub ciężki projekt nie jest łatwy, ale pieniądze i osiągnięty cel już tak.

 

  1. Odkładam chociażby 50 zł miesięcznie

Odkładaj nadwyżkę pieniądza, ale nigdy WIĘKSZOŚĆ. Jeśli wpłacisz na konto oszczędnościowe całą premię, to prawdopodobnie zaraz ją wypłacisz bo będziesz chciał kupić akurat sukienkę na wigilię. Wpłać część, a część odłóż na przyjemności. Życie jest po to by również kupować sobie przyjemności. Ser prosto z Francji, który uwielbiasz, zegarek który ciągle obserwujesz. Zapracowałeś sobie na to, pozwól sobie, ale nie zmarnuj wszystkich pieniędzy. Musisz mieć zabezpieczenie finansowe na wypadek nagłej potrzeby, utraty pracy, choroby. Odłóż 50% nadmiaru pieniądza, załóż sobie o przelewanie części Twojego wynagrodzenia na oszczędności (nie powiem Ci ile – to zależy od Twoich zarobków). Wrzucaj drobne do skarbonki, odkładaj gotówkę, która jest w portfelu do osobnej koperty. Zainwestuj, włóż pieniądze w coś co przyniesie kolejne. Dbaj o przyszłość.

 

  1. Mniej myśleć

Mniej zastanawiać się nad efektem, a bardziej nad samym procesem rozwoju. Nad tym czy sama joga sprawia mi przyjemność, a nie czy będę umieć pozycję kwiatu lotosu za pół roku. Czy lubię malować, czy robię to tylko po to by zarobić na obrazach. Życie jest za krótkie i zbyt łatwe do stracenia, by nie czerpać przyjemności z czynności, a jedynie z celu. Mniej zastanawiaj się w procesie działania – bo jak myślisz za dużo, to prawdopodobnie nie zaczniesz robić nic, bo znajdziesz więcej wątpliwości niż sensu. Zaczniesz znajdować ryzyko i wizje niepowodzenia. Strach przed porażką, utratę motywacji. Mniej myśl, rób pomimo.

 

  1. Żyj tak jakby jutro … miało być.

Pewnie, że dobrze żyć tak jakby dzień ostatnim miał być. Tyle, że ostatniego dnia prawdopodobnie wydalibyśmy pół wypłaty na najdroższy alkohol, pokazali środkowy palec przełożonego, objedli się pizzą i przebiegli nago po plaży. Żyj tak, by obracając się i patrząc na „wczoraj” widział siebie o krok dalej. Zrobiłeś coś więcej, krok do przodu, ku lepszemu. Obojętnie czego dotyczy, mały krok. Może to być nowe nauczone słowo z obcego języka, trzy strony przeczytanej książki, kolejny dzień treningu, próby ratowania związku który już raz skreśliliście. Jeden krok to mało, ale dni w roku masz aż 365.

 

   9. Umiar lekarstwem na wszystko

Wszystko jest PO COŚ. Trzeba nauczyć się balansować. Wszystko w za dużych ilościach (nawet np. warzywa) będzie dla Ciebie złe, nawet jeśli uchodzi za zdrowe. Trochę alkoholu ale nie codziennie. Sport, ale też leżenie. Pizza, ale i sałata. Umiar to czas z partnerką, ale i czas z kumplami. Balans między dobrym, a złym samopoczuciem. Nie odczuwając smutku, jak rozpoznałbyś radość? Jakbyś ją docenił?  Wszystko to umiar, umiar to życie. Na prawdę. Równowaga, balans, wahadło i huśtawka. Umiar to trochę tu trochę tam, trochę tego i tamtego. Tylko on pozwoli osiągnąć każdy cel … ale i szczęście z tego płynące.

 

Szczęśliwego Nowego!

 

Miłość & relacje, Psychologia & Rozwój

Samotność – bycie singlem w święta i sylwestra

Jest cicha noc i zapach piernika. Zapach piernika kojarzony z dziećmi kruszącymi lukier na dywan. Buch ciepła z piekarnika, pieczeń, która jest tak ciężka, że mąż pomaga żonie wyciągnąć ją z piekarnika. Nerwy i lekki stres bo on jeszcze nie przyniósł sernika z piwnicy, że ona mogła by już usiąść do stołu, a nie ciągle biegać do tej kuchni. Małżeństwa gdzie on ścina choinkę i ona poddenerwowana mówi by zdążył do sklepu po soki, bo sklepy do otwarte tylko do południa.

Jest kolęda, jest nowe narzeczeństwo w rodzinie. Szczęśliwi, młodzi, zakochani. Doceniający możliwość rozpakowywania prezentów w końcu razem. Teraz im wypada, za rok ślub. Rodzina przyjęła nowego członka. Jest obejmowanie przy stole, jest próbowanie tradycyjnych dań nowej rodziny. Jest msza, jest pasterka. Jest dłoń położona na dłoni drugiej osoby w ławce. Są stare małżeństwa idące pod rękę do domu by nie poślizgnąć się na chodniku. Są ubierane te same świąteczne sweterki i śmieszne skarpetki. 

Jest wspólny odpoczynek przy stosie naczyń po świętach. Jest “święta, święta i po świętach”.Wspólny kieliszek wina i długi sen do 12.00 następnego dnia. Sylwester ze znajomymi, sałatki z majonezem i pizza na kolację. Są czapeczki brokatowe oraz wina musujące. Jest północ, odliczanie, szybka kalkulacja celów i postanowień noworocznych. Uśmiech do siebie, bo zostało kilka sekund, flash back wspomnień z całego roku. Północ, Szczęśliwego Nowego Roku. Uścisk i pocałunki zakochanych na tle fajerwerkowego nieba. Kocham Cię i jesteś moim postanowieniem noworocznym. „Jesteś moim prezentem i życzeniem na kolejne lata. Moim największym sukcesem poprzedniego. Najlepszego kochanie, najlepszego kochanie”.

I jesteś Ty. Singiel/singielka, lampka szampana. Broda prosto od barbera, lub najbardziej brokatowa sukienka na imprezie. Sztuczny uśmiech, lekkie podchmielenie, szybkie uściski biegających po sali znajomych. I ten chwilowy brak, ta chwilowa pustka w sercu. Ta pustka, która mówi, że dobrze się czujesz bez związku, ale w takich chwilach czuć lekkie ukłucie. W takich chwilach jest krótki zjazd emocjonalny, nuta zazdrości i cień zawiści wobec innych. Czegoś brak.

Czegoś brak. Nie tych kłótni i nerwów. Tego całusa czy objęcia. Nie dodatkowego prezentu lub życzeń. W tych wszystkich prostych działaniach, czynach i momentach świątecznych brak możliwości podzielenia się tym z drugą osobą. Wspólnego przeżywania z drugą osobą. To prawdopodobnie to co odczuwasz.

Dlaczego akurat ten czas?

Bo jest rodzina, bo są tkliwe momenty. Wzruszające. Na to wszystko dokładany jest samotny Kevin z emocjonalną, znaną wszystkim melodią. W ten dzień akurat wszyscy muszą być razem, chcą być razem, nikt nie chce pracować, nikt nie chce iść spać szybciej niż reszta. Taka globalna “presja” buduje w nas poczucie, że w święta nie chcemy być sami, a najlepszy moment północy sylwestrowej to w uściskach drugiej osoby.

Sam/a to nie samotny/a

Zapamiętaj, że to wszystko nie prawda. Tyle co związków na świecie, tyle singli. Miliony takich jak Ty. Miliony takich którzy właśnie skręcają chrześniakowi samochodzik pod choinką, a nie całują partnerkę w czoło. Setki tysięcy kobiet w pięknej spódnicy kroi sernik w kuchni rozdając go zamężnym siostrom i wysłuchując przy stole kiedy będzie jej ślub. Mnóstwo Panów jest pytanych czy pozostawią po sobie wnuka, a oni dopiero zaczynają przygodę z Tinderem. Wiele rozsypanych małżeństw siedzi obecnie na świętach w dwóch różnych rodzinach. Przy dwóch różnych stołach. Wiele z tych rodziców nie ma dziś dziecka przy sobie, bo jest ono u drugiego rodzica na święta. Nie jesteś jedynym.

Nie myl samotności z byciem samym. Czujesz samotność, którą sam sobie wyprodukowałeś/aś. Jesteś jedynie sam – singiel/lka. Bez związku, free, ale jesteś otoczony tym co potrzebujesz by nie być samotnym. Otoczony świątecznym klimatem, rodziną i przyjaciółmi. Dziadkami, których w przyszłym roku może już zabraknąć. Doceń ten moment, doceń nadmiar czasu, który możesz wykorzystać dla nich. Rodzicami, którzy zbudowali te domowe ognisko. Ciotkami, które widujesz raz na ruski rok, kuzynkami z którymi ciężko się zgadać w weekend, a na święta zawsze jesteście razem. Uśmiechnięty pies w czerwonej obroży z kokardą. Prezent, który jest również dla Ciebie. Może nawet nie jeden. Tyle ciast, by starczyło również dla Ciebie – bo jesteś częścią tego wszystkiego.

Dla tych, którzy nie mają możliwości na rodzinne święta – jest świat. Wiem, łatwo powiedzieć, ale okres świąteczno-noworoczny to integracja globalna. To moment, gdzie większość firm nie chce istnieć bo jest czas na święta. Gdzie rynek wypełniony jest ludźmi puszczającymi fajerwerki i wspólnie czekającymi na Nowy Rok. Bary w których wszyscy zbijają się kieliszkami. Kościoły pełne świateł i modlitwy, miejsce gdzie zawsze możesz dołączyć. Uśmiech Pana, sprzedającego Ci choinkę taniej. Życzenia świąteczne kobiety z warzywniaka, która zaraz zamyka sklep. To jest przeciwieństwo samotności –  miłość.

Święta to czas nawiązania bliskości. Niekoniecznie z tymi, których już mamy, z tymi z którymi się zaobrączkowaliśmy. To zbicie piony z kolegą, który ma do Ciebie żal o za późno oddany dług czy poderwanie Ci dziewczyny. To “dziękuje za wszystko” powiedziane mamie z którą masz ciężkie relacje. Napisanie ładnej dziewczynie z pracy na którą tylko patrzysz “Wesołych Świąt”. Wzięcie na ręce nowo narodzonego dziecka, daru tego roku. Nowego Roku.

To dalej tylko dni

Zwykłe dni i zarazem niezwykłe dni. Zwykłe dni, bo jak każde inne. Ta sama doba, ten sam czas, te uciekające minuty. Ci sami ludzie, ta sama ziemska powierzchnia. Skoro nie cierpisz za bardzo za samotnością “w codzienności”, nie cierp w święta – to dalej codzienność. Te zwykłe dni to zarazem niezwykłe dni, dlaczego? Bo wszystkie takie są – WSZYSTKIE są niezwykłe. Każdy dzień powinien taki być, tak pełen miłości i magii. Tak ciepły i rodzinny. Każdy niedzielny obiad powinien być skupiony na gronie tych, których kochamy. Każda nasza intencja wobec drugiego człowieka powinna być taka jak treść wypowiadanych mu życzeń. Delektujmy się każdym posiłkiem, jak tym bożonarodzeniowym. Każda minuta naszego życia jest magiczna, bo może być ostatnia, bo następnej może nie być. Świętujmy swoje życie cały rok.

Psychologia & Rozwój

Jak sobie odpuścić?

Jak sobie odpuścić?

Na kilkunastej próbie ratowania naszego związku przestałam liczyć. Liczyć ile razy powiedziałam, że to koniec, że więcej nie wrócę. Wiele razy mówiłam sobie, że tym razem dam sobie radę. Tym razem będzie inaczej, wezmę się w garść, zajmę się sobą. Więcej do niego nie wrócę. Nie pamiętam w którym momencie opadały emocje, wymieniło się paroma SMS-ami o treści “tęsknie” lub “nie umiem, bez Ciebie żyć” lub “bez Ciebie to nie to samo/to nie ma sensu”. Nie wiem, w którym momencie miękło serce i nagle zapominało się o tych wszystkich toksycznych kłótniach, błędach i nieprzyjemnościach. Nagle to wszystko zamiatało się pod dywan i wracało z kolejną nadzieją, że tym razem będzie lepiej. Tym razem będzie inaczej.

Nie, nie będzie inaczej. Nie będzie inaczej skoro nic się nie zmieniło wcześniej, skoro jedna osoba nie pracuje nad sobą, druga nie poprawia relacji lub nie żałuje swoich błędów. Nie będzie inaczej, jeśli sami nie jesteśmy naprawieni, jeśli ta relacja donikąd nie doprowadziła. Jedynie wykończyła psychicznie nas i nasze przekonania wobec związku.

ZWIĄZEK

Ile razy nie umiałeś/aś sobie odpuścić? Odejść od kogoś, kto Cię niszczy, kto nie dawał Ci tego co dawałeś z siebie Ty. Odpuścić kogoś, kto nie był Ciebie pewien, kto wciąż się wobec Ciebie wahał, nie dawał z siebie 100%, a Ty czekałeś jak wierny przyjaciel pies z nadzieją, że ta osoba Cię wybierze, że zdecyduje się właśnie na Ciebie. Nie proś się o miłość. Nie proś o coś co jest obopólne. Związki to 50% na 50% działania i starania. Budowania silnego fundamentu, rodziny, relacji. Wdzięczności za bycie, za obecność. Docenienie małych gestów, słów, tej zwyczajnej bliskości. Gonienie kogoś, kto sam z siebie nie jest przekonany do nas nie ma sensu. Nawet jeśli ta osoba zdecyduje by być z nami – to wciąż jest to wymuszona i wyproszona relacja. Ani Ty, ani ta osoba, nie będzie czuła się w niej dobrze. W miłości ma Was uderzyć. Jedno i drugie. Ten moment kiedy czujesz, że to jest to. Jedno i drugie, nie może zasnąć bo myślicie o sobie, bo wysyłacie ostatni wieczorny SMS. To coś znacznie lepszego niż zmęczenie związkiem, gdzie widzisz ciągłe niezadowolenie drugiej osoby. Jakbyście byli dla kogoś karą.

Jak sobie odpuścić?

Szybko. Tak, to bolesna odpowiedź. Trzeba się niestety złamać, zobaczysz, że będzie taki moment. Moment, w którym będziesz tak zmęczony, że powiesz sobie “już mam to gdzieś”. Moment, w którym tak cierpisz, że już Ci wszystko jedno co się stanie, co się wydarzy. Już nic Cię nie zaskoczy, chcesz mieć święty spokój. W końcu odpocząć, niech los robi co chce. Wtedy odechciewa się już o tym rozmawiać, odechciewa się próbować. Nie masz już sił, każdy w końcu ją traci – ile można walczyć o coś co nie przynosi rezultatu. Odchodzenie bywa trudne, ale jedno jest pewne – czas działa na Twoją korzyść. Ktoś wyleczy się z relacji po tygodniu, ktoś inny po roku. Jedno jest pewne, tkwienie w tym nie naprawia nic. Odpuszczając trzeba pamiętać, że to my jesteśmy ważni. My mamy czuć się dobrze. Dajmy swoje uczucia komuś kto to doceni, jeszcze znajdziesz taką osobę. 

PRZYJAŹŃ

Kolejne przełożone spotkanie, zapomnienie by odzwonić. Widzisz w social mediach, że ktoś ma czas by spotkać się ze znajomymi z pracy na grzane wino na jarmarku, a nie umie poświęcić Ci godziny na kawę w weekend. Wiem, że kiedyś dla siebie wiele znaczyliście, że Wasza przyjaźń tyle przeszła. Wiem, że są setki zdjęć, wspomnień i przeżyć. Tyle w końcu zrobiliście dla siebie w życiu, prawda? Tyle razy jedno skakało za drugim w ogień, tyle razy jedno stawało za drugim murem. Tyle wsparcia, telefonów odebranych w nocy, przelanych flaszek i rozmów o miłości nad ranem. Tyle słów o przyjaźni na zawsze.

Relacje się zmieniają i priorytety się zmieniają. W pewnym momencie ktoś przewartościowuje swoje przyjemności i okazuje się, że nas w nich nie ma. Staliśmy się upchnięciem w wąskim zegarze czasu, gdzie “wypada” się z nami spotkać. 

Jak sobie odpuścić?

Nie wymagaj od kogoś by ktoś spotykał się z Tobą w wolnym czasie. Wymagaj by poświęcał swój czas na spotkanie z Tobą. Przyjaciel ma CHCIEĆ Cię widzieć, a nie musieć. Jeśli nie umie zagospodarować na to chwili, to Ty nie zaśmiecaj swojego życia takimi ludźmi. Znajdź wolne miejsce dla osób, które szukają prawdziwych przyjaciół (jest ich mnóstwo, na prawdę).  Ten ogrom wspomnień to dla Ciebie lekcja. Lekcja by wiedzieć, że nic nie jest na zawsze. Liczy się “tu i teraz”, wtedy liczyło się to doświadczenie. Teraz ktoś nas nie potrzebuje, więc nie trzymajmy znajomości na siłę. Jest ona na prawdę nieprzyjemna i nic nie wnosząca. Nie będziesz czerpał przyjemności ze spotkań, gdzie ktoś patrzy na zegarek by ono się już skończyło.

CEL

Firma wisi na włosku, a Ty wciąż wierzysz, że coś się zmieni chociaż długi nie pozwalają Ci spać. Nie podoba Ci się język niemiecki, ale w nerwach wkuwasz go na blachę, bo przecież on będzie tak przydatny w Twoim życiu. Tygodnie ciężkich godzin na siłowni, gdzie wchodzisz tam jak na skazanie. Ludzie w kółku naukowym, na których nie możesz patrzeć.

Pewnych rzeczy trzymamy się z dwóch powodów: opinii innych & przywiązania. Obydwie rzeczy trzeba odpuścić. Nie musimy robić czegoś co jest modne. Nie musimy udawać, że trening na siłowni sprawia nam ogromną przyjemność, robiąc sobie kolejne zdjęcie w przepoconej koszulce, pisząc jak to cudownie się czujemy.

Nie czujemy –  znajdźmy inną aktywność. Basen, czy spacery. Nie wszyscy muszą kochać dźwigać ciężary. Nie trzymajmy się również pasji, które się przedawniły. Kiedyś kochaliśmy fotografię, dziś może wolimy śpiewać. Przestań robić zdjęcia,  tylko dlatego, że wydałeś tysiące złotych na sprzęt, a przestało już sprawiać Ci to przyjemność. Trudno, taka kolej rzeczy. Przynajmniej spróbowałeś/aś. Ludzie się przebranżowują, praca która kiedyś była dla nich całym życiem, dziś jest przymusem.

Zamiast spędzać czas na nauce czegoś czego nie lubisz, naucz się odpuszczać. O wiele przydatniejsza lekcja.

Medytacja

Co dała mi medytacja?

CO DAŁA MI MEDYTACJA?

Oglądałam pewnego razu na YouTube pewną vlogerkę mówiącą o tym jak schudła 20 kg w krótkim czasie. Jej metamorfoza naprawdę robiła wrażenie,  blondynka z dość krągłą figurą zmieniła się w kobietę za którą obrócił by się nie jeden facet. Opowiadała o swoim sposobie na chudnięcie w kilku filmikach, które posiadały tysiące jak nie setki tysięcy wyświetleń. Niestety, swoimi filmikami wywołała falę hejtu i oburzenia widzów, którzy jak komentowali: stracili tylko minuty z życia na obejrzenie filmu w którym sposób przez nią podany nie miał sensu. Ja dobrze wiedziałam o co jej chodziło w tym sposobie i na czym on polega. Swój sposób nazywała „bodziec”.

BODZIEC

Miesiące pracy nad samą sobą, pozwoliły mi zrozumieć o co tak naprawdę chodzi w dążeniu do celu. Dlaczego jednym coś przychodzi łatwiej, a inni kroczą jakby dostawali kłody pod nogi od losu. Dlaczego niektórym tak łatwo wszystko przychodzi, tak łatwo zaczynać „na nowo”, znosić porażki albo ich unikać. Ten „bodziec” to jakby pstryczek w głowie. Ten pstryczek włącza magiczną siłę przyciągania. Brzmi jak magia, jednak to nic innego jak PRZESTAWIENIE MYŚLENIA. 

Myślenia „na sukces”. Myślenia pozytywnego, dążenia do celu pomimo oporu jaki stawia los, lub opinia innych. Obniżenie stresu, zamknięcie przeszłości, zamknięcie toksycznych znajomości i nie płakania nad rozlanym mlekiem.

Dziewczyna z vloga dostawała komentarze z prośbą o „konkrety”. Bodziec był tym konkretem. Po latach poddawania się, restrykcyjnych nie działających diet, ciągłego stresu (który naprawdę utrudnia odchudzanie) i ciągłego braku wiary w siebie w końcu poczuła, że się uda. Tym razem się uda. Wtedy wszystko przyszło łatwo, siłą przyciągania.

„KONKRETY”, które dała mi medytacja.

O te same konkrety pytają mnie znajomi wokoło kiedy mówię, że medytuję. „Co Ci to dało?” słyszę pytanie z pewnym oburzeniem w głosie. Ludzie oczekują odpowiedzi rzeczowej typu „Po medytacji zrywam z żyrandola magicznie pojawiające się 100 zł, a po 3 dniach medytacji moje włosy stały się grubsze i dłuższe o 20 cm”. 

W medytacji chodzi o to, że robi ona przestawiła coś w naszym mózgu, co powoduje, że wszystkie pragnienia zaczynają się spełniać, magia zaczyna się dziać. To nie jest tak, że medytacja sama w sobie przyniosła mi wyższy zarobek – tylko spowodowała takie zmiany w mojej psychice, że zaczęłam działać inaczej, pracować lepiej PRZEZ CO zaczęłam zarabiać lepiej.  Mniej więcej tak można wytłumaczyć mechanizm działania medytacji.

CZYM JEST MEDYTACJA?

Zawsze uważałam, że medytacja to złe słowo na tą formę pracy nad sobą. Gdy powiedziałam przyjacielowi, że medytuje zapytał „To nie jest sprzeczne z Twoją wiarą?”. Medytacja kojarzy się wielu z buddyzmem i gronem mnichów w togach, którzy od lat nie wynurzyli nosa na świat, a jedyne co robią to siedzą w puszczy po turecku mrucząc „omm” pod nosem. Owszem, ma to powiązanie – jednak we współczesnych czasach nie musisz zmieniać wiary by medytować.

„Medytacja” to tylko nazewnictwo , chodzi tu jednak o technikę przestawiania umysłu. Sposób na jego wyciszenie, uspokojenie i zrelaksowanie.  Może mieć wszelakie formy: śpiewanie mantr, techniki relaksacyjne czy najzwyklejsze słuchanie swojego oddechu. Ty też wiele razy medytujesz – tylko jeszcze o tym nie wiesz. Często wykonując jakąś czynność, która sprawia nam przyjemność np. dobry trening, pływanie, czyszczenie czegoś w domu, tańczenie –  odczuwamy jakbyśmy się „wyłączyli”. Nagle zapominamy, że jesteśmy głodni, bo tak nas pewna czynność wciągnęła. Nagle zapominamy o problemach i liście obowiązków wiszących na lodówce. Pytamy siebie patrząc na zegarek „To już ta godzina?! Kiedy to minęło?”

PUSTY UMYSŁ

W całym tym codziennym zgiełku informacji, hałasów, problemów i obowiązków brakuje naszemu mózgowi „nie myślenia”. Momentu wyciszenia, wyłączenia tego co nie potrzebne. Dlatego siadamy do medytacji i skupiamy się na oddechu – skupić się na czymś innym niż jazgot myśli. By usiąść i słyszeć jak mózg podsuwa nam informacje „pamiętaj by zabrać jedzenie do pracy/wstawić pranie/co zjem dziś na obiad” i zignorować to. Powiedzieć sobie „jestem tu i teraz i te 10 minut będę myśleć o oddechu, do reszty wrócę potem”. Obowiązki nie uciekną.

JAK NIE MYŚLEĆ PODCZAS MEDYTACJI?

Zabij się. To jedyny sposób. Nie da się „nie myśleć”, myśl zawsze przyjdzie. Sztuką, jak ją odsuwać. Skupiasz się na oddechu – przychodzi myśl – wracasz do oddechu. Starasz się odstawić ją na bok, wyobrazić sobie jak znika na chmurce, odpływa i powiedzieć „wracam do oddechu”. I tyle.

Mój kolega użył świetnej metafory medytacji “Medytacja to patrzenie na drzewo, które stoi po drugiej stronie ulicy. Przed nim po chodniku przechodzi mnóstwo osób, po ulicy przejeżdżają samochody, a Ty dalej skupiasz się za tym co jest za nimi. Skupiasz się na drzewie”.

CO ZMIENIŁA MEDYTACJA W MOIM ŻYCIU?

Wszystko.

Naprawdę wszystko. Przestałam być nerwowa, przestałam się denerwować. Nie reaguję złością na rzucone na podłodze skarpetki, mówię spokojnie. Nie mam ochoty płakać z nerwów, nie unoszę głosu. Poprawił się mój stan zdrowia, śpię lepiej, zasypiam łatwiej. Budzę się z poczuciem chęci do życia. Mam ochotę medytować – bo zauważyłam pozytywne efekty z niej płynące. Nie wyprowadza mnie z równowagi praca, biorę oddech i jest po prostu ok. Nie reaguję na toksycznych ludzi, potrafię ignorować ich zdania. Poprawiła się moja samoocena i poczucie własnej wartości. Mniej się przejmuję, mniej narzekam. Widzę pozytywne aspekty złych momentów, przede wszystkim widzę więcej pozytywów płynących z każdego dnia. Więcej się uśmiecham, cieszę się z małych rzeczy. Osiągam swoje cele łatwiej, przychodzi mi wszystko łatwiej. Dostałam podwyżkę, zaczęłam pisać bloga. Chce mi się działać, chce mi się uczyć i rozwijać. Wychodzę ze swoich lęków i zaburzeń. Ludzie widzą mnie jako bardziej pozytywną. Znajdź swoją formę medytacji, ale zaufaj mi – to działa.

Psychologia & Rozwój

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Niektórym łatwo przychodzą pieniądze. Żyją tak, jakby z rana na żyrandolu rosło im kilka stówek. Potrzebują kasy na inwestycję i jakimś cudem ją zdobywają. Niektóre kobiety, które wydaja się pozornie mało atrakcyjne, ściągają na siebie wzrok wszystkich mężczyzn na parkiecie. Przyciągają ich uwagę, skradają ich serca w towarzystwie. Są ludzie, którzy mają plan i po prostu go realizują, po prostu dostają efekt, którzy sobie wymarzyli. Są ludzie, którzy nie chorują, którym wszystko przychodzi łatwo, na które patrzysz i zastanawiasz się „Co oni mają takiego, że im wszystko wychodzi?”

Pewność siebie

Z pewnością siebie jest jak z roślinką. Jak roślinkę podlejemy, będzie rosła duża i piękna. Kwiat ma ustawiony wysoko niczym głowa do góry. Jak dodamy odżywki to jeszcze wypuści nowe pączki. Jak roślinki nie podlejemy, to będzie więdła. Będzie zasuszona, z „głową” w dół, logiczne. Ludzie patrzą na taką ładną roślinkę i widzą jaka jest długa, dostojna, zazdroszczą. Na roślinkę wpływa też świat zewnętrzny. Słoneczko, hałas i zanieczyszczenia. Kwiatek też może być mało urodziwy, ale można go włożyć do ładnej doniczki, będzie miał piękną „okładkę”. Tyle, że jak w środku będzie zepsuty, a jego ziemia spleśniała, to żadna doniczka nie nada mu wartości.

Pewność siebie to cecha, która powinna być obligatoryjna w naszym charakterze. Nieodzowny element funkcjonowania w naszym życiu, działaniach w pracy, wspierania rodziny, budowania związków, przyjaźni, osiąganiu celów, spełniania pasji etc.  To taka cząstka w naszym organizmie, która pozwoli nam na bycie szczęśliwym – w końcu dążymy wtedy do wszystkiego, czego tak naprawdę pragniemy – jesteśmy tego pewni.

Pewni, że jeśli bardzo czegoś chcę i będę do tego dążyć to to dostanę.

Pewna, że ciężko pracując osiągnę swój cel.

Pewna, że mogę zdobyć tego partnera, że na niego zasługuję.

Pewien, że dam radę wystąpić publicznie.

Że zasługuję na awans i nie boję się o niego zapytać.

Wyglądam wystarczająco dobrze.

Że jestem tego wart/a.

Pewność siebie, a egoizm

Nie jesteśmy pewni siebie, bo błędnie mylimy to z egoizmem. Poczucie „lubienia siebie”, chwalenia i komplementowania siebie za swoje sukcesy, a także przyjmowania komplementów odczuwamy jako zadufanie, jako coś złego. Wydaje nam się, że uparcie dążąc do swojej zachcianki, albo patrząc się w lustro i będąc zadowolonym z tego widoku to bycie samolubnym.

To taka cecha wielu matek. W całym pędzie codzienności, praniu, sprzątaniu, robieniu obiadu dla rodziny, kanapek dla dzieci, byciu kobietą biznesu zapominają o sobie. O tym, że mają prawo znaleźć sobie czas na długą kąpiel. Mają prawo zamknąć drzwi i powiedzieć „wracam za 30 minut”. Przez 30 minut dzieci nie umrą z głodu. Nic się nie stanie jak zjedzą chrupki. Wylana herbata nie zaleje sąsiadów. Na nieodebrany telefon można oddzwonić. Świat się nie ZAWALI. Nie stanie w miejscu, bo jedna matka wypoczywa. MUSI WYPOCZĄĆ. Musi wypocząć, by być potem tak rewelacyjna, jak jest. By mieć siłę i chęci by pokonywać kolejne przeszkody.

Myślę, że możesz czytać ten wpis i być taką osobą. Osobą, która nie zadba o siebie, zanim nie zadba o wszystkich innych dookoła. Zanim nie upewni się, że rodzina jest najedzona, przyjaciele uśmiechnięci, pracodawca usatysfakcjonowany. Nieszczęśliwi inni, to nieszczęśliwy Ty. Zawsze chcesz lepiej dla reszty, zapominając o sobie. Dbanie o siebie, to nie egoizm. To budowanie pewności siebie. To aktywność fizyczna, by mieć zdrowy organizm. To charyzma, która pozwala nam nawiązywać relacje. To asertywność, by umieć odmówić gdy nie mamy na coś czasu, albo najzwyczajniej nie chcemy go mieć. To przekładanie przede wszystkim swoich przyjemności i celów ponad zachcianki innych. Inni sobie poradzą, mają swoją pewność siebie.

Pewność siebie, a narcyzm

Kojarzycie te wszystkie porady, wykłady motywacyjne, filmiki w których mówią, by spojrzeć w lustro i powiedzieć „lubię siebie”? Mechanizm tego ćwiczenia, nie polega tylko na tym by uwierzyć w to, że jesteśmy super, ale również na tym by zobaczyć jak ciężko przez gardło przechodzi nam to zdanie. Jak czujemy się niezręcznie w mówieniu o sobie dobrze. Patrząc w lustro skupiamy się częściej na tym co można poprawić lub co nam nie pasuje niż odwrotnie. Widzimy swoje wady, ale nie umiemy wymienić zalet.

Na SWPS w Poznaniu wykonano na studentach test. Uczniowie mieli wylosować imię osoby z sali i powiedzieć o niej coś pozytywnego. Każdy w głowie układał sobie swoją wypowiedź, ponieważ studenci nie do końca się znali. Pierwsza uczestniczka otworzyła pudełko, spojrzała co jest w środku i zaczęła opisywać osobę. Studenci byli lekko zszokowani, bo to co mówiła nie do końca było pozytywne. Komplementy miały raczej neutralny wydźwięk np. „ta osoba bywa zołzą, ale czasem jej coś wychodzi”. Okazało się, że w pudełku było … lusterko.

Skąd bierze się pewność siebie?

Rodzimy się w 100% pewni siebie. Nowo narodzone dziecko ma pełen pakiet poczucia wartości. Patrzymy na noworodka widząc piękno, nieskażone piękno. Nie umiemy mówić o nim źle i ono też nie czuje się źle z samym sobą. Wszyscy znamy widok kilkulatka w ataku histerii w supermarkecie tupiącego nogami o podłogę i krzyczącego wniebogłosy. Matka jest zażenowana, a dziecko? Dziecko się nie przejmuje, bo jeszcze nie obchodzi go osąd i opinia otoczenia. Nie przejmuje go jak w tej chwili wygląda i czy robi z siebie idiotę. Jest to jest sposób na osiągnięcie tego, czego w tej chwili chce.

Pewność siebie zanika wraz z latami. Zanika poprzez wyuczone nawyki, nasze czyny i działania. Zanika przez to, że wsłuchujemy się w opinię innych, a nieodpowiednią krytykę bierzemy do serca. Porównujemy się do innych lub próbujemy być jak inni. Zmniejszamy swoją samoocenę negatywnym myśleniem o sobie, krytykowaniem siebie za każde niepowodzenie, za każdą porażkę. Co z tego wynika? Coś dobrego – jeśli wyuczyliśmy siebie, że nie jesteśmy do niczego, to możemy się też tego oduczyć.

Jak być pewnym siebie?

Na pewno nie napiszę Wam „myśl pozytywnie” albo „jesteś piękna”. Gdyby dało się to osiągnąć jednym przestawieniem pstryczka w głowie lub powiedzenia tego głośno – wszyscy byliby pewni siebie, dowartościowani zdrowi i bogaci. Niestety pewność siebie jak każda inna praca, to przestawianie myślenia długotrwałego. Jak można więc się domyślić, to długotrwała praca nad sobą i nie przyjdzie za minutę. I tylko od Ciebie zależy, czy będziesz nad tym pracował tak długo, aż to zdobędziesz.

Po pierwsze,  trzeba zrozumieć, że nikogo tak naprawdę nie obchodzi nasze życie. To co robimy w życiu, w czym się rozwijamy podlega ludzkiej opinii jedynie przez chwilę. Może ktoś skrytykuje nasze hobby, ale za chwilę nie będzie o tym pamiętać. Zajmie się swoim życiem, swoimi sprawami i problemami. To my nosimy tą cudzą opinię przez długi czas jakby była wyrocznią dla naszych poczynań. To my żyjemy cudzymi przekonaniami.

Po drugie, to co wiemy objawia się w działaniach tylko gdy to praktykujemy. Jeśli więc ciągle będziemy zastanawiać się jak zacząć pisać bloga, czy będzie atrakcyjny, czy się sprzeda – to skończy się na zastanawianiu. Pewność siebie to przestawienie myślenia na „rób” a nie tylko „myśl’. Czyli siadasz do komputera i piszesz. Jak się nie sprzeda? Będziesz martwić się jak się nie będzie sprzedawał, jeszcze tego nie wiesz. Nie przekonasz się jak nie spróbujesz.

Po trzecie, ćwicz umysł. Ćwicz swoją psychikę każdego dnia. Wybierz jeden ze sposobów nad psychiką i trzymaj się go, wykonuj systematycznie i wytrwale np. 20 minut medytacji, 1x książka psychologiczna miesięcznie, 1x trening relaksacyjny w tygodniu, 2x obecność na jakimś wykładzie motywacyjnym w roku. Cokolwiek, co rozwija Twoją świadomość ku pozytywnemu myśleniu.

Po czwarte, słowo wypowiadanie wiele razy staje się prawdą. Jeśli będziesz ciągle narzekać – będziesz nieszczęśliwy i nic nie będzie się zmieniać. Jeśli będziesz ciągle mówić o sobie, że jesteś gruba – to będziesz gruba. Skoro już myślisz o jakiejś sytuacji źle, nie powtarzaj tego w kółko. Tylko budujesz w swoim mózgu nawyk, żeby tak myślał. Dodatkowo tworzysz w oczach innych obraz swojej osoby jako wiecznie niedowartościowanej i niezadowolonej. Mów na głos to co optymistyczne i budujące, nawet jeśli jeszcze wewnętrznie wątpisz.

Po piąte, wypisuj 5 lub więcej rzeczy z danego dnia, które były dobre. Pierwszy dzień może być trudny, wydaje Ci się, że dzień był zwyczajny i nic szczególnego się nie stało. Ciężko Ci będzie znaleźć coś pozytywnego. Zaczynaj od małych rzeczy, jak uniknięcie deszczu w ostatnim momencie czy uniknięcie kontroli biletów w autobusie. Z czasem (uwierz mi, wiem to z praktyki) bardzo łatwo będą przychodzić Ci codziennie sukcesy, aż kartki zabraknie : )

Po szóste, rozwój.  Tylko gdy działamy widzimy efekt i czujemy satysfakcję. Jak zobaczysz efekt treningów po paru miesiącach, komunikatywność w języku obcym, którego uczysz się od roku, albo podwyżkę po miesiącach ciężkiej pracy i braniu dodatkowym projektów – nabierzesz pewności. Cel dokonany w przyszłości, to źródło naszych zwyczajnych, żmudnych i często niechcianych czynów dziś.

Po siódme, wywal z życia toksycznych ludzi. Jednym machnięciem ręki, boleśnie, jak plaster z owłosionej części ciała. Po chwili poczujesz ulgę. Nie zastanawiaj się, czy dać toksycznym ludziom drugą szansę, bo może się zmienią, bo może tym bardziej będzie lepiej, bo może to Ty przesadzasz, a oni wcale nie są demotywujący. Jeśli czujesz lekki dyskomfort w ich poradach, to na pewno wyczułeś wampira energetycznego. Kogoś kto mówi „Zmiana pracy? No i na jaką? Jeszcze nie znajdziesz lepszej” albo „Rzucanie palenia? I tak zapalisz bo jesteś uzależniony” lub „Daj spokój z kursem śpiewu, kariery i tak nie zrobisz, a kasy szkoda”. Najgorsze jest trzymanie się złych ludzi, bo wydaje Ci się, że zostawiając ich zostaniesz sam. Uwierz mi, lepiej być samemu i w trakcie rozwoju poznać nowych pozytywnych i ambitnych przyjaciół na swojej drodze, niż trzymać się byle jakich. Naprawdę.

Po ósme, nie zazdrość i nie krytykuj. Jeśli widzisz, że osiągnięcia innych są tylko przez łóżko lub bogatych rodziców, to sam nigdy nie dojdziesz do celu, bo nie masz ani tego ani tego. Osiągnięcia innych to tylko znak, że można. Niech nie obchodzi Cię jak to zrobili i po co. Niech obchodzi Cię Twoja droga, Ty też możesz. Jak zazdrościsz – to dąż do tego samego, skoro też chcesz to mieć.

Po dziewiąte, trzymaj się swojego zdania. Jeśli siedzisz w gronie 10-ciu osób, które mówi, że dana partia jest rewelacyjna, a Ty myślisz inaczej – nie przyjmuj zdania wron by krakać jak one. Masz swoją opinię, może być inna. Ma prawo być inna. Uwierz, że trzymając się indywidualizmu jesteś atrakcyjniejszy w oczach innych, niż gdy próbujesz dostosowywać się do stada.

Po dziesiąte, bądź takim człowiekiem jakiego chciałbyś poznać. Nabierz cechy osoby, która jest Twoim wzorem. Na pewno masz w pracy/towarzystwie taki typ człowieka, którego wszyscy słuchają, który jest lubiany, z którym chcesz przebywać bo czujesz się lepiej. Bądź takim człowiekiem i Ty. Człowiekiem, który się nie przejmuje się, jest uśmiechnięta i wierzy, że wszystko będzie dobrze. Dbaj o cechy, których zazdrościsz innym. Buduj przekonania, które przekonują Cię z ust innych.

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Bądź sobą. Zawsze. Chociażbyś lubił tatuaże, ale byłyby źle postrzegane w rodzinie Twojego partnera. Choćby Twoja pasja była rzadka, niespotykana i uważana za dziwną. Jedz to na co masz ochotę, mimo tego że modne jest bezglutenowe ciasto. Słuchaj muzyki, którą towarzystwo uważa za żenującą. Chodź wyprostowany, z głową w górze. Uśmiechaj się do obcych, nawet jeśli ich to zawstydza. Nie bój się mówić głośno i przyznawać do swoich racji. Nie martw się, że wyglądasz inaczej, że możesz wydawać się inny. Miej swoje tempo. Nie porównuj się, że komuś idzie coś szybciej, albo przychodzi łatwiej.  Porównuj się tylko z samym sobą z dnia poprzedniego. Miej swoją wiarę, bądź dumny ze swojego pochodzenia i orientacji. Żyj!

Depresja & Zaburzenia lękowe

Objawy depresji – jak rozpoznać depresję?

Niby jest wszystko ok. Masz dwie ręce i dwie nogi. Ba! Dwie zdrowe ręce i dwie zdrowe nogi. Dodatkowo masz pracę i w sumie nawet dobrze zarabiasz. Masz cudownych przyjaciół, masz znajomych, masz z kim wyjść na piwo albo zapytać jakie ciasto upiec na weekend. Jest słońce, trochę popada, ale akurat padało jak byłeś/aś w domu. Dodatkowo czasem zdarzają się życiowe “premie” jak pochwała od szefa, schudłeś/aś, skończyłaś/eś doktorat, spędziłeś/aś świetny weekend nad morzem. 

Teoretycznie masz wystarczająco dużo by być szczęśliwym. Teoretycznie masz aż za dużo dla wielu, którzy tego nie mają. Nie mają zdrowia, przyjaciół, pracy. Mają długi, choroby, zranienia i traumy. Teoretycznie dobrze wiesz, że masz wszystko by być szczęśliwym. Tymczasem czujesz, że coś jest nie tak. Czujesz, że gdy otwierasz oczy to brakuje Ci motywacji by wstać. Ciężki trening nie przynosi Ci satysfakcji. Wśród znajomych zaczynasz zakładać maskę uśmiechu, bo czujesz że ich historie Cię nie bawią. Nie doceniasz swojej pięknej rodziny. Patrzysz w lustro i nie podoba Ci się ten widok. Jest inaczej, jest gorzej. Może być gorzej, może być depresja.  

DEPRESJA

Depresja objawia się na tyle sposobów co gwiazd na niebie. Ma wiele odsłon, wiele przypadków, wiele powodów. Nie ma znaczenia dlaczego nadeszła (ma tylko jeśli szukamy źródła w trakcie jej leczenia) grunt, jak zrobić by odeszła. KAŻDE gorsze samopoczucie, które wpływa na Twoje zdrowie, odbija się na Twojej samoocenie, pracy, chęci do życia, rodzinie jest powodem by to zbadać. By się temu przyjrzeć, by zobaczyć że ta chwiejność emocjonalna, obniżenia nastroju … może depresją jeszcze nie są, ale jest cienka granica. by do niej dojść. Nie bagatelizujmy poniższych objawów. Na razie to tylko objaw, może gorszy dzień, ale nigdy nie wiesz kiedy zajdzie to za daleko. Kiedy staniesz i zapytasz siebie czy to życie ma jeszcze sens, czy ja jeszcze chcę żyć.

Przedstawiam Wam objawy depresji, które objawiały się u mnie i u moich bliskich. Takie od których się zaczęło, które dawały znać, że coś jest inaczej. Organizm sugerował, że staje się nieszczęśliwy, że zachorował i chciałby pomocy. U Ciebie mogą być inne, podziel się nimi. Zwróć uwagę, czy nie widzisz ich u Twoich przyjaciół, możesz mieć okazję uratować komuś życie.

 

1.Wyłączenie w towarzystwie

Kiedy siedzisz w dobrym towarzystwie swoich bliskich, naturalnym mechanizmem działania jest zapomnienie o otaczającym świecie. Zazwyczaj śmiejemy się, pijemy, dzielimy swoim życiem i zapominamy, która jest godzina. Zapominamy o obowiązkach, o tym, że ciasto w piekarniku dochodzi, że jutro musimy wstać do pracy. Problem zaczyna się gdy w towarzystwie zamiast być na zewnątrz, zostałeś wewnątrz. Nie słuchasz co mówią, nie masz ochoty się udzielać. Zastanawiasz się kiedy pójdą i kiedy będziesz już sam/a. Skupiasz się na swoich myślach, na swoich wewnętrznych obawach i lękach. Nie uczestniczysz w rzeczywistości.

2. Nie mogę wstać z łóżka

I to nie dlatego, że zrobiłeś zbyt mocny trening i bolą Cię mięśnie, że nie spałeś przez dobę i chcesz odespać. Nie możesz wstać, po prostu. Nie masz psychicznej siły by wstać. Po prostu ci się nie chce i nie jest to lenistwo. Nie masz motywacji by zacząć dzień, bo masz wrażenie, że on nic nie przyniesie. Nic dobrego, by działać. Nic dobrego by najzwyczajniej wstać.

3. Wyglądam tragicznie

Wyglądasz tak samo jak kilka miesięcy temu, ale tak jakby lustro zaczęło Ci mówić, że wyglądasz źle. Automatycznie garbisz się przed lustrem by spotęgować swój zły wygląd, dobić się bardziej. Dobić się, że jesteś za gruba, albo że nigdy nie zaznasz miłości z taką twarzą. Widzisz, że wszystko jest źle, że inni wyglądają lepiej, że gdybyś wyglądał inaczej, miał inny brzuch, inny nos to czułbyś się dobrze. Nie, nie czułbyś się. Znalazłbyś/abyś coś innego, bo to siedzi tylko w Twojej głowie.

 

3. Nie jem lub objadam się

Problemy emocjonalno-depresyjne BARDZO wpływają na perystaltykę Twoich jelit, na Twój metabolizm i Twoje żywienie. Tak jak od stresu dostajesz biegunki, chudniesz w tragedii życiowej, tak możesz przytyć przez nerwy, lub nie chcieć jeść. Jeśli Twoje żywienie zmieniło się bez Twojej świadomej woli i decyzji, to coś jest nie tak. Coś jest nie tak, gdy grzebiesz widelcem w talerzu i czujesz gulę w gardle bo nie dasz rady nic przełknąć. Coś jest nie tak, gdy rzucasz się na kilogramy niezdrowego jedzenia, chleba lub czekolady, albo chcesz to zwymiotować.

 

5. Nie wiem czy go kocham

Dla tych, którzy są w zdrowym związku, kochającym i czułym związku normą powinna być euforia i zadowolenie. Gdy czujesz, że tracisz uczucia bez powodu to może być jeden z symptomów depresji. Gdy patrzysz na uśmiechniętego ukochanego/ą i nie umiesz okazać jej tej miłości. Coś Cię blokuje, wiesz że to dobry człowiek, ale tak jakby czujesz się martwy sercowo.

 

6.  Nie wiem co czuję

Stałeś/aś się bezuczuciowa/y i bezemocjonalna/y. Nic Cię nie cieszy, nic Cię nie smuci. Niczym ameba, worek narządów. Właściwie nie umiesz ocenić czy w tym momencie czujesz się dobrze czy źle. Dostałeś premię, wzruszyłeś ramionami. Usłyszałeś komplement, ale obeszło Cię to. Ktoś Ci opowiedział o tragedii, ale nie umiesz mu współczuć, nie umiesz poczuć litości. Nie jest Ci smutno widzac coś smutnego. Jest “nic”

7. Nie mam na nic ochoty

Kiedyś wybiegłbyś z domu, gdyby kumpel zadzwonił, że stoi pod Twoim mieszkaniem w piwem i czeka na Ciebie. Kiedyś chętnie poszłabyś na zakupy z koleżanką. Obejrzałbyś ulubiony film akcji w piątkowy wieczór. Zrobiła przyjemną ciepłą kąpiel. To wszystko przyniosłoby Ci relaks i satysfakcję. Przyjemność. 

Nagle nie masz ochoty nigdzie iść i z nikim rozmawiać, nic robić. Nie masz ochoty spełniać hobby, które zawsze dawały Ci przyjemność jak zajęcia z tańca, malowanie czy grzebanie w aucie. Ochoty by iść do pracy, z której tak się cieszyłeś gdy ją dostałeś. Nie masz ochoty ugościć przyjaciółki, której tak dawno nie widziałaś i tak długo na nią czekałaś.

 

8. Aspołeczność i niechęć do wychodzenia z domu

Częste, bardzo częste. Cztery ściany Twojego mieszkania są dla Ciebie bezpieczniejsze niż ta cała straszna rzeczywistość, która czeka za drzwiami. Nie chcesz tego świata, nie chcesz go widzieć, nie chcesz w nim uczestniczyć. Nie lubisz ludzi, albo po prostu nie masz ochoty mieć dziś z nimi styczności. Z tym, że jutro i pojutrze też nie. Najlepiej zaszyłbyś/abyś się w łóżku. Bez kontaktów, spotkań i odbieranych telefonów. Wszyscy Cię denerwują, albo po prostu nie obchodzą. Nie chcesz by pytali, by się martwili. Chcesz spokój, święty spokój.

 

9. Bezsenność

Przewijasz wiadomości lub Facebooka kolejną godzinę. Wyłączasz telefon i przewracasz się z boku na bok przez następną. Zimno Ci i gorąco jednocześnie. Wygodnie, nie komfortowo. Oczy otwarte na oścież, jakbyś był wyspany, a ciało … zbyt zmęczone by wstawać. Czas mija, a ty szukasz sposobu by zasnąć. By nie myśleć.

 

10. Natłok myśli

To trajkotanie umysłu. Mózg ciągle gada i gada, za dużo, za często, kilkoma głosami jednocześnie, których nie umiesz wyłączyć. Gada, że jesteś beznadziejny, że życie ucieka, czas ucieka, czas Cię goni, a Ty nic nie osiągasz. Nie rozwijasz się, nie wiesz czego chcesz od życia. Nie wiesz dokąd życie Cię prowadzi, co chcesz robić w życiu. Co jest Twoim celem, Twoim marzeniem. Wmawia Ci, że się boisz, że się lękasz, że jesteś chory, że umierasz. Wmawia Ci, że chce Ci się płakać, że to i tak nie wyjdzie i że życie nie ma sensu. Nie umiesz wyciszyć tych myśli, nie umiesz myśleć jak kiedyś. Myśleć o tym, którą herbatę chcesz wypić, albo czy będzie dziś padać. Potem nie myśleć o niczym albo wyłączyć się wykonując jakieś działanie. Nie umiesz, bo masz wrażenie, że nie masz wpływu na ten mózg, że siedzi w Tobie ktoś obcy.

 

11. Nieuzasadnione napady płaczu

Wstałaś/eś i chcesz płakać. Przez noc nikt nie zmarł, nie wybuchła Europa, nie odpadła Ci ręka. Chcesz płakać, bo jest Ci źle. Czujesz, że łzy duszą Ci oczy. Jesteś nadwrażliwy/a. Ktoś powie Ci lekką krytykę, a Ty wpadasz w histerię. Ktoś zwróci Ci uwagę i masz ochotę rozpłakać się w łazience. Wszystko rusza Cię za bardzo i często bez powodu.

 

12. Nieuzasadnione napady agresji, wściekłości i nerwów

Znam osobę, która pewnego razu przeczytała sms, że jej przyjaciele nie przyjdą na jej urodziny. Zdenerwowałby się każdy, ale ta osoba wściekła się, krzyknęła na całe mieszkanie, łzy naszły jej do oczu. Pod jej nogami akurat przechodził jej pies labrador, który machającym ogonem “uderzył” ją w udo. Odruchowo uderzyła go ręką z całej siły w mordę. Pies zamarł, skulił się i odbiegł. Ta osoba stanęła jak wryta, zmroziło ją “co ja zrobiłam? Jezu, piesku przepraszam”

Nieuzasadniona agresja i wściekłość nie musi objawiać się zawsze w przemocy fizycznej. Czasem może być to nieuzasadnione rzucenie sprzętem o podłogę, uderzenie pięścią w ścianę, chęć zniszczenia czegoś. Odruch zbyt silnego złapania i ściśnięcia kogoś za ramię w nerwach, albo odepchnięcie. Czasem po prostu ten gotujący się “wkurw” gdy ktoś do Ciebie mówi. Masz ochotę powiedzieć mu “daj mi spokój”. Wewnętrznie nosi Cię. Prosisz los, by ta osoba w końcu wyszła, by nikt do Ciebie nic nie mówił. By wszyscy odczepili się od Ciebie raz na zawsze.

 

13. Chwiejność nastroju i emocji

Idziesz galerią handlową i uśmiechasz się widząc ozdoby świąteczne. Po minucie jednak zbladłeś/aś bo, poczułeś brak prawdziwej magii świąt. Najpierw przytulasz partnera ciesząc się, że go masz, a za chwilę nie jesteś go pewny. Jesteś jak kobieta przed okresem, tyle, że tak jakby trwał on cały miesiąc. Źle i dobrze jednocześnie. NIeszczęście i szczęście zmienne co minutę.

 

14. Myśli samobójcze

Mogą nie przyjść, życzę Ci tego. Tyle, że tego zaplanujesz. Nie wiesz kiedy w ataku paniki spojrzysz lekko na to co jest za bramką balkonu. Przejdzie Ci przez myśl coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałeś. To cienka granica między “żyć” a “nie żyć”. Cienka granica, między chęcią istnienia, a utratą sensu. Nie wiesz kiedy nadejdzie, nie trać wiary w to życie. Ono jest dobre, jeśli Twój organizm do tego dojdzie. Walcz z tym, nie pozwól by wewnętrzne “coś” zmieniło Twoje zdanie na temat życia. Działaj wcześnie. Bądź na czas. Bądź przed depresją.

 

Odsyłam również do wpisu: 10 tekstów, których nie powinieneś mówić osobie chorej na depresję

Lifestyle

Co kupić na prezent świąteczny? Pomysły na prezenty świąteczne!

               Lubię kreatywne prezenty. Takie, które będę pamiętać. Takie w które ktoś włożył chociaż odrobinę wysiłku i serca. Odrobinę pasji i wyobraźni albo chociaż zatrzymał się na chwilę i zastanowił „Co ona tak naprawdę chciałaby dostać? Co on tak naprawdę lubi?” 

               Trafiony prezent to prezent, to taki który ktoś chce (powiedział nam o tym np. kolczyki lub skórzany pasek) lub taki, który kojarzy nam się z daną osobą. Podarunki z drugiej opcji smakują najlepiej. To upieczone ciasteczka dla kogoś kto kocha słodycze. To dać bilet do teatru, kogoś kto interesuje się sztuką. Gadżet podróżniczy dla kogoś kto jeździ po świecie, DIY ozdobę świąteczną dla kogoś kto ma słabość do świąt. Przedstawiam Wam moje TOP prezenty na święta. Dla niej, dla niego. Prezenty dla przyjaciół i rodziny, na szybko, dla zapracowanych. Coś co można kupić stacjonarnie lub online, albo trochę zmodyfikować to co proponuję. Nie wiesz co kupić na święta? Gwarantuje Ci, że poniższe opcje na pewno sprawią przyjemność bliskim i będą praktycznym i przydatnym gadżetem. Nie wiesz co kupić na święta? Gwarantuje Ci, że poniższe opcje na pewno sprawią przyjemność bliskim i będą praktycznym i przydatnym gadżetem. 

P.S Za rok we wpisie na najlepszy prezent na święta będę polecać swoją debiutancką książkę, także trzymajcie kciuki ; )

 

  1. FOTOKSIĄŻKA / FOTOALBUM PERSONALIZOWANY

Moje odkrycie w 2019 roku. Foto książkę możecie zamówić u fotografa lub w Empiku, jednak ceny są o wiele wyższe od tych na Allegro. Na Allegro książki mogą mieć 28, 40, 60 lub więcej stron. Zaletą tych aukcji jest możliwość zaprojektowania takiej książki od zera. Wybieracie okładkę, układ zdjęć, tło. Możecie wybrać jedno zdjęcie na całą stronę, lub kilka. Możecie ustawiać je na kilka sposobów, dodawać napisy. Jakość jest naprawdę dobra, zabawa przy projektowaniu takiej książki również. Mega wzruszający prezent. Sama w tym roku wręczam go rodzinie, przyjaciołom i … sobie samej jako album moich podróżniczych wspomnień : )

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 50 zł w górę

Ceny na allegro: od 29 – 60 zł + koszt wysyłki

Dostępność prezentów: Sklepy Fotograficzne, Empik, Księgarnie, Sklepy Online, Allegro

 

 

  1. DLA MIŁOŚNIKÓW ALKOHOLI: STALOWE KOSTKI LODU & FOREMKI DO KOSTEK LODU

Stalowe kostki lodu:

Idealny prezent dla wszystkich, którzy cenią sobie zimno wypijanego trunku przez dłuższy czas. Stalowe kostki lodu trzymają zimno i przede wszystkim nie rozpuszczają się, więc nie rozwadniają drinka. Nie każdy przepada za ciepłą whisky, a jednocześnie nie chce sobie psuć smaku alkoholu wodą powstałą z topniejącej kostki lodu. Taka metalowe kostki to najlepsze rozwiązanie. Są wielokrotnego użytku, nie trzeba się ciągle zastanawiać czy zdążymy zamrozić lód przed przyjściem gości.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 40 zł w górę

Ceny w sklepach online: Allegro od 40 zł w górę, Allieexpress od 20 zł w górę

Dostępność prezentów: Sklepy barmańskie stacjonarne i online, Allegro, Alliexpress

Link gdzie kupić: Ceneo, Ministerstwo gadżetów, TakaPaka

 

 

Foremki do kostek lodu: bryły & różnokształtne

Zrobienie ogromnej bryły kostki lodu spowalnia czas topienia w drinku i nadaje im oryginalności w wyglądzie. Świetny prezent dla gadżeciarzy i gospodarzy organizujących spotkania towarzyskie. Poza bryłą w internecie i sklepach barmańskich jest wiele foremek pozwalających robić różne kształty kostek np. czaszki, serca, naboje itd. Są to niesamowite o oryginalne pomysły na imprezę tematyczną.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 20 zł w górę (np. Empik, sklepy barmańskie)

Ceny w sklepach online: od 6 zł (Alliexpress), od 12 zł (Allegro) Sklepy Barmańskie Online (30-40 zł)

Link gdzie kupić: Link do aukcji empik, Link do aukcji

 

 

  1. DLA MIŁOŚNIKÓW PODRÓŻY: Zawieszka do walizki & Mapa do skreślania odwiedzonych miejsc

Zawieszka do walizki & Identyfikator do bagażu

Praktyczny ale i atrakcyjny atrybut każdego podróżnika. Można kupić klasyczny, skórzany i długotrwały identyfikator lub kolorową, tańszą wersję z nadrukiem. Zawieszki mogą mieć różne kształty i wzory np. z mapą, samolotem. Do każdej zawieszki dołączona jest kartka z miejscem na umieszczenie swoich danych w razie zagubienia bagażu.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od kilkunastu złotych w górę

Ceny w sklepach online: od 4 zł (Alieexpress), od 5 zł (Allegro)

Dostępność: Sklepy online, empik, MediaMarkt, Wittchen, Decathlon, Tiger

 

Mapa do skreślania odwiedzonych miejsc & Mapa zdrapka

Sama jestem dumną posiadaczką takiej mapy. Naprawdę przyjemnie skreśla się/zdrapuje kolejne odwiedzone miejsce na świecie. Znajomi i rodzina uważają, że to ładny element ściany. Mapa może być korkowa (wbijamy np. szpilkę w odwiedzone miejsce) lub papierowa do kolorowania, zdrapywania itd. Jest też ciekawą alternatywą dla obrazu gdy nie masz pomysłu na swoja ścianę. 

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 20-140 zł

Ceny w sklepach online: od 20-200 zł

Dostępność: Sklepy stacjonarne: Carrefour, Empik, sklepy z prezentami. Sklepu online: BestPrezenty, Allegro, Picco i wiele innych.

 

 

  1. PERSONALIZOWANIE ETUI NA TELEFON

Możesz zaprojektować etui według wzoru na wybrany przez siebie model telefonu. Na obudowie może widnieć zdjęcie, sentencja lub dowolny wzór. Właściwie sami możemy stworzyć szablon w kreatorze na stronach internetowych i gotowe! Świetny prezent dla osób, które lubią personalizowanie i imienne prezenty.

Żródło zdjęcia: link do sklepu

Cena:: od 30 zł

Dostępność: EmpikFoto, niektóre sklepy fotograficzne & duże drukarnie, sklepy online: funnycase, zaprojektujetui.pl, Allegro

 

 

  1. BROKATOWY SZAMPAN LUB INNY ALKOHOL ZE SPERSONALIZOWANĄ ETYKIETĄ

Szampan ze spersonalizowaną etykietą lub bez

Brokatowy szampan sam w sobie jest wyjątkowym prezentem. Szampan po wstrząśnięciu wygląda jak świecąca ozdoba! Polecam włączyć na YouTube jak wygląda gdy pyłki brokatu tworzą miąższ obracający się w butelce. Dostępny w kolorze złotym, różowym i niebieskim.

Polecam personalizować butelkę. Tutaj możemy zrobić to na dwa sposoby: zamówić spersonalizowaną etykietę np. online (koszt od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych ponieważ często kupujemy go razem z alkoholem) albo zrobić ją samemu. Wystarczy chociażby w Paincie lub Wordzie wkleić zdjęcie + tekst (życzenia, wierszyk o alkoholu, opis osoby, której wręczamy prezent) i poprosić w najbliższym ksero by wydrukowali to na papierze samoprzylepnym (kosz 2-6 zł za kartkę samoprzylepną).

Źródło zdjęcia: link

Cena szampana z brokatem: np. Aviva 20-30 zł za butelkę, Monte Santi La perla (35 zł)

Dostępność szampana: Żabka, Biedronka, wszystkie większe supermarkety

Dostępność etykiety: Drukarnie, ksera, Fotograf, sklepy online

 

Wybrany alkohol ze spersonalizowaną etykietą

Online możemy zamówić również dowolny alkohol z własnym pomysłem na etykietę (np. zamiast nazwy Jack Daniels widnieje imię i nazwisko osoby, której dajemy prezent). Etykiety są schludnie wykonane, alkohole często pakują za nas. Prezent  z klasą dla miłośników whisky czy ciekawych butelek innego trunku.

Źródło zdjęcia: Domalkoholi

Cena alkoholu spersonalizowanego: 50 – 100 zł (w zależności od alkoholu)

Dostępność prezentów: Sklepy online, Allegro, Sklepy z alkoholami (niektóre winiarnie), Sklepy z prezentami

 

 

  1. KALENDARZ MOTYWACYJNY/PSYCHOLOGICZNY/ Z CYTATAMI

Plusem świąt jest bliskość do Nowego Roku. Każdy kupuje kalendarz, planner lub notatnik. Obecnie dostępność przepięknych i praktycznych kalendarzy jest ogromna. Mogą mieć spersonalizowaną okładkę, zawierać cytaty lub sentencje na każdy dzień, treści rozwojowe lub motywacyjne. Ze swojej strony polecić mogę Brian Tracy albo Mindfulnnes, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Aukcja Brian Tracy: Link

Aukcja Mindfulness: Link

Ceny: od 30 zł

Dostępność prezentów: Allegro, Sklepy online, Empik, Flying Tiger, Księgarnie, Supermarkety typu Tesco, Carrefour, Real

 

 

  1. BON

Bon to zawsze alternatywa. Jest dostępny praktycznie w każdym sklepie, na każdą kwotę. Posiadają minimum rok terminu ważności do wykorzystania. W większych galeriach handlowych np. Posnania Poznań można zakupić bon … do całej galerii. Pozwala to na wykorzystanie np. 100 zł na kawę w kawiarni, wodę w kiosku i bluzkę w odzieżowym. Bardzo przydatna rzecz gdy nie wiemy co komuś kupić, niech wybierze sam. : )  Polecam również żartobliwą formę wręczania pieniędzy na święta. Na tekturkę przyklejamy banknot np. 100 zł i zapisujemy na tekturce „Bon do wszystkich sklepów”. Bardziej humorystyczna wersja niż wkładanie pieniędzy w kopertę : )

 

 

  1. ZESTAW WITAMIN

Nie każdy się ucieszy z takiego prezentu, a powinien! Statystyki pokazują, że mamy ogromne braki witaminowe w organizmie. Polecam przejście się do apteki i zakupić kompleksu witamin razem lub 3 rożnych opakowań np. Witamina D, Kwasy Omega 3 i Magnez i zapakowanie w folię kuchenną przewiązując wstążką. Prezent z sercem dla bliskich o których chcemy zadbać.

Moje propozycje witaminowe (polecam poczytać w internecie do czego służy dany suplement by odpowiednio dobrać do osoby):

-Witamina D (zwłaszcza w okresie zimowym gdy brakuje słońca)

-Witamina C (z dużą dawką, dla osób skłonnych do przeziębień)

-Magnez & chrom (dla osób ze słabością do czekolady, skłonnościami do zmęczenia i skurczy)

-Młody Jęczmień (dla poprawy metabolizmu; procesu chudnięcia)

-Berberyna (dla zdrowego trybu życia osób dbających o żywienie; procesu chudnięcia)

-Ashwaganda (polepsza sen, obniża stres, zwiększa libido)

-Kwasy Omega 3 (powinny być podstawą dla każdego! Sedno zdrowia!)

-Olej z czarnuszki (odporność organizmu, przeciwnowotworowo)

Źródło zdjęcia: Link do sklepu Świat Życia

Ceny w sklepach stacjonarnych i online: 10-30 zł za 30 tabletek witamin, 60-200 zł za gotowe, zapakowane zestawy witamin i olejów

Dostępność prezentów: Sklepy online, Apteki, Sklepy ze zdrową żywnością, duże supermarkety typu Tesco

 

Nie wiesz co kupić na prezent dla rodziców, partnera, partnerki lub przyjaciół? Myślę, że moje top najlepsze prezenty sprawdzą się pod każdą choinką 🙂 Wesołych Świąt!

Miłość & relacje

5 najczęstszych błędów w związku cz. I

Jest związek. Jest to czego chcieliście, jest miłość, są motyle. Prawdziwy związek. Ten w którym jedno i drugie zadeklarowało się, że chce czegoś poważnego. Ten w którym mówisz kocham, piszesz dobranoc i pytasz co jemy na obiad. Nakładasz jej mniej masła na kanapkę bo ona dba o linię. Wybierasz mu ogórki z sałatki bo on ich nie lubi. Przynosisz paracetamol, nakładasz poszewkę na dwie poduszki, kupujesz bułki dla dwojga. Jest RAZEM.

RAZEM

„Razem” ma w sobie spory balans. Balans pomiędzy trzymaniem się siebie, trzymaniem się wspólnymi siłami, dążeniem do czegoś wspólnie przy jednoczesnym byciu jednostką i nieuzależnianiu się od siebie. Jak to mówią „razem, ale osobno”. Dzielimy razem życie, nie zapominając, że ono dalej jest podzielone. No właśnie i tu zaczynają się błędy

  1. Uwiązanie

„Jesteś mój i tylko mój i nikogo więcej”. Partner jest Twój w zaczeniu metaforycznym w obszarze „miłości” (oznacza, że nie zamierza wchodzić w dalsze relacje z inną osobą). Gorzej gdy ten obszar poszerza się o sferę pasji, pracy czy relaksu. W związku z wiążącym Cię partnerem nagle masz wrażenie, że jesteś osaczony. Twój partner sprawdza Twoje wiadomości chociażby od kuriera. Musi iść z Tobą na trening, piwo z kolegami, śledzić każdy krok Twojego dnia. Jeśli to Ty jesteś taką osaczającą osobą, nagle okazuje się, że nie chcesz nigdzie iść bo wolisz być z partnerem/partnerką w domu. Wracasz po godzinie ze spotkania towarzyskiego, bo on/ona czeka w domu. Twoje życie najzwyczajniej blednie lub przybiera kolor Twojego związku. Jeśli to Ty osaczasz (pewnie robisz to bardzo niewinnie i umiejętnie) to i tak da się wyczuć. Zawsze wyczuje się ciągły wzrok i oddech drugiej osoby na ramieniu. ZAWSZE. Pamiętaj, że osoba uwiązana na smyczy będzie próbowała się z niej zerwać. Nikt nie lubi być skrępowany albo czuć, że wybór jest mu narzucany.  Jak ktoś ma Cię zdradzić, to i tak to zrobi, nawet jak zamontujesz mu kamerę na czole. W końcu dojdzie do tego, że ktoś będzie wolał okłamać Cię dla świętego spokoju niż dać Ci szczerość i zaufanie.

 

  1. Gdzie mój kumpel/kumpela?

„Razem” to taka relacja w której jesteśmy kochankami. To taka relacja gdzie jesteśmy partnerami w planowaniu wspólnej przyszłości lub wspólnej firmy. Wspólne partnerstwo w budowie domu i płaceniu rachunków. „Razem” to związek rodziców, którzy wychowują dziecko. Związek miłości i czułości, ale również przyjaciół.

Związki rodzą się często z przyjaźni. Ze wspólnego piwa wypijanego na murku przy lesie. Ze wspólnych żartów w gronie znajomych. Czarnego humoru, dogryzania sobie nawzajem, wyborze prezentów na święta. Przyjaciel pyta Cię co robisz. Przyjaciel opowiada Ci jaką dziewczynę poderwał jego kolega z pracy. Przyjaciel mówi, że właśnie ogląda mecz, a Ty mówisz, że oglądasz serial. Przyjaciółka mówi Ci o tym, że można zrobić sobie świąteczne paznokcie. Przyjaciółka opowiada Ci o konflikcie między koleżankami w biurze. Twoja rola jako przyjaciela? Słuchanie.

Przyjaźń zamienia się w miłość, ale w miłości nadal powinna być przyjaźń. Twój partner/partnerka To też Twój kumpel. Czasem warto schować dumę do kieszeni i podać mu piwo z lodówki. Kupić jej ulubione żelki w supermarkecie. Posłuchać o tym ile spala samochód kolegi albo zapytać który model motoru go najbardziej kręci. Stanąć przy witrynie sklepowej by dowiedzieć się jakie kolczyki są dla niej najładniejsze. Ubrać koszulkę drużyny piłkarskiej, której ledwo wypowiadamy nazwę. Posłuchać o ludziach z pracy, chociaż nie pamiętamy ich imion. Posłuchać ze zrozumieniem, a nie tylko kiwać głową. Przejść się do jej/jego znajomych. Dobry kumpel nie oceni Cię jak czasem się upijesz, nie robi Ci ciągłych wyrzutów z każdego obejrzanego meczu, kupionych butów i wyjścia ze znajomymi. Z przełożonych planów, złego samopoczucia, zmiany decyzji. Bądź czasem takim kumplem.

 

  1. Moja rodzina jest inna niż Twoja rodzina

Moja koleżanka żaliła mi się, że jej teściowa nie złożyła jej i jej mężowi życzeń z okazji pierwszej rocznicy ślubu. „Jak teściowa mogła nie pamiętać, że jej syn wziął ślub rok temu.” Wzruszyłam ramionami, bo chyba będę taką samą teściową. Czy to dlatego, że mój syn nie będzie mnie obchodził? Nie, to dlatego, że w mojej rodzinie nie przywiązywało się wagi do rocznic ślubu. Wyniosłam to z domu, wyniosłam to z wychowania.

Nie każda rodzina jest taka sama. W jednej obchodzi się urodziny, w innej wydzwania z życzeniami w imieniny. W jednej święta to spotkanie dzieci z rodzicami, w drugiej uroczystość zjazdu rodziny z całej Polski. „Razem” to dzielenie się różną formą tradycji i spotkań rodzinnych. To spędzanie czasu z jedną rodziną, w której na obiad jeździ się do restauracji. Gdzie wspólnie pije się wino przy wieczornym filmie i chodzi się wcześnie spać bo rano będzie msza. Gdzie rodzice akceptują tatuaże i są za tym by ze ślubem się nie spieszyć. To spędzanie czasu z drugą rodziną, gdzie schabowy jest większy od głowy, a zięcia wita się kieliszkiem wódki. Gdzie tatuaże świadczą o złej pozycji społecznej, a o ślubie wypadałoby już pomyśleć, bo na salę się czeka się rok, a sala musi być tam skąd Panna pochodzi. Tu najczęściej tworzą się spięcia, teściowa nie taka, teść źle Cię wychował. Bo moja rodzina jest inna, to Twoja powinna być taka sama. Twoja wychowała Cię tak, a powinna inaczej.

Nie, nie musi być taka sama. Rodziny mają swoje „razem” i musimy je zaakceptować. Ta indywidualność jest piękna, Piękne jest to, że jesteśmy tak różni, a dalej tworzymy jedno: RODZINĘ.

 

  1. Zmień się

… a znikną wszystkie problemy. Owszem zniknie to co rzekomo nie pasuje, ale problem sam w sobie nie zniknie, za to samoocena drugiej osoby tak. Ze zmianami w partnerze trzeba działać ostrożnie. Wybieramy partnera takim jakim jest, takim jakim go widzimy, z jego wszystkimi wadami uznając, że lista zalet je przyćmiewa. Zmiany w Waszym  „razem” możemy podzielić na kilka rodzajów:

 

Zmiany cech charakteru

Ciężko jest zmienić siebie, kiedy jest się sobą. Wymaganie od drugiej osoby, by była inną jest sprzeczna z jej naturą. Trochę powinniśmy liczyć się z tym, że skoro druga osoba jest mniej wylewna to taki jej urok. Patrząc w drugą stronę, może to Ty jesteś zbyt wylewny/a. Skoro ktoś przez lata lubił wieczorem leżeć w dresie i oglądać Świat Według Kiepskich, to ciężko mu nagle będzie z tego zrezygnować dla codziennych spacerów na mrozie. Ograniczyć w porządku, zrezygnować w całości gorzej.

Zmiany negatywnych zachowań

To ten rodzaj zmian, które można i powinno się zmieniać. Wybuchowość i agresja jest zawsze symptomem do pracy nad sobą. Nie tylko w kontekście związku ale i własnego samopoczucia, reagowania w pracy, przy rodzinie. Wszystko co rani drugą osobę (i nie jest to brudna skarpetka na podłodze) jest sygnałem do naprawy. Nadmierna zazdrość, używki, problemy emocjonalne i wszystko inne co zgłasza Ci ktoś kto Cię kocha. Tak prawdziwie kocha.

Zmiany podejścia do życia.

Kiedy Ty chcesz mieć dzieci, a on nie. Kiedy ona chce podróżować po świecie, on woli ojczyznę. Kiedy jedno preferuje aktywny urlop na nartach, drugie smażenie się na plaży. Wybór domku na wsi czy sporego mieszkania w mieście. Wspólnej firmy, czy ścieżki kariery opartej na szczeblach stanowisk. Rodzinne spędzanie czasu, a książka i cisza. Impreza w sobotę czy sen.

Podobno ludzie dobierają się mając różne hobby, ale takie samo spojrzenie na świat. Ciężko jest przebić mechanizm budujący nasze plany na przyszłość. Charakteru zmieniać się nie powinno, negatywne zachowania tak, a podejście?

Kompromis. Podejście do życia zmienia się kompromisem. Innej drogi nie ma. W związku zyskujemy drugą osobę, jej wsparcie, możliwości, ale również rezygnujemy czegoś. Rezygnujemy na rzecz wspólnej przyszłości. Rezygnujemy z balowania do rana, by wspólnie oglądać film. Opiekujemy się drugą osobą w gorączce, a moglibyśmy w tym czasie iść pobiegać. Czy można nazywać to stratą? Niekoniecznie. To raczej relacja na zasadzie „coś za coś”. Zyskałem Ciebie, ale liczę się z utratą pewnych planów i przekonań, które planowane były w okresie bycia singlem. Może nie wyjadę na rok do Australii, ale za to mam z kim pójść do kina w weekend i wyjechać na Majówkę. Może nie będę na tej dyskotece, ale po ciężkim dniu w pracy mam do kogo się odezwać w domu. Może to nie będzie dom na wsi, ale nie musi być ten apartament w mieście. Są też mieszkania na obrzeżach. Kompromis.

 

  1. Niepoprawna komunikacja

Wszystkie błędy związkowe można by wrzucić do worka komunikacji. Do wielu błędów związkowych nie doszłoby gdyby ludzie ze sobą rozmawiali.

Mówienie o problemach jest trudne, wymaga obnażania się z samego siebie, ze swoich słabości i z tego co nas boli. Wymaga wyciągnięcia ręki i schowania dumy. Spokojna rozmowa jest o wiele więcej warta niż kłótnia i jej późniejsze konsekwencje. Nie jasne i niedoprecyzowane komunikaty (odsyłam do wpisu o domyślaniu się LINK) to droga donikąd.

Niezręczna cisza jako forma ratowania sytuacji również się nie sprawdza. Nie mówienie o tym co nas podniecenia, o tym jaką mamy opinię na temat konkretnej sytuacji. Lęk przed utratą partnera poprzez powiedzenie prawdy, nieumiejętność mówienia o uczuciach, o tym co nas boli. O tym co przeszliśmy i czego się boimy. O przyznawaniu się do błędów, szczerości odnośnie tego co zrobiliśmy źle. Wymieniać dalej?

To wszystko to komunikacyjny worek wokół którego obraca się świat. Jesteśmy świetnymi sprzedawcami w pracy, mówcami wśród znajomych, a nie potrafimy porozmawiać z partnerem. Z tą osobą, która ma być z nami do końca życia, we wszystkich jego aspektach. Partnerem życiowym.

Miłość & relacje

Dlaczego mężczyzna się nie domyśli?

Najpierw sprostowanie. Wpis tyczy się stereotypów i prawa większości. Mówi, o tym, że WIĘKSZOŚĆ mężczyzn się nie domyśla, że słyszy się o tym często. Nie oznacza to, że każdy taki jest, że każda taka jest. Jesteś kobietą, która się nie obraża? Brawo dla Ciebie. Masz mężczyznę, który się domyśla? Plus dla Ciebie. Wpis dotyczy problemu, który gdzieś występuje, a nie ZAWSZE występuje. Zawsze są wyjątki od reguły. Takie małe wyjaśnienie dla wszystkich by uniknąć oburzenia za wrzucanie każdego człowieka danej płci do jednego worka.

 

Czy mężczyzna się domyśli?

Nie, nie domyśli.

Nie domyśli się nie dlatego, że jest wredny. Nie dlatego, że ma Cię gdzieś. Nie dlatego, że go to nie przejmuje, że go nie obchodzisz, że nic dla niego nie znaczysz, że to o czym myślisz nie jest dla niego ważne. Mężczyzna nie domyśli się BO TAK.

Ważne jest dla niego jaki ma samochód, a nie obchodzi go dziura w skarpecie podczas gdy Ty zauważysz swoją wygniecioną spódnicę na wigilijnym zdjęciu, a mogłabyś jeździć maluchem. Zwróci uwagę najpierw na pośladki, gdy Ty zwrócisz uwagę jaką książkę wybrał w bibliotece zanim zobaczysz jego oczy. BO TAK.

 

ZAAKCEPTUJ TO

Najłatwiej by było kobietom nie roztrząsać dlaczego on się nie domyślił, dlaczego partner przyjaciółki mógłby się domyślić albo czy inny by się domyślił. Najłatwiej by było kobietom po prostu przyjąć do wiadomości fakt, że Twój mężczyzna wymaga jasnego, konkretnego komunikatu. Pogodzić się z tą świadomością, trochę wybić w nas chęć by go zmienić. Szkoda naszych nerwów, bo po co je tracić (są przyjemniejsze problemy do wykorzystania 😊 )

 

BO TAKI JEST

Mężczyzna to nie kobieta. Brzmi banalnie, ale fakty bywają banalne. Budowa mężczyzny jest inna niż kobiety. Psychika mężczyzny jest inna niż kobiety. Światem rządzą prawa większości. Oznacza to, że większość mężczyzn jest prosto myśląca, większość analityczna. Większość kobiet jest emocjonalna, wrażliwsza i posiada większą kreatywność lub instynkt macierzyński. WIĘKSZOŚĆ, to oznacza, że naturalnie są wyjątki. Są wyjątki, że kobieta jest lepszym informatykiem, a mężczyzna świetnym kosmetologiem. Są wyjątki, że mężczyzna domyśla się wszystkiego o czym myśli kobieta. WIĘKSZOŚĆ się nie domyśla, jeśli Twój partner taki jest – TO TAKI JEST. Nie robi tego specjalnie, tak skonstruowany jest jego mózg.

Mężczyzna nie domyśla się z tego samego powodu z którego kobieta częściej się obraża. Tak działa prawo większości w tworzeniu ludzkiego ciała i umysłu przez biologię, Boga czy w co tam kto wierzy. Mężczyzna nie domyśla się z tego samego powodu z którego pasjonują się samochodami. Tak zostali stworzeni, że Panowie częściej wolą sport i motoryzację a kobiety ubrania i książki. To dalej prawo większości, oznacza to że te pasje i role mogą się mieszać. Jednak skoro akceptujemy to, że jako kobieta nie podziwiam możliwości ubrudzenia się smarem BMW, akceptuję, że w mózgu mojego mężczyzny wymagana jest jasna, konkretna informacja, a nie telepatyczna próba przekazania mojego domysłu.

 

JASNA, KONKRETNA INFORMACJA

Psycholożka Katarzyna Miller, której do trumny będę ogromną fanką opowiedziała kiedyś o kobiecie która skarżyła się, że mąż nie domyśla się by kupić jej tulipany zamiast róż (ta historia mogła brzmieć inaczej – ale chodzi o sedno). Rada Pani Kasi brzmiała, by powiedzieć „Kochanie, róże są piękne, ale wolę tulipany”. Mężczyzna nie domyśli się sam, ale z pamięcią i rozumieniem informacji u nich wszystko w porządku. Chcesz dostawać tulipany? Powiedz o tulipanach.

Te informacje dotyczą każdego aspektu.

Boli mnie, że powiedziałeś wczoraj w towarzystwie o moim problemie.

Wolę się kochać na wznak.

To jest kolor jaki mi się podoba.

To jest miejsce, w które chciałabym byś mnie zabrał na urodziny.

Wolałabym byś zmienił te spodnie.

Mam okres, mogę być kłótliwa daj mi czas.

Mógłbyś to zrobić inaczej.

Tak, chciałabym poważnego związku.

 

TO TWOJA MYŚL

On ma domyślić się tego co jest w TWOJEJ głowie. To TWOJA myśl. To TWÓJ mózg. Nie jego. Ja rozumiem, że przyjaciółki kobiety są tak telepatyczne z Tobą, że spojrzysz na witrynę sklepu, a ona już wie o który kubek na święta Ci chodzi i kupi CI go jeszcze 10 miesięcy przed świętami. Przyjaciółka w tłumie znajomych wyczuje obniżenie Twojego samopoczucia o 10% i wyłapie moment w którym został obniżony, pozna powód, a potem w łazience podejdzie by Cię pocieszyć. Cieszmy się z tego, nie wymagajmy, że nasze myśli podświadomie przeniesiemy w mózg partnera. Mężczyzna ma inne, dobre cechy, których nie ma przyjaciółka. Rzadziej się obrazi, mniej weźmie do siebie, pomoże Ci wnieść tą lodówkę na piąte piętro. Taki urok naszego świata, że jesteśmy indywidualni we wszystkim. Nie można być we wszystkim takim samym i we wszystkim najlepszym.

Większość kobiet ma gorsze widzenie przestrzenne. Dlatego gorzej parkują niż mężczyźni. Bilard to gra, w której siła fizyczna nie jest aż tak ważna. Wiesz dlaczego kobiety nie konkurują z mężczyznami w mistrzostwach bilardowych? Ponieważ najlepsza bilardzistka kobieta w Europie, dalej jest gorsza niż najlepszy bilardzista mężczyzna w Polsce. Dlaczego? Bo poróżnia ich widzenie przestrzenne przy obieraniu odpowiedniego strzału na stole bilardowym. Nie ma tu dyskryminacji – tak jest stworzony kobiecy mózg.

 

KONKRETY

Prawdą jest, że kobieta trudniej konkretyzuje sytuacje. Opisze, nada epitety, doda kreatywności, ale czasem prosi się by powiedzieć „poproszę konkret”. Krótko, na temat, jasne szczegóły. Konkrety. Obracamy całość na drugą stronę, obchodzimy historię „od tyłu”. Dajemy często dość mieszanie znaki, „mętne” wiadomości, niepełne.

Kobieta zmienną jest. Facet wzrokowcem jest. Pewnie, że obróci się za kolorową pisanką, ale to nie znaczy, że chce być w związku z pustą w środku wydmuszką.

Depresja & Zaburzenia lękowe, Psychologia & Rozwój

Czego tak na prawdę się lękamy?

Stres to taki nieprzyjemny dreszcz gdy wykonujemy coś dla nas ważnego, strach gdy przełamujemy to czego się boimy, adrenalina nas napędza, obawy budują wątpliwości, a lęk? Lęk tworzy w nas pewną aurę paniki i zblokowania. Sferę w której czujemy się zamknięci, nieprzyjemnie sam na sam ze sobą, ze swoim wnętrzem. Lękamy się, chociaż często sami nie wiemy czego.

Dlaczego tak naprawdę się lękamy?

W większości przypadków wydaje nam się, że lękamy się „nowego” chociaż tak naprawdę bardziej utraty „starego”. Wszystko co posiadamy w naszym życiu jest nam znajome – bezpieczne i stabilne. Nic nas nie zaskoczy, nic nas nie zdziwi. Znamy swoje obowiązki w pracy, mamy swoje zasady, znamy swojego partnera, wnętrze domu, miasto, swój przedmiot, swój stan zdrowia i jak się zachowamy w danej sytuacji. Naturalnie, jest to dla nas przyjemne gdy wiemy wszystko na konkretny temat. Problem pojawia się wtedy gdy chcemy coś zmienić lub wymienić. Wtedy pojawia się obawa – co będzie gdy będzie inaczej?

A no będzie inaczej – i to jedyna, poprawna odpowiedź. Gorzej? Lepiej? Nie, inaczej. Prawdą jest, że nie zmieniając nic, nie dowiemy się niczego. Chcemy nowego związku, w starym czujemy się źle jednak wiemy, że zmieniając partnera – powrotu nie będzie, lękamy się utraty „starego”. Drzwi do poprzedniego miejsca pracy raczej też zostaną dla nas zamknięte. Pieniądze zainwestowane w nowy biznes, również mogą nie wrócić. Sęk w tym by myśleć w takich chwilach o możliwych korzyściach płynących z „nowego”.

Lęk przed nowością

Oczywiście, że nowe buty mogą być mniej wygodne. Nowe mieszkanie może zaskoczyć nas niesympatycznymi sąsiadami, a nowo pofarbowane włosy mogą okazać się niewypałem. Każdy kto coś zaczyna liczy się z możliwością niezadowolenia jednak jak to mówi mądre przysłowie „Bardziej żałujemy tego czego nie zrobiliśmy, niż tego co zrobiliśmy”. Siedząc więc w niewiedzy, całe życie będziemy zastanawiać się „co by było gdyby”. Może więc warto trzy razy przemyśleć zmianę, dobrze się przygotować, ale skorzystać z tej szansy. Zainwestować w dawno planowany biznes, spróbować lotu samolotem, rzucić pracę, wysłać książkę do wydawnictwa lub chociaż przestawić doniczkę na drugi parapet. Warto zmieniać perspektywę widzenia.

 

Lęk przed porażką

„Nie zrobię tego bo się nie uda” czy „Nie uda się bo tego nie zrobię?” Ryzykowanie bywa ciężkie. Wymaga poświęceń, wymaga czasu i jeszcze może się nie powieść. Jednak jakie powodzenie odbyło się z pewnością braku porażki? Żaden artysta nie dowiedział się, że umie śpiewać dopóki nie otworzył ust i nie dowiedział się czy ktoś chce go słuchać dopóki nie zaśpiewał przed kimś. Nikt nie zarobił milionów na firmie, kto nie zaryzykował zainwestowania złotówki. Skacząc na bungee zawsze ryzykujesz, ale dla takich chwil po prostu warto żyć. Porażka jest wpisana w każde działanie, kluczem czy podchodzimy do tego z myślą o sukcesie czy upadku.

 

Lęk przed opinią

Otaczamy się często toksycznymi ludźmi. Takimi co znajdują problem na każde rozwiązanie. Takimi co nawet gdy będziesz chodzić po wodzie, powiedzą, że to dlatego, że nie umiesz pływać. Ci toksyczni ludzie, są najbardziej niepozorni. Nie dają po sobie poznać, że chcą dla nas źle. Bywają naszymi przyjaciółmi. Próbują nam radzić w taki sposób, jakby się o nas martwili – chociaż podświadomie jest zupełnie inaczej. Powiedzą „ta zmiana pracy to zły pomysł, jesteś zbyt wrażliwa na takie zmiany, możesz nie dać sobie rady w nowej pracy, martwię się zbyt o Ciebie”. W rzeczywistości obniżają poczucie Twojej wartości i trzymają Cię w miejscu. Przywiązanych liną, do samych siebie, albo do dna.

Ludzie mają na nas ogromny wpływ. Kiedyś w jednym z wywiadów (bodajże u Łukasza Jakóbiaka) usłyszałam anegdotę o rzucaniu palenia. Kobieta rzucała palenie. Przyjaciele mówili „po co rzucasz, nie dasz rady”. Spróbowała. Nie paliła jeden miesiąc, potem drugi, trzeciego miesiąca zapaliła. Znajomi powiedzieli „a nie mówiliśmy, że nie dasz rady?”. Spróbowała drugi raz, nie paliła jeden, dwa, trzy, cztery miesiące i znów zapaliła. Przyjaciele znów powiedzieli „poddałaś się, daj sobie spokój”. Spróbowała trzeci raz, nie poddała się. Wiecie jaki morał z historii o toksycznych ludziach? Ci, którzy patrzą negatywnie i Cię nie wspierają, zauważą że ta kobieta złamała zasadę i zapaliła. Ci, którzy patrzą pozytywnie i Cię wspierają, zauważą że w ciągu 365 dni w roku zapaliła tylko 3 razy.

Idąc przez życie i wzorując się tylko na opinii innych daleko nie zajdziemy. Owszem, dobrze wesprzeć się radą w których butach się lepiej wygląda, ale to nie oznacza, że mamy je kupić jeśli byłyby niewygodne – tylko dlatego, że komuś się podobają. To samo tyczy się związków – jeśli Twój partner Ci się podoba i nie krzywdzi innych, to innym podobać się nie musi. Każdy ma swoje gusta. Jednemu przeszkadza niski mężczyzna, innemu kobieta przy kości. Tobie nie musi, to Ty masz wracać szczęśliwy do domu i widzieć uśmiech kogoś kogo kochasz. Nie musicie zakochać się w treningach na siłowni dlatego, że jest to teraz modne. Nie musicie przechodzić na weganizm i nosić trampek marki Converse (osobiście uważam, że te bez markowej metki są tak samo ładne). Nie macie obowiązku godzenia się opinią innych w trakcie jakiejś dyskusji, tylko dlatego, że taką opinię miała większość. Na Twojej drodze zawsze pojawi się ktoś kto Ci zaprzeczy. Kto spyta „po co chcesz to robić”. Odpowiedz „bo chcę”. On/Ona nie musi, Ty chcesz. Tyle. Tu nie ma dalszej odpowiedzi. To Twój czas i Ty wybierasz jak go spędzisz. Chcesz pisać bloga? Znajdź swoje grono czytelników, znajomym nie musi się podobać. Przyjemność z pisania odnosisz Ty. Wzorując się na opinii innych, nigdy nie będziesz zadowolony z siebie, a szacunku innych nie zyskasz tym bardziej. Jak to powiedziała kiedyś Małgosia Rozenek „przejmuj się zdaniem jedynie tych, którzy Cię kochają”

 

Lęk przed utratą drugiej osoby

Ciężko jest odchodzić i ciężko jest się rozstawać. Ciężko jest rezygnować z drugiej osoby lub usłyszeć rezygnację kogoś z nas. Tak nas stworzono, że wymagamy bliskości i miłości. Tak nas stworzono, że nie każdy do każdego pasuje. Trzeba nauczyć się odchodzić od ludzi, którzy nam nie służą i życzą nam źle. Od tych, którzy nas blokują, którzy pogarszają nasz stan. Czy „czas leczy rany” to dobra rada? Nie wiem, ale na pewno skuteczna. Z czasem możemy się do czegoś przyzwyczaić albo dać szansę na coś nowego. Zwłaszcza gdy widzimy, że w obecnym miejscu nie jest dobrze. Nie tkwij w relacji z byle kim, tylko dlatego by był „ktoś”. Skoro nie masz pięknego jeziora, to już lepszy pusty dół niż wypełniony szambem.

 

Lęk przed …niczym?

Lęków jest tyle co ryżu w Chinach. Obracając się w tematyce zaburzeń, widzę że rodzaje lęku są różne – ale sedno takie samo. Jedno boi się wychodzić z domu, drugie przebywać w tłumie, trzecie nawiązywać kontakty. Lęk może dotyczyć śmierci, choroby, natręctw, żywienia czy zwierząt. Całość wrzucamy do zaburzeń, bo każdy lęk dotyczy jednego – nas samych. To nasza wewnętrzna blokada przed zagrożeniem, które zazwyczaj nie istnieje. Przed chorobą, która nie musi się zdarzyć. Przed śmiercią, która i tak nadejdzie dla nas wszystkich. Przed samotnością, a przecież nie znamy przyszłości. Gdzieś głęboko w nas urodził się chochlik braku pewności siebie. Leczenie objawów jest dobre tylko na krótką chwilę, ale naprawa nas samych powinna zacząć się od wnętrza. Nasze lęki istnieją tylko w naszej głowie. I tylko my możemy ich się pozbyć.