Psychologia & Rozwój

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Niektórym łatwo przychodzą pieniądze. Żyją tak, jakby z rana na żyrandolu rosło im kilka stówek. Potrzebują kasy na inwestycję i jakimś cudem ją zdobywają. Niektóre kobiety, które wydaja się pozornie mało atrakcyjne, ściągają na siebie wzrok wszystkich mężczyzn na parkiecie. Przyciągają ich uwagę, skradają ich serca w towarzystwie. Są ludzie, którzy mają plan i po prostu go realizują, po prostu dostają efekt, którzy sobie wymarzyli. Są ludzie, którzy nie chorują, którym wszystko przychodzi łatwo, na które patrzysz i zastanawiasz się „Co oni mają takiego, że im wszystko wychodzi?”

Pewność siebie

Z pewnością siebie jest jak z roślinką. Jak roślinkę podlejemy, będzie rosła duża i piękna. Kwiat ma ustawiony wysoko niczym głowa do góry. Jak dodamy odżywki to jeszcze wypuści nowe pączki. Jak roślinki nie podlejemy, to będzie więdła. Będzie zasuszona, z „głową” w dół, logiczne. Ludzie patrzą na taką ładną roślinkę i widzą jaka jest długa, dostojna, zazdroszczą. Na roślinkę wpływa też świat zewnętrzny. Słoneczko, hałas i zanieczyszczenia. Kwiatek też może być mało urodziwy, ale można go włożyć do ładnej doniczki, będzie miał piękną „okładkę”. Tyle, że jak w środku będzie zepsuty, a jego ziemia spleśniała, to żadna doniczka nie nada mu wartości.

Pewność siebie to cecha, która powinna być obligatoryjna w naszym charakterze. Nieodzowny element funkcjonowania w naszym życiu, działaniach w pracy, wspierania rodziny, budowania związków, przyjaźni, osiąganiu celów, spełniania pasji etc.  To taka cząstka w naszym organizmie, która pozwoli nam na bycie szczęśliwym – w końcu dążymy wtedy do wszystkiego, czego tak naprawdę pragniemy – jesteśmy tego pewni.

Pewni, że jeśli bardzo czegoś chcę i będę do tego dążyć to to dostanę.

Pewna, że ciężko pracując osiągnę swój cel.

Pewna, że mogę zdobyć tego partnera, że na niego zasługuję.

Pewien, że dam radę wystąpić publicznie.

Że zasługuję na awans i nie boję się o niego zapytać.

Wyglądam wystarczająco dobrze.

Że jestem tego wart/a.

Pewność siebie, a egoizm

Nie jesteśmy pewni siebie, bo błędnie mylimy to z egoizmem. Poczucie „lubienia siebie”, chwalenia i komplementowania siebie za swoje sukcesy, a także przyjmowania komplementów odczuwamy jako zadufanie, jako coś złego. Wydaje nam się, że uparcie dążąc do swojej zachcianki, albo patrząc się w lustro i będąc zadowolonym z tego widoku to bycie samolubnym.

To taka cecha wielu matek. W całym pędzie codzienności, praniu, sprzątaniu, robieniu obiadu dla rodziny, kanapek dla dzieci, byciu kobietą biznesu zapominają o sobie. O tym, że mają prawo znaleźć sobie czas na długą kąpiel. Mają prawo zamknąć drzwi i powiedzieć „wracam za 30 minut”. Przez 30 minut dzieci nie umrą z głodu. Nic się nie stanie jak zjedzą chrupki. Wylana herbata nie zaleje sąsiadów. Na nieodebrany telefon można oddzwonić. Świat się nie ZAWALI. Nie stanie w miejscu, bo jedna matka wypoczywa. MUSI WYPOCZĄĆ. Musi wypocząć, by być potem tak rewelacyjna, jak jest. By mieć siłę i chęci by pokonywać kolejne przeszkody.

Myślę, że możesz czytać ten wpis i być taką osobą. Osobą, która nie zadba o siebie, zanim nie zadba o wszystkich innych dookoła. Zanim nie upewni się, że rodzina jest najedzona, przyjaciele uśmiechnięci, pracodawca usatysfakcjonowany. Nieszczęśliwi inni, to nieszczęśliwy Ty. Zawsze chcesz lepiej dla reszty, zapominając o sobie. Dbanie o siebie, to nie egoizm. To budowanie pewności siebie. To aktywność fizyczna, by mieć zdrowy organizm. To charyzma, która pozwala nam nawiązywać relacje. To asertywność, by umieć odmówić gdy nie mamy na coś czasu, albo najzwyczajniej nie chcemy go mieć. To przekładanie przede wszystkim swoich przyjemności i celów ponad zachcianki innych. Inni sobie poradzą, mają swoją pewność siebie.

Pewność siebie, a narcyzm

Kojarzycie te wszystkie porady, wykłady motywacyjne, filmiki w których mówią, by spojrzeć w lustro i powiedzieć „lubię siebie”? Mechanizm tego ćwiczenia, nie polega tylko na tym by uwierzyć w to, że jesteśmy super, ale również na tym by zobaczyć jak ciężko przez gardło przechodzi nam to zdanie. Jak czujemy się niezręcznie w mówieniu o sobie dobrze. Patrząc w lustro skupiamy się częściej na tym co można poprawić lub co nam nie pasuje niż odwrotnie. Widzimy swoje wady, ale nie umiemy wymienić zalet.

Na SWPS w Poznaniu wykonano na studentach test. Uczniowie mieli wylosować imię osoby z sali i powiedzieć o niej coś pozytywnego. Każdy w głowie układał sobie swoją wypowiedź, ponieważ studenci nie do końca się znali. Pierwsza uczestniczka otworzyła pudełko, spojrzała co jest w środku i zaczęła opisywać osobę. Studenci byli lekko zszokowani, bo to co mówiła nie do końca było pozytywne. Komplementy miały raczej neutralny wydźwięk np. „ta osoba bywa zołzą, ale czasem jej coś wychodzi”. Okazało się, że w pudełku było … lusterko.

Skąd bierze się pewność siebie?

Rodzimy się w 100% pewni siebie. Nowo narodzone dziecko ma pełen pakiet poczucia wartości. Patrzymy na noworodka widząc piękno, nieskażone piękno. Nie umiemy mówić o nim źle i ono też nie czuje się źle z samym sobą. Wszyscy znamy widok kilkulatka w ataku histerii w supermarkecie tupiącego nogami o podłogę i krzyczącego wniebogłosy. Matka jest zażenowana, a dziecko? Dziecko się nie przejmuje, bo jeszcze nie obchodzi go osąd i opinia otoczenia. Nie przejmuje go jak w tej chwili wygląda i czy robi z siebie idiotę. Jest to jest sposób na osiągnięcie tego, czego w tej chwili chce.

Pewność siebie zanika wraz z latami. Zanika poprzez wyuczone nawyki, nasze czyny i działania. Zanika przez to, że wsłuchujemy się w opinię innych, a nieodpowiednią krytykę bierzemy do serca. Porównujemy się do innych lub próbujemy być jak inni. Zmniejszamy swoją samoocenę negatywnym myśleniem o sobie, krytykowaniem siebie za każde niepowodzenie, za każdą porażkę. Co z tego wynika? Coś dobrego – jeśli wyuczyliśmy siebie, że nie jesteśmy do niczego, to możemy się też tego oduczyć.

Jak być pewnym siebie?

Na pewno nie napiszę Wam „myśl pozytywnie” albo „jesteś piękna”. Gdyby dało się to osiągnąć jednym przestawieniem pstryczka w głowie lub powiedzenia tego głośno – wszyscy byliby pewni siebie, dowartościowani zdrowi i bogaci. Niestety pewność siebie jak każda inna praca, to przestawianie myślenia długotrwałego. Jak można więc się domyślić, to długotrwała praca nad sobą i nie przyjdzie za minutę. I tylko od Ciebie zależy, czy będziesz nad tym pracował tak długo, aż to zdobędziesz.

Po pierwsze,  trzeba zrozumieć, że nikogo tak naprawdę nie obchodzi nasze życie. To co robimy w życiu, w czym się rozwijamy podlega ludzkiej opinii jedynie przez chwilę. Może ktoś skrytykuje nasze hobby, ale za chwilę nie będzie o tym pamiętać. Zajmie się swoim życiem, swoimi sprawami i problemami. To my nosimy tą cudzą opinię przez długi czas jakby była wyrocznią dla naszych poczynań. To my żyjemy cudzymi przekonaniami.

Po drugie, to co wiemy objawia się w działaniach tylko gdy to praktykujemy. Jeśli więc ciągle będziemy zastanawiać się jak zacząć pisać bloga, czy będzie atrakcyjny, czy się sprzeda – to skończy się na zastanawianiu. Pewność siebie to przestawienie myślenia na „rób” a nie tylko „myśl’. Czyli siadasz do komputera i piszesz. Jak się nie sprzeda? Będziesz martwić się jak się nie będzie sprzedawał, jeszcze tego nie wiesz. Nie przekonasz się jak nie spróbujesz.

Po trzecie, ćwicz umysł. Ćwicz swoją psychikę każdego dnia. Wybierz jeden ze sposobów nad psychiką i trzymaj się go, wykonuj systematycznie i wytrwale np. 20 minut medytacji, 1x książka psychologiczna miesięcznie, 1x trening relaksacyjny w tygodniu, 2x obecność na jakimś wykładzie motywacyjnym w roku. Cokolwiek, co rozwija Twoją świadomość ku pozytywnemu myśleniu.

Po czwarte, słowo wypowiadanie wiele razy staje się prawdą. Jeśli będziesz ciągle narzekać – będziesz nieszczęśliwy i nic nie będzie się zmieniać. Jeśli będziesz ciągle mówić o sobie, że jesteś gruba – to będziesz gruba. Skoro już myślisz o jakiejś sytuacji źle, nie powtarzaj tego w kółko. Tylko budujesz w swoim mózgu nawyk, żeby tak myślał. Dodatkowo tworzysz w oczach innych obraz swojej osoby jako wiecznie niedowartościowanej i niezadowolonej. Mów na głos to co optymistyczne i budujące, nawet jeśli jeszcze wewnętrznie wątpisz.

Po piąte, wypisuj 5 lub więcej rzeczy z danego dnia, które były dobre. Pierwszy dzień może być trudny, wydaje Ci się, że dzień był zwyczajny i nic szczególnego się nie stało. Ciężko Ci będzie znaleźć coś pozytywnego. Zaczynaj od małych rzeczy, jak uniknięcie deszczu w ostatnim momencie czy uniknięcie kontroli biletów w autobusie. Z czasem (uwierz mi, wiem to z praktyki) bardzo łatwo będą przychodzić Ci codziennie sukcesy, aż kartki zabraknie : )

Po szóste, rozwój.  Tylko gdy działamy widzimy efekt i czujemy satysfakcję. Jak zobaczysz efekt treningów po paru miesiącach, komunikatywność w języku obcym, którego uczysz się od roku, albo podwyżkę po miesiącach ciężkiej pracy i braniu dodatkowym projektów – nabierzesz pewności. Cel dokonany w przyszłości, to źródło naszych zwyczajnych, żmudnych i często niechcianych czynów dziś.

Po siódme, wywal z życia toksycznych ludzi. Jednym machnięciem ręki, boleśnie, jak plaster z owłosionej części ciała. Po chwili poczujesz ulgę. Nie zastanawiaj się, czy dać toksycznym ludziom drugą szansę, bo może się zmienią, bo może tym bardziej będzie lepiej, bo może to Ty przesadzasz, a oni wcale nie są demotywujący. Jeśli czujesz lekki dyskomfort w ich poradach, to na pewno wyczułeś wampira energetycznego. Kogoś kto mówi „Zmiana pracy? No i na jaką? Jeszcze nie znajdziesz lepszej” albo „Rzucanie palenia? I tak zapalisz bo jesteś uzależniony” lub „Daj spokój z kursem śpiewu, kariery i tak nie zrobisz, a kasy szkoda”. Najgorsze jest trzymanie się złych ludzi, bo wydaje Ci się, że zostawiając ich zostaniesz sam. Uwierz mi, lepiej być samemu i w trakcie rozwoju poznać nowych pozytywnych i ambitnych przyjaciół na swojej drodze, niż trzymać się byle jakich. Naprawdę.

Po ósme, nie zazdrość i nie krytykuj. Jeśli widzisz, że osiągnięcia innych są tylko przez łóżko lub bogatych rodziców, to sam nigdy nie dojdziesz do celu, bo nie masz ani tego ani tego. Osiągnięcia innych to tylko znak, że można. Niech nie obchodzi Cię jak to zrobili i po co. Niech obchodzi Cię Twoja droga, Ty też możesz. Jak zazdrościsz – to dąż do tego samego, skoro też chcesz to mieć.

Po dziewiąte, trzymaj się swojego zdania. Jeśli siedzisz w gronie 10-ciu osób, które mówi, że dana partia jest rewelacyjna, a Ty myślisz inaczej – nie przyjmuj zdania wron by krakać jak one. Masz swoją opinię, może być inna. Ma prawo być inna. Uwierz, że trzymając się indywidualizmu jesteś atrakcyjniejszy w oczach innych, niż gdy próbujesz dostosowywać się do stada.

Po dziesiąte, bądź takim człowiekiem jakiego chciałbyś poznać. Nabierz cechy osoby, która jest Twoim wzorem. Na pewno masz w pracy/towarzystwie taki typ człowieka, którego wszyscy słuchają, który jest lubiany, z którym chcesz przebywać bo czujesz się lepiej. Bądź takim człowiekiem i Ty. Człowiekiem, który się nie przejmuje się, jest uśmiechnięta i wierzy, że wszystko będzie dobrze. Dbaj o cechy, których zazdrościsz innym. Buduj przekonania, które przekonują Cię z ust innych.

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Bądź sobą. Zawsze. Chociażbyś lubił tatuaże, ale byłyby źle postrzegane w rodzinie Twojego partnera. Choćby Twoja pasja była rzadka, niespotykana i uważana za dziwną. Jedz to na co masz ochotę, mimo tego że modne jest bezglutenowe ciasto. Słuchaj muzyki, którą towarzystwo uważa za żenującą. Chodź wyprostowany, z głową w górze. Uśmiechaj się do obcych, nawet jeśli ich to zawstydza. Nie bój się mówić głośno i przyznawać do swoich racji. Nie martw się, że wyglądasz inaczej, że możesz wydawać się inny. Miej swoje tempo. Nie porównuj się, że komuś idzie coś szybciej, albo przychodzi łatwiej.  Porównuj się tylko z samym sobą z dnia poprzedniego. Miej swoją wiarę, bądź dumny ze swojego pochodzenia i orientacji. Żyj!

Depresja & Zaburzenia lękowe

Objawy depresji – jak rozpoznać depresję?

Niby jest wszystko ok. Masz dwie ręce i dwie nogi. Ba! Dwie zdrowe ręce i dwie zdrowe nogi. Dodatkowo masz pracę i w sumie nawet dobrze zarabiasz. Masz cudownych przyjaciół, masz znajomych, masz z kim wyjść na piwo albo zapytać jakie ciasto upiec na weekend. Jest słońce, trochę popada, ale akurat padało jak byłeś/aś w domu. Dodatkowo czasem zdarzają się życiowe “premie” jak pochwała od szefa, schudłeś/aś, skończyłaś/eś doktorat, spędziłeś/aś świetny weekend nad morzem. 

Teoretycznie masz wystarczająco dużo by być szczęśliwym. Teoretycznie masz aż za dużo dla wielu, którzy tego nie mają. Nie mają zdrowia, przyjaciół, pracy. Mają długi, choroby, zranienia i traumy. Teoretycznie dobrze wiesz, że masz wszystko by być szczęśliwym. Tymczasem czujesz, że coś jest nie tak. Czujesz, że gdy otwierasz oczy to brakuje Ci motywacji by wstać. Ciężki trening nie przynosi Ci satysfakcji. Wśród znajomych zaczynasz zakładać maskę uśmiechu, bo czujesz że ich historie Cię nie bawią. Nie doceniasz swojej pięknej rodziny. Patrzysz w lustro i nie podoba Ci się ten widok. Jest inaczej, jest gorzej. Może być gorzej, może być depresja.  

DEPRESJA

Depresja objawia się na tyle sposobów co gwiazd na niebie. Ma wiele odsłon, wiele przypadków, wiele powodów. Nie ma znaczenia dlaczego nadeszła (ma tylko jeśli szukamy źródła w trakcie jej leczenia) grunt, jak zrobić by odeszła. KAŻDE gorsze samopoczucie, które wpływa na Twoje zdrowie, odbija się na Twojej samoocenie, pracy, chęci do życia, rodzinie jest powodem by to zbadać. By się temu przyjrzeć, by zobaczyć że ta chwiejność emocjonalna, obniżenia nastroju … może depresją jeszcze nie są, ale jest cienka granica. by do niej dojść. Nie bagatelizujmy poniższych objawów. Na razie to tylko objaw, może gorszy dzień, ale nigdy nie wiesz kiedy zajdzie to za daleko. Kiedy staniesz i zapytasz siebie czy to życie ma jeszcze sens, czy ja jeszcze chcę żyć.

Przedstawiam Wam objawy depresji, które objawiały się u mnie i u moich bliskich. Takie od których się zaczęło, które dawały znać, że coś jest inaczej. Organizm sugerował, że staje się nieszczęśliwy, że zachorował i chciałby pomocy. U Ciebie mogą być inne, podziel się nimi. Zwróć uwagę, czy nie widzisz ich u Twoich przyjaciół, możesz mieć okazję uratować komuś życie.

 

1.Wyłączenie w towarzystwie

Kiedy siedzisz w dobrym towarzystwie swoich bliskich, naturalnym mechanizmem działania jest zapomnienie o otaczającym świecie. Zazwyczaj śmiejemy się, pijemy, dzielimy swoim życiem i zapominamy, która jest godzina. Zapominamy o obowiązkach, o tym, że ciasto w piekarniku dochodzi, że jutro musimy wstać do pracy. Problem zaczyna się gdy w towarzystwie zamiast być na zewnątrz, zostałeś wewnątrz. Nie słuchasz co mówią, nie masz ochoty się udzielać. Zastanawiasz się kiedy pójdą i kiedy będziesz już sam/a. Skupiasz się na swoich myślach, na swoich wewnętrznych obawach i lękach. Nie uczestniczysz w rzeczywistości.

2. Nie mogę wstać z łóżka

I to nie dlatego, że zrobiłeś zbyt mocny trening i bolą Cię mięśnie, że nie spałeś przez dobę i chcesz odespać. Nie możesz wstać, po prostu. Nie masz psychicznej siły by wstać. Po prostu ci się nie chce i nie jest to lenistwo. Nie masz motywacji by zacząć dzień, bo masz wrażenie, że on nic nie przyniesie. Nic dobrego, by działać. Nic dobrego by najzwyczajniej wstać.

3. Wyglądam tragicznie

Wyglądasz tak samo jak kilka miesięcy temu, ale tak jakby lustro zaczęło Ci mówić, że wyglądasz źle. Automatycznie garbisz się przed lustrem by spotęgować swój zły wygląd, dobić się bardziej. Dobić się, że jesteś za gruba, albo że nigdy nie zaznasz miłości z taką twarzą. Widzisz, że wszystko jest źle, że inni wyglądają lepiej, że gdybyś wyglądał inaczej, miał inny brzuch, inny nos to czułbyś się dobrze. Nie, nie czułbyś się. Znalazłbyś/abyś coś innego, bo to siedzi tylko w Twojej głowie.

 

3. Nie jem lub objadam się

Problemy emocjonalno-depresyjne BARDZO wpływają na perystaltykę Twoich jelit, na Twój metabolizm i Twoje żywienie. Tak jak od stresu dostajesz biegunki, chudniesz w tragedii życiowej, tak możesz przytyć przez nerwy, lub nie chcieć jeść. Jeśli Twoje żywienie zmieniło się bez Twojej świadomej woli i decyzji, to coś jest nie tak. Coś jest nie tak, gdy grzebiesz widelcem w talerzu i czujesz gulę w gardle bo nie dasz rady nic przełknąć. Coś jest nie tak, gdy rzucasz się na kilogramy niezdrowego jedzenia, chleba lub czekolady, albo chcesz to zwymiotować.

 

5. Nie wiem czy go kocham

Dla tych, którzy są w zdrowym związku, kochającym i czułym związku normą powinna być euforia i zadowolenie. Gdy czujesz, że tracisz uczucia bez powodu to może być jeden z symptomów depresji. Gdy patrzysz na uśmiechniętego ukochanego/ą i nie umiesz okazać jej tej miłości. Coś Cię blokuje, wiesz że to dobry człowiek, ale tak jakby czujesz się martwy sercowo.

 

6.  Nie wiem co czuję

Stałeś/aś się bezuczuciowa/y i bezemocjonalna/y. Nic Cię nie cieszy, nic Cię nie smuci. Niczym ameba, worek narządów. Właściwie nie umiesz ocenić czy w tym momencie czujesz się dobrze czy źle. Dostałeś premię, wzruszyłeś ramionami. Usłyszałeś komplement, ale obeszło Cię to. Ktoś Ci opowiedział o tragedii, ale nie umiesz mu współczuć, nie umiesz poczuć litości. Nie jest Ci smutno widzac coś smutnego. Jest “nic”

7. Nie mam na nic ochoty

Kiedyś wybiegłbyś z domu, gdyby kumpel zadzwonił, że stoi pod Twoim mieszkaniem w piwem i czeka na Ciebie. Kiedyś chętnie poszłabyś na zakupy z koleżanką. Obejrzałbyś ulubiony film akcji w piątkowy wieczór. Zrobiła przyjemną ciepłą kąpiel. To wszystko przyniosłoby Ci relaks i satysfakcję. Przyjemność. 

Nagle nie masz ochoty nigdzie iść i z nikim rozmawiać, nic robić. Nie masz ochoty spełniać hobby, które zawsze dawały Ci przyjemność jak zajęcia z tańca, malowanie czy grzebanie w aucie. Ochoty by iść do pracy, z której tak się cieszyłeś gdy ją dostałeś. Nie masz ochoty ugościć przyjaciółki, której tak dawno nie widziałaś i tak długo na nią czekałaś.

 

8. Aspołeczność i niechęć do wychodzenia z domu

Częste, bardzo częste. Cztery ściany Twojego mieszkania są dla Ciebie bezpieczniejsze niż ta cała straszna rzeczywistość, która czeka za drzwiami. Nie chcesz tego świata, nie chcesz go widzieć, nie chcesz w nim uczestniczyć. Nie lubisz ludzi, albo po prostu nie masz ochoty mieć dziś z nimi styczności. Z tym, że jutro i pojutrze też nie. Najlepiej zaszyłbyś/abyś się w łóżku. Bez kontaktów, spotkań i odbieranych telefonów. Wszyscy Cię denerwują, albo po prostu nie obchodzą. Nie chcesz by pytali, by się martwili. Chcesz spokój, święty spokój.

 

9. Bezsenność

Przewijasz wiadomości lub Facebooka kolejną godzinę. Wyłączasz telefon i przewracasz się z boku na bok przez następną. Zimno Ci i gorąco jednocześnie. Wygodnie, nie komfortowo. Oczy otwarte na oścież, jakbyś był wyspany, a ciało … zbyt zmęczone by wstawać. Czas mija, a ty szukasz sposobu by zasnąć. By nie myśleć.

 

10. Natłok myśli

To trajkotanie umysłu. Mózg ciągle gada i gada, za dużo, za często, kilkoma głosami jednocześnie, których nie umiesz wyłączyć. Gada, że jesteś beznadziejny, że życie ucieka, czas ucieka, czas Cię goni, a Ty nic nie osiągasz. Nie rozwijasz się, nie wiesz czego chcesz od życia. Nie wiesz dokąd życie Cię prowadzi, co chcesz robić w życiu. Co jest Twoim celem, Twoim marzeniem. Wmawia Ci, że się boisz, że się lękasz, że jesteś chory, że umierasz. Wmawia Ci, że chce Ci się płakać, że to i tak nie wyjdzie i że życie nie ma sensu. Nie umiesz wyciszyć tych myśli, nie umiesz myśleć jak kiedyś. Myśleć o tym, którą herbatę chcesz wypić, albo czy będzie dziś padać. Potem nie myśleć o niczym albo wyłączyć się wykonując jakieś działanie. Nie umiesz, bo masz wrażenie, że nie masz wpływu na ten mózg, że siedzi w Tobie ktoś obcy.

 

11. Nieuzasadnione napady płaczu

Wstałaś/eś i chcesz płakać. Przez noc nikt nie zmarł, nie wybuchła Europa, nie odpadła Ci ręka. Chcesz płakać, bo jest Ci źle. Czujesz, że łzy duszą Ci oczy. Jesteś nadwrażliwy/a. Ktoś powie Ci lekką krytykę, a Ty wpadasz w histerię. Ktoś zwróci Ci uwagę i masz ochotę rozpłakać się w łazience. Wszystko rusza Cię za bardzo i często bez powodu.

 

12. Nieuzasadnione napady agresji, wściekłości i nerwów

Znam osobę, która pewnego razu przeczytała sms, że jej przyjaciele nie przyjdą na jej urodziny. Zdenerwowałby się każdy, ale ta osoba wściekła się, krzyknęła na całe mieszkanie, łzy naszły jej do oczu. Pod jej nogami akurat przechodził jej pies labrador, który machającym ogonem “uderzył” ją w udo. Odruchowo uderzyła go ręką z całej siły w mordę. Pies zamarł, skulił się i odbiegł. Ta osoba stanęła jak wryta, zmroziło ją “co ja zrobiłam? Jezu, piesku przepraszam”

Nieuzasadniona agresja i wściekłość nie musi objawiać się zawsze w przemocy fizycznej. Czasem może być to nieuzasadnione rzucenie sprzętem o podłogę, uderzenie pięścią w ścianę, chęć zniszczenia czegoś. Odruch zbyt silnego złapania i ściśnięcia kogoś za ramię w nerwach, albo odepchnięcie. Czasem po prostu ten gotujący się “wkurw” gdy ktoś do Ciebie mówi. Masz ochotę powiedzieć mu “daj mi spokój”. Wewnętrznie nosi Cię. Prosisz los, by ta osoba w końcu wyszła, by nikt do Ciebie nic nie mówił. By wszyscy odczepili się od Ciebie raz na zawsze.

 

13. Chwiejność nastroju i emocji

Idziesz galerią handlową i uśmiechasz się widząc ozdoby świąteczne. Po minucie jednak zbladłeś/aś bo, poczułeś brak prawdziwej magii świąt. Najpierw przytulasz partnera ciesząc się, że go masz, a za chwilę nie jesteś go pewny. Jesteś jak kobieta przed okresem, tyle, że tak jakby trwał on cały miesiąc. Źle i dobrze jednocześnie. NIeszczęście i szczęście zmienne co minutę.

 

14. Myśli samobójcze

Mogą nie przyjść, życzę Ci tego. Tyle, że tego zaplanujesz. Nie wiesz kiedy w ataku paniki spojrzysz lekko na to co jest za bramką balkonu. Przejdzie Ci przez myśl coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałeś. To cienka granica między “żyć” a “nie żyć”. Cienka granica, między chęcią istnienia, a utratą sensu. Nie wiesz kiedy nadejdzie, nie trać wiary w to życie. Ono jest dobre, jeśli Twój organizm do tego dojdzie. Walcz z tym, nie pozwól by wewnętrzne “coś” zmieniło Twoje zdanie na temat życia. Działaj wcześnie. Bądź na czas. Bądź przed depresją.

 

Odsyłam również do wpisu: 10 tekstów, których nie powinieneś mówić osobie chorej na depresję

Lifestyle

Co kupić na prezent świąteczny? Pomysły na prezenty świąteczne!

               Lubię kreatywne prezenty. Takie, które będę pamiętać. Takie w które ktoś włożył chociaż odrobinę wysiłku i serca. Odrobinę pasji i wyobraźni albo chociaż zatrzymał się na chwilę i zastanowił „Co ona tak naprawdę chciałaby dostać? Co on tak naprawdę lubi?” 

               Trafiony prezent to prezent, to taki który ktoś chce (powiedział nam o tym np. kolczyki lub skórzany pasek) lub taki, który kojarzy nam się z daną osobą. Podarunki z drugiej opcji smakują najlepiej. To upieczone ciasteczka dla kogoś kto kocha słodycze. To dać bilet do teatru, kogoś kto interesuje się sztuką. Gadżet podróżniczy dla kogoś kto jeździ po świecie, DIY ozdobę świąteczną dla kogoś kto ma słabość do świąt. Przedstawiam Wam moje TOP prezenty na święta. Dla niej, dla niego. Prezenty dla przyjaciół i rodziny, na szybko, dla zapracowanych. Coś co można kupić stacjonarnie lub online, albo trochę zmodyfikować to co proponuję. Nie wiesz co kupić na święta? Gwarantuje Ci, że poniższe opcje na pewno sprawią przyjemność bliskim i będą praktycznym i przydatnym gadżetem. Nie wiesz co kupić na święta? Gwarantuje Ci, że poniższe opcje na pewno sprawią przyjemność bliskim i będą praktycznym i przydatnym gadżetem. 

P.S Za rok we wpisie na najlepszy prezent na święta będę polecać swoją debiutancką książkę, także trzymajcie kciuki ; )

 

  1. FOTOKSIĄŻKA / FOTOALBUM PERSONALIZOWANY

Moje odkrycie w 2019 roku. Foto książkę możecie zamówić u fotografa lub w Empiku, jednak ceny są o wiele wyższe od tych na Allegro. Na Allegro książki mogą mieć 28, 40, 60 lub więcej stron. Zaletą tych aukcji jest możliwość zaprojektowania takiej książki od zera. Wybieracie okładkę, układ zdjęć, tło. Możecie wybrać jedno zdjęcie na całą stronę, lub kilka. Możecie ustawiać je na kilka sposobów, dodawać napisy. Jakość jest naprawdę dobra, zabawa przy projektowaniu takiej książki również. Mega wzruszający prezent. Sama w tym roku wręczam go rodzinie, przyjaciołom i … sobie samej jako album moich podróżniczych wspomnień : )

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 50 zł w górę

Ceny na allegro: od 29 – 60 zł + koszt wysyłki

Dostępność prezentów: Sklepy Fotograficzne, Empik, Księgarnie, Sklepy Online, Allegro

 

 

  1. DLA MIŁOŚNIKÓW ALKOHOLI: STALOWE KOSTKI LODU & FOREMKI DO KOSTEK LODU

Stalowe kostki lodu:

Idealny prezent dla wszystkich, którzy cenią sobie zimno wypijanego trunku przez dłuższy czas. Stalowe kostki lodu trzymają zimno i przede wszystkim nie rozpuszczają się, więc nie rozwadniają drinka. Nie każdy przepada za ciepłą whisky, a jednocześnie nie chce sobie psuć smaku alkoholu wodą powstałą z topniejącej kostki lodu. Taka metalowe kostki to najlepsze rozwiązanie. Są wielokrotnego użytku, nie trzeba się ciągle zastanawiać czy zdążymy zamrozić lód przed przyjściem gości.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 40 zł w górę

Ceny w sklepach online: Allegro od 40 zł w górę, Allieexpress od 20 zł w górę

Dostępność prezentów: Sklepy barmańskie stacjonarne i online, Allegro, Alliexpress

Link gdzie kupić: Ceneo, Ministerstwo gadżetów, TakaPaka

 

 

Foremki do kostek lodu: bryły & różnokształtne

Zrobienie ogromnej bryły kostki lodu spowalnia czas topienia w drinku i nadaje im oryginalności w wyglądzie. Świetny prezent dla gadżeciarzy i gospodarzy organizujących spotkania towarzyskie. Poza bryłą w internecie i sklepach barmańskich jest wiele foremek pozwalających robić różne kształty kostek np. czaszki, serca, naboje itd. Są to niesamowite o oryginalne pomysły na imprezę tematyczną.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 20 zł w górę (np. Empik, sklepy barmańskie)

Ceny w sklepach online: od 6 zł (Alliexpress), od 12 zł (Allegro) Sklepy Barmańskie Online (30-40 zł)

Link gdzie kupić: Link do aukcji empik, Link do aukcji

 

 

  1. DLA MIŁOŚNIKÓW PODRÓŻY: Zawieszka do walizki & Mapa do skreślania odwiedzonych miejsc

Zawieszka do walizki & Identyfikator do bagażu

Praktyczny ale i atrakcyjny atrybut każdego podróżnika. Można kupić klasyczny, skórzany i długotrwały identyfikator lub kolorową, tańszą wersję z nadrukiem. Zawieszki mogą mieć różne kształty i wzory np. z mapą, samolotem. Do każdej zawieszki dołączona jest kartka z miejscem na umieszczenie swoich danych w razie zagubienia bagażu.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od kilkunastu złotych w górę

Ceny w sklepach online: od 4 zł (Alieexpress), od 5 zł (Allegro)

Dostępność: Sklepy online, empik, MediaMarkt, Wittchen, Decathlon, Tiger

 

Mapa do skreślania odwiedzonych miejsc & Mapa zdrapka

Sama jestem dumną posiadaczką takiej mapy. Naprawdę przyjemnie skreśla się/zdrapuje kolejne odwiedzone miejsce na świecie. Znajomi i rodzina uważają, że to ładny element ściany. Mapa może być korkowa (wbijamy np. szpilkę w odwiedzone miejsce) lub papierowa do kolorowania, zdrapywania itd. Jest też ciekawą alternatywą dla obrazu gdy nie masz pomysłu na swoja ścianę. 

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 20-140 zł

Ceny w sklepach online: od 20-200 zł

Dostępność: Sklepy stacjonarne: Carrefour, Empik, sklepy z prezentami. Sklepu online: BestPrezenty, Allegro, Picco i wiele innych.

 

 

  1. PERSONALIZOWANIE ETUI NA TELEFON

Możesz zaprojektować etui według wzoru na wybrany przez siebie model telefonu. Na obudowie może widnieć zdjęcie, sentencja lub dowolny wzór. Właściwie sami możemy stworzyć szablon w kreatorze na stronach internetowych i gotowe! Świetny prezent dla osób, które lubią personalizowanie i imienne prezenty.

Żródło zdjęcia: link do sklepu

Cena:: od 30 zł

Dostępność: EmpikFoto, niektóre sklepy fotograficzne & duże drukarnie, sklepy online: funnycase, zaprojektujetui.pl, Allegro

 

 

  1. BROKATOWY SZAMPAN LUB INNY ALKOHOL ZE SPERSONALIZOWANĄ ETYKIETĄ

Szampan ze spersonalizowaną etykietą lub bez

Brokatowy szampan sam w sobie jest wyjątkowym prezentem. Szampan po wstrząśnięciu wygląda jak świecąca ozdoba! Polecam włączyć na YouTube jak wygląda gdy pyłki brokatu tworzą miąższ obracający się w butelce. Dostępny w kolorze złotym, różowym i niebieskim.

Polecam personalizować butelkę. Tutaj możemy zrobić to na dwa sposoby: zamówić spersonalizowaną etykietę np. online (koszt od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych ponieważ często kupujemy go razem z alkoholem) albo zrobić ją samemu. Wystarczy chociażby w Paincie lub Wordzie wkleić zdjęcie + tekst (życzenia, wierszyk o alkoholu, opis osoby, której wręczamy prezent) i poprosić w najbliższym ksero by wydrukowali to na papierze samoprzylepnym (kosz 2-6 zł za kartkę samoprzylepną).

Źródło zdjęcia: link

Cena szampana z brokatem: np. Aviva 20-30 zł za butelkę, Monte Santi La perla (35 zł)

Dostępność szampana: Żabka, Biedronka, wszystkie większe supermarkety

Dostępność etykiety: Drukarnie, ksera, Fotograf, sklepy online

 

Wybrany alkohol ze spersonalizowaną etykietą

Online możemy zamówić również dowolny alkohol z własnym pomysłem na etykietę (np. zamiast nazwy Jack Daniels widnieje imię i nazwisko osoby, której dajemy prezent). Etykiety są schludnie wykonane, alkohole często pakują za nas. Prezent  z klasą dla miłośników whisky czy ciekawych butelek innego trunku.

Źródło zdjęcia: Domalkoholi

Cena alkoholu spersonalizowanego: 50 – 100 zł (w zależności od alkoholu)

Dostępność prezentów: Sklepy online, Allegro, Sklepy z alkoholami (niektóre winiarnie), Sklepy z prezentami

 

 

  1. KALENDARZ MOTYWACYJNY/PSYCHOLOGICZNY/ Z CYTATAMI

Plusem świąt jest bliskość do Nowego Roku. Każdy kupuje kalendarz, planner lub notatnik. Obecnie dostępność przepięknych i praktycznych kalendarzy jest ogromna. Mogą mieć spersonalizowaną okładkę, zawierać cytaty lub sentencje na każdy dzień, treści rozwojowe lub motywacyjne. Ze swojej strony polecić mogę Brian Tracy albo Mindfulnnes, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Aukcja Brian Tracy: Link

Aukcja Mindfulness: Link

Ceny: od 30 zł

Dostępność prezentów: Allegro, Sklepy online, Empik, Flying Tiger, Księgarnie, Supermarkety typu Tesco, Carrefour, Real

 

 

  1. BON

Bon to zawsze alternatywa. Jest dostępny praktycznie w każdym sklepie, na każdą kwotę. Posiadają minimum rok terminu ważności do wykorzystania. W większych galeriach handlowych np. Posnania Poznań można zakupić bon … do całej galerii. Pozwala to na wykorzystanie np. 100 zł na kawę w kawiarni, wodę w kiosku i bluzkę w odzieżowym. Bardzo przydatna rzecz gdy nie wiemy co komuś kupić, niech wybierze sam. : )  Polecam również żartobliwą formę wręczania pieniędzy na święta. Na tekturkę przyklejamy banknot np. 100 zł i zapisujemy na tekturce „Bon do wszystkich sklepów”. Bardziej humorystyczna wersja niż wkładanie pieniędzy w kopertę : )

 

 

  1. ZESTAW WITAMIN

Nie każdy się ucieszy z takiego prezentu, a powinien! Statystyki pokazują, że mamy ogromne braki witaminowe w organizmie. Polecam przejście się do apteki i zakupić kompleksu witamin razem lub 3 rożnych opakowań np. Witamina D, Kwasy Omega 3 i Magnez i zapakowanie w folię kuchenną przewiązując wstążką. Prezent z sercem dla bliskich o których chcemy zadbać.

Moje propozycje witaminowe (polecam poczytać w internecie do czego służy dany suplement by odpowiednio dobrać do osoby):

-Witamina D (zwłaszcza w okresie zimowym gdy brakuje słońca)

-Witamina C (z dużą dawką, dla osób skłonnych do przeziębień)

-Magnez & chrom (dla osób ze słabością do czekolady, skłonnościami do zmęczenia i skurczy)

-Młody Jęczmień (dla poprawy metabolizmu; procesu chudnięcia)

-Berberyna (dla zdrowego trybu życia osób dbających o żywienie; procesu chudnięcia)

-Ashwaganda (polepsza sen, obniża stres, zwiększa libido)

-Kwasy Omega 3 (powinny być podstawą dla każdego! Sedno zdrowia!)

-Olej z czarnuszki (odporność organizmu, przeciwnowotworowo)

Źródło zdjęcia: Link do sklepu Świat Życia

Ceny w sklepach stacjonarnych i online: 10-30 zł za 30 tabletek witamin, 60-200 zł za gotowe, zapakowane zestawy witamin i olejów

Dostępność prezentów: Sklepy online, Apteki, Sklepy ze zdrową żywnością, duże supermarkety typu Tesco

 

Nie wiesz co kupić na prezent dla rodziców, partnera, partnerki lub przyjaciół? Myślę, że moje top najlepsze prezenty sprawdzą się pod każdą choinką 🙂 Wesołych Świąt!

Miłość & relacje

5 najczęstszych błędów w związku cz. I

Jest związek. Jest to czego chcieliście, jest miłość, są motyle. Prawdziwy związek. Ten w którym jedno i drugie zadeklarowało się, że chce czegoś poważnego. Ten w którym mówisz kocham, piszesz dobranoc i pytasz co jemy na obiad. Nakładasz jej mniej masła na kanapkę bo ona dba o linię. Wybierasz mu ogórki z sałatki bo on ich nie lubi. Przynosisz paracetamol, nakładasz poszewkę na dwie poduszki, kupujesz bułki dla dwojga. Jest RAZEM.

RAZEM

„Razem” ma w sobie spory balans. Balans pomiędzy trzymaniem się siebie, trzymaniem się wspólnymi siłami, dążeniem do czegoś wspólnie przy jednoczesnym byciu jednostką i nieuzależnianiu się od siebie. Jak to mówią „razem, ale osobno”. Dzielimy razem życie, nie zapominając, że ono dalej jest podzielone. No właśnie i tu zaczynają się błędy

  1. Uwiązanie

„Jesteś mój i tylko mój i nikogo więcej”. Partner jest Twój w zaczeniu metaforycznym w obszarze „miłości” (oznacza, że nie zamierza wchodzić w dalsze relacje z inną osobą). Gorzej gdy ten obszar poszerza się o sferę pasji, pracy czy relaksu. W związku z wiążącym Cię partnerem nagle masz wrażenie, że jesteś osaczony. Twój partner sprawdza Twoje wiadomości chociażby od kuriera. Musi iść z Tobą na trening, piwo z kolegami, śledzić każdy krok Twojego dnia. Jeśli to Ty jesteś taką osaczającą osobą, nagle okazuje się, że nie chcesz nigdzie iść bo wolisz być z partnerem/partnerką w domu. Wracasz po godzinie ze spotkania towarzyskiego, bo on/ona czeka w domu. Twoje życie najzwyczajniej blednie lub przybiera kolor Twojego związku. Jeśli to Ty osaczasz (pewnie robisz to bardzo niewinnie i umiejętnie) to i tak da się wyczuć. Zawsze wyczuje się ciągły wzrok i oddech drugiej osoby na ramieniu. ZAWSZE. Pamiętaj, że osoba uwiązana na smyczy będzie próbowała się z niej zerwać. Nikt nie lubi być skrępowany albo czuć, że wybór jest mu narzucany.  Jak ktoś ma Cię zdradzić, to i tak to zrobi, nawet jak zamontujesz mu kamerę na czole. W końcu dojdzie do tego, że ktoś będzie wolał okłamać Cię dla świętego spokoju niż dać Ci szczerość i zaufanie.

 

  1. Gdzie mój kumpel/kumpela?

„Razem” to taka relacja w której jesteśmy kochankami. To taka relacja gdzie jesteśmy partnerami w planowaniu wspólnej przyszłości lub wspólnej firmy. Wspólne partnerstwo w budowie domu i płaceniu rachunków. „Razem” to związek rodziców, którzy wychowują dziecko. Związek miłości i czułości, ale również przyjaciół.

Związki rodzą się często z przyjaźni. Ze wspólnego piwa wypijanego na murku przy lesie. Ze wspólnych żartów w gronie znajomych. Czarnego humoru, dogryzania sobie nawzajem, wyborze prezentów na święta. Przyjaciel pyta Cię co robisz. Przyjaciel opowiada Ci jaką dziewczynę poderwał jego kolega z pracy. Przyjaciel mówi, że właśnie ogląda mecz, a Ty mówisz, że oglądasz serial. Przyjaciółka mówi Ci o tym, że można zrobić sobie świąteczne paznokcie. Przyjaciółka opowiada Ci o konflikcie między koleżankami w biurze. Twoja rola jako przyjaciela? Słuchanie.

Przyjaźń zamienia się w miłość, ale w miłości nadal powinna być przyjaźń. Twój partner/partnerka To też Twój kumpel. Czasem warto schować dumę do kieszeni i podać mu piwo z lodówki. Kupić jej ulubione żelki w supermarkecie. Posłuchać o tym ile spala samochód kolegi albo zapytać który model motoru go najbardziej kręci. Stanąć przy witrynie sklepowej by dowiedzieć się jakie kolczyki są dla niej najładniejsze. Ubrać koszulkę drużyny piłkarskiej, której ledwo wypowiadamy nazwę. Posłuchać o ludziach z pracy, chociaż nie pamiętamy ich imion. Posłuchać ze zrozumieniem, a nie tylko kiwać głową. Przejść się do jej/jego znajomych. Dobry kumpel nie oceni Cię jak czasem się upijesz, nie robi Ci ciągłych wyrzutów z każdego obejrzanego meczu, kupionych butów i wyjścia ze znajomymi. Z przełożonych planów, złego samopoczucia, zmiany decyzji. Bądź czasem takim kumplem.

 

  1. Moja rodzina jest inna niż Twoja rodzina

Moja koleżanka żaliła mi się, że jej teściowa nie złożyła jej i jej mężowi życzeń z okazji pierwszej rocznicy ślubu. „Jak teściowa mogła nie pamiętać, że jej syn wziął ślub rok temu.” Wzruszyłam ramionami, bo chyba będę taką samą teściową. Czy to dlatego, że mój syn nie będzie mnie obchodził? Nie, to dlatego, że w mojej rodzinie nie przywiązywało się wagi do rocznic ślubu. Wyniosłam to z domu, wyniosłam to z wychowania.

Nie każda rodzina jest taka sama. W jednej obchodzi się urodziny, w innej wydzwania z życzeniami w imieniny. W jednej święta to spotkanie dzieci z rodzicami, w drugiej uroczystość zjazdu rodziny z całej Polski. „Razem” to dzielenie się różną formą tradycji i spotkań rodzinnych. To spędzanie czasu z jedną rodziną, w której na obiad jeździ się do restauracji. Gdzie wspólnie pije się wino przy wieczornym filmie i chodzi się wcześnie spać bo rano będzie msza. Gdzie rodzice akceptują tatuaże i są za tym by ze ślubem się nie spieszyć. To spędzanie czasu z drugą rodziną, gdzie schabowy jest większy od głowy, a zięcia wita się kieliszkiem wódki. Gdzie tatuaże świadczą o złej pozycji społecznej, a o ślubie wypadałoby już pomyśleć, bo na salę się czeka się rok, a sala musi być tam skąd Panna pochodzi. Tu najczęściej tworzą się spięcia, teściowa nie taka, teść źle Cię wychował. Bo moja rodzina jest inna, to Twoja powinna być taka sama. Twoja wychowała Cię tak, a powinna inaczej.

Nie, nie musi być taka sama. Rodziny mają swoje „razem” i musimy je zaakceptować. Ta indywidualność jest piękna, Piękne jest to, że jesteśmy tak różni, a dalej tworzymy jedno: RODZINĘ.

 

  1. Zmień się

… a znikną wszystkie problemy. Owszem zniknie to co rzekomo nie pasuje, ale problem sam w sobie nie zniknie, za to samoocena drugiej osoby tak. Ze zmianami w partnerze trzeba działać ostrożnie. Wybieramy partnera takim jakim jest, takim jakim go widzimy, z jego wszystkimi wadami uznając, że lista zalet je przyćmiewa. Zmiany w Waszym  „razem” możemy podzielić na kilka rodzajów:

 

Zmiany cech charakteru

Ciężko jest zmienić siebie, kiedy jest się sobą. Wymaganie od drugiej osoby, by była inną jest sprzeczna z jej naturą. Trochę powinniśmy liczyć się z tym, że skoro druga osoba jest mniej wylewna to taki jej urok. Patrząc w drugą stronę, może to Ty jesteś zbyt wylewny/a. Skoro ktoś przez lata lubił wieczorem leżeć w dresie i oglądać Świat Według Kiepskich, to ciężko mu nagle będzie z tego zrezygnować dla codziennych spacerów na mrozie. Ograniczyć w porządku, zrezygnować w całości gorzej.

Zmiany negatywnych zachowań

To ten rodzaj zmian, które można i powinno się zmieniać. Wybuchowość i agresja jest zawsze symptomem do pracy nad sobą. Nie tylko w kontekście związku ale i własnego samopoczucia, reagowania w pracy, przy rodzinie. Wszystko co rani drugą osobę (i nie jest to brudna skarpetka na podłodze) jest sygnałem do naprawy. Nadmierna zazdrość, używki, problemy emocjonalne i wszystko inne co zgłasza Ci ktoś kto Cię kocha. Tak prawdziwie kocha.

Zmiany podejścia do życia.

Kiedy Ty chcesz mieć dzieci, a on nie. Kiedy ona chce podróżować po świecie, on woli ojczyznę. Kiedy jedno preferuje aktywny urlop na nartach, drugie smażenie się na plaży. Wybór domku na wsi czy sporego mieszkania w mieście. Wspólnej firmy, czy ścieżki kariery opartej na szczeblach stanowisk. Rodzinne spędzanie czasu, a książka i cisza. Impreza w sobotę czy sen.

Podobno ludzie dobierają się mając różne hobby, ale takie samo spojrzenie na świat. Ciężko jest przebić mechanizm budujący nasze plany na przyszłość. Charakteru zmieniać się nie powinno, negatywne zachowania tak, a podejście?

Kompromis. Podejście do życia zmienia się kompromisem. Innej drogi nie ma. W związku zyskujemy drugą osobę, jej wsparcie, możliwości, ale również rezygnujemy czegoś. Rezygnujemy na rzecz wspólnej przyszłości. Rezygnujemy z balowania do rana, by wspólnie oglądać film. Opiekujemy się drugą osobą w gorączce, a moglibyśmy w tym czasie iść pobiegać. Czy można nazywać to stratą? Niekoniecznie. To raczej relacja na zasadzie „coś za coś”. Zyskałem Ciebie, ale liczę się z utratą pewnych planów i przekonań, które planowane były w okresie bycia singlem. Może nie wyjadę na rok do Australii, ale za to mam z kim pójść do kina w weekend i wyjechać na Majówkę. Może nie będę na tej dyskotece, ale po ciężkim dniu w pracy mam do kogo się odezwać w domu. Może to nie będzie dom na wsi, ale nie musi być ten apartament w mieście. Są też mieszkania na obrzeżach. Kompromis.

 

  1. Niepoprawna komunikacja

Wszystkie błędy związkowe można by wrzucić do worka komunikacji. Do wielu błędów związkowych nie doszłoby gdyby ludzie ze sobą rozmawiali.

Mówienie o problemach jest trudne, wymaga obnażania się z samego siebie, ze swoich słabości i z tego co nas boli. Wymaga wyciągnięcia ręki i schowania dumy. Spokojna rozmowa jest o wiele więcej warta niż kłótnia i jej późniejsze konsekwencje. Nie jasne i niedoprecyzowane komunikaty (odsyłam do wpisu o domyślaniu się LINK) to droga donikąd.

Niezręczna cisza jako forma ratowania sytuacji również się nie sprawdza. Nie mówienie o tym co nas podniecenia, o tym jaką mamy opinię na temat konkretnej sytuacji. Lęk przed utratą partnera poprzez powiedzenie prawdy, nieumiejętność mówienia o uczuciach, o tym co nas boli. O tym co przeszliśmy i czego się boimy. O przyznawaniu się do błędów, szczerości odnośnie tego co zrobiliśmy źle. Wymieniać dalej?

To wszystko to komunikacyjny worek wokół którego obraca się świat. Jesteśmy świetnymi sprzedawcami w pracy, mówcami wśród znajomych, a nie potrafimy porozmawiać z partnerem. Z tą osobą, która ma być z nami do końca życia, we wszystkich jego aspektach. Partnerem życiowym.

Miłość & relacje

Dlaczego mężczyzna się nie domyśli?

Najpierw sprostowanie. Wpis tyczy się stereotypów i prawa większości. Mówi, o tym, że WIĘKSZOŚĆ mężczyzn się nie domyśla, że słyszy się o tym często. Nie oznacza to, że każdy taki jest, że każda taka jest. Jesteś kobietą, która się nie obraża? Brawo dla Ciebie. Masz mężczyznę, który się domyśla? Plus dla Ciebie. Wpis dotyczy problemu, który gdzieś występuje, a nie ZAWSZE występuje. Zawsze są wyjątki od reguły. Takie małe wyjaśnienie dla wszystkich by uniknąć oburzenia za wrzucanie każdego człowieka danej płci do jednego worka.

 

Czy mężczyzna się domyśli?

Nie, nie domyśli.

Nie domyśli się nie dlatego, że jest wredny. Nie dlatego, że ma Cię gdzieś. Nie dlatego, że go to nie przejmuje, że go nie obchodzisz, że nic dla niego nie znaczysz, że to o czym myślisz nie jest dla niego ważne. Mężczyzna nie domyśli się BO TAK.

Ważne jest dla niego jaki ma samochód, a nie obchodzi go dziura w skarpecie podczas gdy Ty zauważysz swoją wygniecioną spódnicę na wigilijnym zdjęciu, a mogłabyś jeździć maluchem. Zwróci uwagę najpierw na pośladki, gdy Ty zwrócisz uwagę jaką książkę wybrał w bibliotece zanim zobaczysz jego oczy. BO TAK.

 

ZAAKCEPTUJ TO

Najłatwiej by było kobietom nie roztrząsać dlaczego on się nie domyślił, dlaczego partner przyjaciółki mógłby się domyślić albo czy inny by się domyślił. Najłatwiej by było kobietom po prostu przyjąć do wiadomości fakt, że Twój mężczyzna wymaga jasnego, konkretnego komunikatu. Pogodzić się z tą świadomością, trochę wybić w nas chęć by go zmienić. Szkoda naszych nerwów, bo po co je tracić (są przyjemniejsze problemy do wykorzystania 😊 )

 

BO TAKI JEST

Mężczyzna to nie kobieta. Brzmi banalnie, ale fakty bywają banalne. Budowa mężczyzny jest inna niż kobiety. Psychika mężczyzny jest inna niż kobiety. Światem rządzą prawa większości. Oznacza to, że większość mężczyzn jest prosto myśląca, większość analityczna. Większość kobiet jest emocjonalna, wrażliwsza i posiada większą kreatywność lub instynkt macierzyński. WIĘKSZOŚĆ, to oznacza, że naturalnie są wyjątki. Są wyjątki, że kobieta jest lepszym informatykiem, a mężczyzna świetnym kosmetologiem. Są wyjątki, że mężczyzna domyśla się wszystkiego o czym myśli kobieta. WIĘKSZOŚĆ się nie domyśla, jeśli Twój partner taki jest – TO TAKI JEST. Nie robi tego specjalnie, tak skonstruowany jest jego mózg.

Mężczyzna nie domyśla się z tego samego powodu z którego kobieta częściej się obraża. Tak działa prawo większości w tworzeniu ludzkiego ciała i umysłu przez biologię, Boga czy w co tam kto wierzy. Mężczyzna nie domyśla się z tego samego powodu z którego pasjonują się samochodami. Tak zostali stworzeni, że Panowie częściej wolą sport i motoryzację a kobiety ubrania i książki. To dalej prawo większości, oznacza to że te pasje i role mogą się mieszać. Jednak skoro akceptujemy to, że jako kobieta nie podziwiam możliwości ubrudzenia się smarem BMW, akceptuję, że w mózgu mojego mężczyzny wymagana jest jasna, konkretna informacja, a nie telepatyczna próba przekazania mojego domysłu.

 

JASNA, KONKRETNA INFORMACJA

Psycholożka Katarzyna Miller, której do trumny będę ogromną fanką opowiedziała kiedyś o kobiecie która skarżyła się, że mąż nie domyśla się by kupić jej tulipany zamiast róż (ta historia mogła brzmieć inaczej – ale chodzi o sedno). Rada Pani Kasi brzmiała, by powiedzieć „Kochanie, róże są piękne, ale wolę tulipany”. Mężczyzna nie domyśli się sam, ale z pamięcią i rozumieniem informacji u nich wszystko w porządku. Chcesz dostawać tulipany? Powiedz o tulipanach.

Te informacje dotyczą każdego aspektu.

Boli mnie, że powiedziałeś wczoraj w towarzystwie o moim problemie.

Wolę się kochać na wznak.

To jest kolor jaki mi się podoba.

To jest miejsce, w które chciałabym byś mnie zabrał na urodziny.

Wolałabym byś zmienił te spodnie.

Mam okres, mogę być kłótliwa daj mi czas.

Mógłbyś to zrobić inaczej.

Tak, chciałabym poważnego związku.

 

TO TWOJA MYŚL

On ma domyślić się tego co jest w TWOJEJ głowie. To TWOJA myśl. To TWÓJ mózg. Nie jego. Ja rozumiem, że przyjaciółki kobiety są tak telepatyczne z Tobą, że spojrzysz na witrynę sklepu, a ona już wie o który kubek na święta Ci chodzi i kupi CI go jeszcze 10 miesięcy przed świętami. Przyjaciółka w tłumie znajomych wyczuje obniżenie Twojego samopoczucia o 10% i wyłapie moment w którym został obniżony, pozna powód, a potem w łazience podejdzie by Cię pocieszyć. Cieszmy się z tego, nie wymagajmy, że nasze myśli podświadomie przeniesiemy w mózg partnera. Mężczyzna ma inne, dobre cechy, których nie ma przyjaciółka. Rzadziej się obrazi, mniej weźmie do siebie, pomoże Ci wnieść tą lodówkę na piąte piętro. Taki urok naszego świata, że jesteśmy indywidualni we wszystkim. Nie można być we wszystkim takim samym i we wszystkim najlepszym.

Większość kobiet ma gorsze widzenie przestrzenne. Dlatego gorzej parkują niż mężczyźni. Bilard to gra, w której siła fizyczna nie jest aż tak ważna. Wiesz dlaczego kobiety nie konkurują z mężczyznami w mistrzostwach bilardowych? Ponieważ najlepsza bilardzistka kobieta w Europie, dalej jest gorsza niż najlepszy bilardzista mężczyzna w Polsce. Dlaczego? Bo poróżnia ich widzenie przestrzenne przy obieraniu odpowiedniego strzału na stole bilardowym. Nie ma tu dyskryminacji – tak jest stworzony kobiecy mózg.

 

KONKRETY

Prawdą jest, że kobieta trudniej konkretyzuje sytuacje. Opisze, nada epitety, doda kreatywności, ale czasem prosi się by powiedzieć „poproszę konkret”. Krótko, na temat, jasne szczegóły. Konkrety. Obracamy całość na drugą stronę, obchodzimy historię „od tyłu”. Dajemy często dość mieszanie znaki, „mętne” wiadomości, niepełne.

Kobieta zmienną jest. Facet wzrokowcem jest. Pewnie, że obróci się za kolorową pisanką, ale to nie znaczy, że chce być w związku z pustą w środku wydmuszką.

Depresja & Zaburzenia lękowe, Psychologia & Rozwój

Czego tak na prawdę się lękamy?

Stres to taki nieprzyjemny dreszcz gdy wykonujemy coś dla nas ważnego, strach gdy przełamujemy to czego się boimy, adrenalina nas napędza, obawy budują wątpliwości, a lęk? Lęk tworzy w nas pewną aurę paniki i zblokowania. Sferę w której czujemy się zamknięci, nieprzyjemnie sam na sam ze sobą, ze swoim wnętrzem. Lękamy się, chociaż często sami nie wiemy czego.

Dlaczego tak naprawdę się lękamy?

W większości przypadków wydaje nam się, że lękamy się „nowego” chociaż tak naprawdę bardziej utraty „starego”. Wszystko co posiadamy w naszym życiu jest nam znajome – bezpieczne i stabilne. Nic nas nie zaskoczy, nic nas nie zdziwi. Znamy swoje obowiązki w pracy, mamy swoje zasady, znamy swojego partnera, wnętrze domu, miasto, swój przedmiot, swój stan zdrowia i jak się zachowamy w danej sytuacji. Naturalnie, jest to dla nas przyjemne gdy wiemy wszystko na konkretny temat. Problem pojawia się wtedy gdy chcemy coś zmienić lub wymienić. Wtedy pojawia się obawa – co będzie gdy będzie inaczej?

A no będzie inaczej – i to jedyna, poprawna odpowiedź. Gorzej? Lepiej? Nie, inaczej. Prawdą jest, że nie zmieniając nic, nie dowiemy się niczego. Chcemy nowego związku, w starym czujemy się źle jednak wiemy, że zmieniając partnera – powrotu nie będzie, lękamy się utraty „starego”. Drzwi do poprzedniego miejsca pracy raczej też zostaną dla nas zamknięte. Pieniądze zainwestowane w nowy biznes, również mogą nie wrócić. Sęk w tym by myśleć w takich chwilach o możliwych korzyściach płynących z „nowego”.

Lęk przed nowością

Oczywiście, że nowe buty mogą być mniej wygodne. Nowe mieszkanie może zaskoczyć nas niesympatycznymi sąsiadami, a nowo pofarbowane włosy mogą okazać się niewypałem. Każdy kto coś zaczyna liczy się z możliwością niezadowolenia jednak jak to mówi mądre przysłowie „Bardziej żałujemy tego czego nie zrobiliśmy, niż tego co zrobiliśmy”. Siedząc więc w niewiedzy, całe życie będziemy zastanawiać się „co by było gdyby”. Może więc warto trzy razy przemyśleć zmianę, dobrze się przygotować, ale skorzystać z tej szansy. Zainwestować w dawno planowany biznes, spróbować lotu samolotem, rzucić pracę, wysłać książkę do wydawnictwa lub chociaż przestawić doniczkę na drugi parapet. Warto zmieniać perspektywę widzenia.

 

Lęk przed porażką

„Nie zrobię tego bo się nie uda” czy „Nie uda się bo tego nie zrobię?” Ryzykowanie bywa ciężkie. Wymaga poświęceń, wymaga czasu i jeszcze może się nie powieść. Jednak jakie powodzenie odbyło się z pewnością braku porażki? Żaden artysta nie dowiedział się, że umie śpiewać dopóki nie otworzył ust i nie dowiedział się czy ktoś chce go słuchać dopóki nie zaśpiewał przed kimś. Nikt nie zarobił milionów na firmie, kto nie zaryzykował zainwestowania złotówki. Skacząc na bungee zawsze ryzykujesz, ale dla takich chwil po prostu warto żyć. Porażka jest wpisana w każde działanie, kluczem czy podchodzimy do tego z myślą o sukcesie czy upadku.

 

Lęk przed opinią

Otaczamy się często toksycznymi ludźmi. Takimi co znajdują problem na każde rozwiązanie. Takimi co nawet gdy będziesz chodzić po wodzie, powiedzą, że to dlatego, że nie umiesz pływać. Ci toksyczni ludzie, są najbardziej niepozorni. Nie dają po sobie poznać, że chcą dla nas źle. Bywają naszymi przyjaciółmi. Próbują nam radzić w taki sposób, jakby się o nas martwili – chociaż podświadomie jest zupełnie inaczej. Powiedzą „ta zmiana pracy to zły pomysł, jesteś zbyt wrażliwa na takie zmiany, możesz nie dać sobie rady w nowej pracy, martwię się zbyt o Ciebie”. W rzeczywistości obniżają poczucie Twojej wartości i trzymają Cię w miejscu. Przywiązanych liną, do samych siebie, albo do dna.

Ludzie mają na nas ogromny wpływ. Kiedyś w jednym z wywiadów (bodajże u Łukasza Jakóbiaka) usłyszałam anegdotę o rzucaniu palenia. Kobieta rzucała palenie. Przyjaciele mówili „po co rzucasz, nie dasz rady”. Spróbowała. Nie paliła jeden miesiąc, potem drugi, trzeciego miesiąca zapaliła. Znajomi powiedzieli „a nie mówiliśmy, że nie dasz rady?”. Spróbowała drugi raz, nie paliła jeden, dwa, trzy, cztery miesiące i znów zapaliła. Przyjaciele znów powiedzieli „poddałaś się, daj sobie spokój”. Spróbowała trzeci raz, nie poddała się. Wiecie jaki morał z historii o toksycznych ludziach? Ci, którzy patrzą negatywnie i Cię nie wspierają, zauważą że ta kobieta złamała zasadę i zapaliła. Ci, którzy patrzą pozytywnie i Cię wspierają, zauważą że w ciągu 365 dni w roku zapaliła tylko 3 razy.

Idąc przez życie i wzorując się tylko na opinii innych daleko nie zajdziemy. Owszem, dobrze wesprzeć się radą w których butach się lepiej wygląda, ale to nie oznacza, że mamy je kupić jeśli byłyby niewygodne – tylko dlatego, że komuś się podobają. To samo tyczy się związków – jeśli Twój partner Ci się podoba i nie krzywdzi innych, to innym podobać się nie musi. Każdy ma swoje gusta. Jednemu przeszkadza niski mężczyzna, innemu kobieta przy kości. Tobie nie musi, to Ty masz wracać szczęśliwy do domu i widzieć uśmiech kogoś kogo kochasz. Nie musicie zakochać się w treningach na siłowni dlatego, że jest to teraz modne. Nie musicie przechodzić na weganizm i nosić trampek marki Converse (osobiście uważam, że te bez markowej metki są tak samo ładne). Nie macie obowiązku godzenia się opinią innych w trakcie jakiejś dyskusji, tylko dlatego, że taką opinię miała większość. Na Twojej drodze zawsze pojawi się ktoś kto Ci zaprzeczy. Kto spyta „po co chcesz to robić”. Odpowiedz „bo chcę”. On/Ona nie musi, Ty chcesz. Tyle. Tu nie ma dalszej odpowiedzi. To Twój czas i Ty wybierasz jak go spędzisz. Chcesz pisać bloga? Znajdź swoje grono czytelników, znajomym nie musi się podobać. Przyjemność z pisania odnosisz Ty. Wzorując się na opinii innych, nigdy nie będziesz zadowolony z siebie, a szacunku innych nie zyskasz tym bardziej. Jak to powiedziała kiedyś Małgosia Rozenek „przejmuj się zdaniem jedynie tych, którzy Cię kochają”

 

Lęk przed utratą drugiej osoby

Ciężko jest odchodzić i ciężko jest się rozstawać. Ciężko jest rezygnować z drugiej osoby lub usłyszeć rezygnację kogoś z nas. Tak nas stworzono, że wymagamy bliskości i miłości. Tak nas stworzono, że nie każdy do każdego pasuje. Trzeba nauczyć się odchodzić od ludzi, którzy nam nie służą i życzą nam źle. Od tych, którzy nas blokują, którzy pogarszają nasz stan. Czy „czas leczy rany” to dobra rada? Nie wiem, ale na pewno skuteczna. Z czasem możemy się do czegoś przyzwyczaić albo dać szansę na coś nowego. Zwłaszcza gdy widzimy, że w obecnym miejscu nie jest dobrze. Nie tkwij w relacji z byle kim, tylko dlatego by był „ktoś”. Skoro nie masz pięknego jeziora, to już lepszy pusty dół niż wypełniony szambem.

 

Lęk przed …niczym?

Lęków jest tyle co ryżu w Chinach. Obracając się w tematyce zaburzeń, widzę że rodzaje lęku są różne – ale sedno takie samo. Jedno boi się wychodzić z domu, drugie przebywać w tłumie, trzecie nawiązywać kontakty. Lęk może dotyczyć śmierci, choroby, natręctw, żywienia czy zwierząt. Całość wrzucamy do zaburzeń, bo każdy lęk dotyczy jednego – nas samych. To nasza wewnętrzna blokada przed zagrożeniem, które zazwyczaj nie istnieje. Przed chorobą, która nie musi się zdarzyć. Przed śmiercią, która i tak nadejdzie dla nas wszystkich. Przed samotnością, a przecież nie znamy przyszłości. Gdzieś głęboko w nas urodził się chochlik braku pewności siebie. Leczenie objawów jest dobre tylko na krótką chwilę, ale naprawa nas samych powinna zacząć się od wnętrza. Nasze lęki istnieją tylko w naszej głowie. I tylko my możemy ich się pozbyć.

 

Psychologia & Rozwój

Tkwienie w życiowej PRÓŻNI

Ostatnio coraz częściej zauważam zjawisko PRÓŻNI. Sama nadałam temu miejscu nazwę, więc to moja autorska definicja. Znajduje się w nim spora ilość ludzi i tak jak łatwo w nie wejść tak jednocześnie bardzo trudno wyjść.

PRÓŻNIA

Próżnia to punkt w naszym życiu w którym  czujemy się niekomfortowo, ale jednocześnie nie robimy nic by go zmienić. Jest jak ta metka przyszyta pod nowo kupioną bluzką, niby uwiera ale zamiast ją obciąć wolisz męczyć się z nią cały dzień z nadzieją że jakoś to wytrzymasz i się przyzwyczaisz

Jesteś niezadowolony ze swojej pracy, nie spełniasz się, szef Cię zamęcza, atmosfera w zespole jest zbyt toksyczna, ale nie umiesz się zebrać by przejrzeć nowe oferty pracy na rynku. Z góry zakładasz, że gdzie indziej może być gorzej, ciężej, że nowa praca wymaga zaaklimatyzowania się, a w sumie w obecnej pieniądze nie są takie złe.

W Twoim związku dawno coś się wypaliło, odzywacie się do siebie jakbyście byli sobą zmęczeni, w sumie wiele Ci w niej nie pasuje, albo ona próbuje Ci coś ciągle zakomunikować. Jednak zamiast porozmawiać by coś naprawić albo rozstać się i dać sobie szansę na coś lepszego – tkwicie ugrzęźnięci po kolana w tym mule, bo w sumie nie chce Ci się starać o nową relację i chociaż stara wydaje Ci się nie do naprawienia, to w tym mule przynajmniej jest stabilnie i ciepło chociaż nie jest to miejsce w którym chcieliście tkwić wiecznie.

To jak rozpoczęte puzzle rozłożone na podłodze w „gościnnym” pokoju na piętrze, ktore każdego dnia obiecujesz sobie że dokończysz. Mijają tygodnie, a ty nie dołożyłeś żadnego puzzla, przez pokój nie da się przejść ale również nie zamierzasz ich składać z powrotem do pudełka.

 

Dlaczego w próżni jest nam wygodnie?

Bo próżnia jest nam znajoma. Jest jak stary, powyciągany dres – nie wygląda, przydałby się nowy, ale jest znajomy, wiemy jak leży i nie szkoda nam go ubrudzić. Nowy wymaga przymiarki, zadbania, szacunku i przede wszystkim trzeba się po niego wybrać by go znaleźć i kupić.

 

Starania są niewygodne.

Wszystko co trzeba osiągnąć wymaga ciężkiej pracy, wytrwałości i systematyki w działaniu. Przeszkadza nam piwny brzuszek, ale kaloryfer zobowiązuje do codziennych ćwiczeń i trzymania się diety. Po ciastka sięgnąć jest łatwiej, równie łatwo jest zostawić sobie plan treningowy „na jutro”

 

„Na jutro”

Jutro to taka nasza furtka do szczęścia. Nieistniejące miejsce które wierzymy że nadejdzie, chociaż nigdy nie mamy pewności. Nie mamy tez pewności czy będzie tam dobrze czy źle. Jedno jest pewne, nie robiąc nic dziś – jutro prawdopodobnie będzie takie samo. Nie czujemy się zadowoleni z dzisiaj, jednak planując coś „na jutro” nie czujemy się tak bardzo winni za obecną sytuację, przecież jesteśmy przekonani, że jutro nasz cel dojdzie do realizacji. Tyle ze jutrzejszy dzień staje się dniem dzisiejszym i sytuacja wraca na ten sam tor.

 

NIGDY NIE BĘDZIE IDEALNEGO MOMENTU

Nigdy nie będzie idealnego momentu by zacząć. Nigdy nie będzie odpowiedniej weny, pogody, wystarczającego zasobu energii, pieniędzy lub ochoty. Nigdy nie będzie odpowiedniego dnia, w którym będziemy mieć pewność, że „dziś na pewno się uda”.

„Jeśli nie masz chęci na sprzątanie – sprzątaj w niechęci” – powiedział kiedyś Miłosz Brzeziński swojej córce. Pewne działania wymagają od nas samodyscypliny. Największe osiągniecia powstawały poprzez trud i powtarzalność czynności. Gwarantuje Ci ze najbardziej utalentowane, utytułowane, bogate i cenione osoby również miały chwile zwątpienia. Chwile w których masz ochotę rzucić to wszystko i położyć się na kanapę jak cala reszta. Chwile w których pytasz „po co ja to robię” albo „czy to co robię ma sens”.  Osiąganie celu to skupienie się na samym jego działaniu a nie ciągłym wypatrywaniu efektu. Efekt może się opóźnić, albo być mniejszy niż oczekiwaliśmy. Grunt to się nie zrazić, nie poddać a uparcie dążyć do jego końca.

Pisząc ten artykuł zastanawiam się co będzie jeśli nikt go nie będzie chciał go przeczytać? Jednak jeśli nie stracę czasu by go wymyślić, napis, opublikować i  tego sprawdzić – pozostanę jedynie w próżni.

Psychologia & Rozwój

„TY” to jedyna osoba, do której masz pewność, że będzie z Tobą do końca życia

Mama umrze,

kot ucieknie,

przyjaciółka zakocha się i zapomni o Tobie,

kolega odezwie się jak będzie w potrzebie,

sąsiad wisi Ci 100 zł więc zmieni numer telefonu.

Brutalnie to brzmi, prawda?

 

Niestety takie mogą być realia, czego nikomu nie życzę i wiem, że to nie musi się wydarzyć. Jednak trzeba żyć tak, by mieć pewne zabezpieczenie, że jeśli zostalibyśmy sami – mamy tak naprawdę wszystko. Ponieważ mamy siebie.

 

LUBIĆ SIEBIE

Można nie lubić swoich znajomych i można ich zmienić. Partner może się zmienić i Ty możesz zmienić partnera. Niestety siebie z życia się nie pozbędziesz. Więc jeśli chcesz, a nawet musisz być ze sobą do końca życia – to koniec końców bycie z nielubianą osobą do przyjemnych nie należy. Polubienie siebie to jedyna droga jaką powinniśmy wybrać. Przed nami całe życie, a życie ze sobą może być naprawdę przyjemne – kiedy je lubimy. O tyle dobrze, że „my” to „my” – mamy wpływ na to jacy jesteśmy, co robimy, jaką drogę obieramy więc o wiele łatwiej jest lubić osobę taką jaką naprawdę chcielibyśmy być.  Czynienie dla siebie dobrze i rozwijanie siebie pozwoli nam lubić siebie bardziej.

 

LUBIĄ CIEBIE

Nie jesteś zupą pomidorową, żeby Cię wszyscy lubili. To Ty masz lubić siebie i działać „pod siebie” nie krzywdząc przy tym innym. Jeśli nie idziesz „po trupach do celu”, nie działasz na niekorzyść innych ludzi to jeśli po prostu ktoś Cię nie lubi, lub Twoja opinia nie pasuje innym – to chrzanić ich. Nie masz w obowiązku zadowalania innych ludzi swoją osobą. Nie musisz cieszyć ich oczu, ani doprowadzać do euforii. Uwierz, że jeśli żyjemy tak by zadowolić wszystkich innych, sami nigdy nie będziemy z siebie zadowoleni.

 

SZACUNEK

Chcemy dobrze dla innych. Chcemy być lubiani. Chcemy by nas podziwiano. Do momentu, w którym zaczynamy wchodzić innym w cztery litery i chociaż wydaje nam się, że sprawiamy im przyjemność, to jedyne co robimy to tracimy szacunek w oczach innych. Niestety kolejnym etapem jest utrata szacunku do samego siebie, a odbudowanie go wymaga ogromnej energii.

 

W BYCIU SOBĄ NIE MA KONKURENCJI

Jesteśmy unikalni. Ja lubię grać w bierki, ty składać samoloty. Ja jem ogórki, mój partner pomidory. Moja mama ma słabość do śpiewania w kościele, mi ciężko jest zanucić coś do dezodorantu. Taki nasz urok (na szczęście), że jesteśmy od siebie zupełnie różni. I NIC W TYM ZŁEGO. Wręcz przeciwnie, nasza inność pozwala nam na bycie sobą i dążenie do własnego celu. Tego, który nam pasuje. Wielokrotnie próbowałam lubić to co lubią inni. Wkręcić się w szał treningów na siłowni, w gotowanie czy umiejętność wypowiadania się na tematy polityczne. Bez skutku, bo mnie to po prostu nie interesowało. Jedyne co czułam, to niechęć do samej siebie. Do tej sztucznej samej siebie – bo sobą nie byłam.

Piękno naszej jednostki zależy od indywidualności. Tylko w byciu sobą dojdziesz tam gdzie chcesz, bo robisz wtedy wszystko z przyjemności. Robisz to co kochasz, spełniasz pasje którą kochasz, oglądasz co lubisz i jesz co lubisz. Bycie sobą jest fajne, po prostu.

 

UKOCHAJ SIEBIE

Przytul się mentalnie. Przybij sobie telepatyczną piątkę. Uśmiechnij do siebie w lustrze. Zrób coś co wpłynie na Twoje samopoczucie. Weź kąpiel, zrób sobie sernik. Poćwicz, poczytaj książkę, pogłaszcz się. Przestańmy się w kółko karać. Przestańmy ciągle winić za swoje niepowodzenia i błędy. Łatwo nam mówić o sobie „jestem beznadziejny”, trudniej siebie pochwalić. Po zjedzeniu kawałka tortu po trzech tygodniach diety nienawidziłam siebie jeszcze bardziej niż przed. Nie umiałam docenić trzech tygodni trzymania formy, widziałam tylko ten jeden dzień i jeden moment „porażki”. Ten tort, chociaż miał być moją nagrodą i przyjemnością, był dla mnie strzałem w twarz. Nie umiemy docenić pozytywnych aspektów w swoim życiu, a przecież to z tych małych sukcesów składa się życie. Nie umiemy się nagrodzić za osiągnięcia i bycie lepszą wersją siebie z każdym kolejnym dniem.

 

PARTNER

Co nam z posiadania partnera, skoro nie umiemy być szczęśliwi sami ze sobą? Dobieramy drugą osobę, jakby miała nas wyleczyć z życiowych smutków, poprawić humor i uzupełnić pustkę, która się pojawiła w naszym życiu. Bez skutku, wypełnianie swojego prywatnego nieszczęścia partnerem jest drogą bez celu.  Jesteśmy wtedy nieszczęśliwi sami ze sobą, ale dodatkowo unieszczęśliwiamy drugą osobę. Ściągamy ją w naszą pustkę, traktujemy jako formę uzależnienia dla naszej radości.

Jeśli chcesz być szczęśliwy z kimś, naucz się być szczęśliwy sam.

 

SAMOTNOŚĆ

Czy umiesz spędzać czas samemu? Jak czujesz się ze sobą? Wyłączasz Facebooka, Instagrama, telefon. Nie ma całego mobilnego świata, rzeczywistości internetowej, wirtualnych fanów. Nie ma kolegów i koleżanek, towarzystwa, dobrej imprezy w doborowym gronie. Jesteś tylko TY. Nie ma nikogo innego kto by opowiedział Ci coś ciekawego, rozbawił lub dodał otuchy.

Przejdź się sam na spacer. Pooddychaj, zadaj pytanie „Co tak naprawdę lubię i chcę robić w życiu? Czy dobrze czuję się sam ze sobą? Ze swoim ciałem i charakterem?” Zaplanuj co chcesz w sobie zmienić, co rozwijać i doprowadź się do stanu, gdzie samotność będzie dla Ciebie przyjemna. Gdzie spędzanie czasu samemu stanie się formą hobby. W końcu masz czas by coś poczytać, posłuchać siebie, pomyśleć, pokontemplować. Bez zgiełku świata, bez hałasu innych.

 

WYGLĄD

Nie wiem czy uda mi się pociągnąć ten temat – skoro od lat walczę z samooceną. Jedno jest pewne i znane dla ogółu: WYGLĄD NIE JEST NAJWAŻNIEJSZY. Jest daleko z tyłu. Ważna jest rodzina, ważna jest pasja, cele i plany. Przyjaciele, praca, kariera, miłość. Wszystko inne jest ważniejsze niż wygląd, naprawdę. To jeden z aspektów w życiu, ale kompletnie nie powinien wpływać na resztę. Pewnie, że lubimy o siebie zadbać, lubimy skorzystać z fryzjera i mieć na sobie dobrze wyprasowaną koszulę. Tyle, że włożenie dresu też jest ok. Nie trzeba w każdej chwili mieć wszystkiego, nie musimy ciągle dobrze wyglądać i ciągle myśleć czy zjedzenie tego ciastka zmieni naszą sylwetkę na zawsze.

Internet zaczął kreować w nas obsesję. Obsesję zrobienia idealnego selfie, posiadania idealnej figury. Porównujemy się do koleżanek i „internetowych celebrytek”. Dążenie do nierealnego i głupiego celu bycia pięknym jedynie zewnętrznie. Z tym, że bycie pisanką jest dobre tylko w sezonie wielkanocnym, a poza nim również jest życie i dobrze mieć też jakieś przyjemne, smaczne wnętrze. Dać coś od siebie, potrafić powiedzieć coś co ma sens, mieć własną opinię i zdanie. Umieć się dzielić tym co potrafimy najlepiej, uczyć się, rozwijać i mieć do pokazania światu coś więcej niż tylko pośladek.

 

Miłość & relacje

Nie chcę od Ciebie nic, poza tym bym mógł/a znów wierzyć ludziom.

Rozstaliście się.  Jedno płacze tydzień, drugie pół roku. Stało się. Zdjęcia przecięte w pół, torby spakowane, plan na nowe układa się w głowie. Łzy otarte. Stajesz na nogi, wszyscy mówią „poradzisz sobie” albo „tego kwiatu, pół światu”. Możliwe, że mają racje. Może jest ktoś lepszy, ktoś nowy. Wiesz, że przestaniesz cierpieć, wiesz że wszystko jest do odbudowania, oprócz jednego – utraconej wiary w ludzi.

 

TWARDE PLECY

Z każdym cierpieniem, zranieniem i porażką, mamy mocniejsze plecy – to fakt. Buduje się na nich pewna skorupa, zbroja. Czujemy się silniejsi, bo już wiemy jakich ludzi unikać oraz jakich błędów nie popełniać. Każde kolejne uderzenie batem boli trochę mniej, w końcu znamy już to doświadczenie i nic nas nie jest w stanie zaskoczyć. Pewnie gdy pierwszy raz ktoś nas oszuka – doznajemy szoku jak ludzie potrafią być podli, ale kolejny? W sumie nas nie dziwi, skoro wiemy, czego możemy się po ludziach spodziewać. Stajemy się odporni na ewentualne, kolejne toksyczne relacje.

 

NIE CHCĘ OD CIEBIE NIC, POZA TYM, ŻEBYM ZNÓW MÓGŁ/A WIERZYĆ LUDZIOM

Niestety z każdą kolejną relacją jesteśmy również odporni na wiarę. Wiarę w drugiego człowieka. Wiarę w to, że ktoś jeszcze może dać nam miłość i prawdziwość. Szczerość i zaufanie. Skoro już jedna osoba złamała pewne zasady życiowe – dlaczego kolejna ma tego nie zrobić?

 

DYSTANS

Zachowujemy pewien dystans kolejnych relacji. Chcemy być blisko swoich przyjaciół i partnerów, jednak nie potrafimy już dać im swojego 100%. Pełnego zaufania, pełnego „bierz co chcesz”. Zachowujemy bezpieczną odległość na ewentualną ucieczkę i porażkę. Jesteśmy wycofani, jak pies który dostał od poprzedniego właściciela kijem po plecach i teraz za każdym razem gdy ktoś podnosi rękę by go pogłaskać – kuli się i chowa.

 

ZAUFANIE

Bez zaufania nie ma zdrowej relacji. Nie uwiążemy partnera na smyczy, musimy być głęboko przekonani, że nie trzeba się o niego/nią martwić. Z utraconym zaufaniem jest odwrotnie – albo jesteśmy przesadnie zazdrości, albo w drugą stronę, za bardzo się już nie przejmujemy. Nie przejmujemy się, bo mamy dziwne wrażenie że kolejna osoba w naszym życiu również może nas zranić i okłamać.

 

BEZPIECZEŃSTWO

Osoby, które raz, drugi lub trzeci zostały zranione, cierpią na pewien syndrom ucieczki. Bezpieczniej czują się sami, nie wierzą już że jeszcze mogą kochać. Nie wierzą w możliwości ludzi, którzy są dobrzy, którzy nie muszą ranić. Dla swojej stabilności – przestali szukać, przestali otwierać się na nowe relacje.

Otwarcie się na kogoś kto chce im dać nowy pakiet zaufania, wymaga dla nich czasu – bo stali się upośledzeni na miłość. To niestety najsmutniejsza z prawd, że Ci którzy kochali najbardziej, mają największy problem z zaoferowaniem tej miłości ponownie.

 

Zaburzenia kompulsywnego objadania się

Dlaczego zaburzenie odżywiania dopadło właśnie Ciebie?

Prawdopodobnie, a nawet bardziej niż prawdopodobnie – próbowałaś się odchudzać. Zdrowo, lekko i przyjemnie chciałaś zrzucić parę kilo. Może chciałaś zmieścić się w spodnie, może chciałaś wyglądać jak instagramowa modelka.  Próbowałaś jeść sałatkę albo ćwiczyć po pracy. Gdzieś w tym całym wyścigu wypadłaś z toru – może dieta nie skutkowała, albo koleżanka wykonując ten sam trening chudła trochę szybciej. Może chciałaś zgubić parę kilo szybciej, albo ktoś Ci powiedział, że nie widać efektów.

 

OBSESJA

W tym całym wyścigu chciałaś być szybsza. Więc obcinałaś kalorie coraz bardziej, trenowałaś coraz ciężej aż przeszłaś do skrajności: wymuszanie wymiotów, środki na przeczyszczenie. Całe te fizyczne czynności zaczęły przeplatać się z piorunującym stresem i obsesją. Obsesją ważenia się i mierzenia. Z obsesją ciągłej obserwacji innych, porównywania się i oceniania. Psychika reaguje mechanizmem obronnym: atakami objadania się, atakami paniki, depresją. Jesteś trochę w du*ie ponieważ ani nie czujesz się z tym dobrze, ale również nie widać efektów. Żeby to wszystko dało chociaż jakiekolwiek korzyści, niestety wyglądasz i czujesz się coraz gorzej.

 

SAMOOCENA

Zaburzenie odżywiania ZAWSZE łączy się z niskim poczuciem wartości. Nie umiesz powiedzieć o sobie, że jesteś atrakcyjna, a co dopiero szczupła. Nie widzisz pozytywnych aspektów swojej sylwetki, jej zalet. Prawdopodobnie jedynie co odczuwasz to porażkę, wynikającą z ciągłych napadów i skutków ubocznych zaburzenia.

Nie widzisz w lustrze swojego piękna, a co gorsze – nie rozumiesz, że to piękno znaczenia nie ma. Twój wygląd to 1% Twojej wartości. Naszą wartość buduje indywidualizm, to co mamy do zaoferowania, coś więcej niż cztery litery pokazane na instagramowym zdjęciu.  TY to Twój system wartości, to Twoja dobroć, Twoje cele, pasja i opinie. Ciężka praca, rozwój i spełnianie marzeń. To co możesz dać światu, dać swoim przyjaciołom, miłość którą komuś zaoferujesz.  Świat woli usłyszeć co masz do powiedzenia niż ocenić ilość Twoich fałdek na brzuchu.

 

CZAS A EFEKTY

Najszybszym sposobem na nabawienie się zaburzeń odżywiania jest oczekiwanie szybkich i przyjemnych dla oka efektów w zbyt krótkim czasie. Niestety chudnięcie to długi proces – nie wierzcie portalom społecznościowym mówiącym „Dietetycy jej nienawidzą, schudła 100 kg w 10 dni”. Zrozum, że instagramowe modelki muszą ubarwiać proces swojego chudnięcia. Muszą promować magiczne produkty i mówić, że w 3 tygodnie za pomocą treningów zrobiły kaloryfer. Inaczej nie zyskałyby popularności – no bo kto by chciał śledzić i naśladować los osoby, która zrzuciła 2 kilo w rok?

Cała ta zabawa ciałem to sprawa indywidualna. Jedni zrzucą 1kg w tydzień inni w miesiąc I TO JEST OKEJ. Wynika to z szeregu aspektów: przemiany materii, samopoczucia, zdrowia itd. Po drugie, nie na każdego działa to samo. Jedni biegają i chudną, inni muszą w to włożyć więcej wysiłku. Jeden zje ciastko i nic mu nie będzie, drugi utyje od powąchania chleba. Przede wszystkim daj sobie czas, czasem waga ruszy po paru tygodniach – organizm musi zdać sobie sobie sprawę z nowego trybu życia. Nie bierz pod uwagę jednego miesiąca do uzyskania celu. Przede wszystkim nie zrażaj się, zmień formę ćwiczeń, niech to wszystko sprawia Ci przyjemność. Niech ćwiczenia i zdrowe żywienie staną się planem dnia codziennego, a nie odliczaniem sekund do jego końca.

 

CIERPIENIE

Zaburzenie bywa skutkiem ubocznym traumy. Ciężko przebyta depresja, trudności w rodzinie, szkole, pracy odbijają się w życiu codziennym. Organizm reaguje ucieczką, jedni piją alkohol inni się objadają. Forma „upadku” nie ma znaczenia, to sprawa indywidualna. Wynika z wewnętrznego mechanizmu obronnego. Jeśli nie rozumiesz dlaczego musisz reagować jedzeniem – to normalne, inni odreagowują trud w inny sposób. Objadanie czy bulimia to nie jest najgorszy z objawów, mogło być o wiele gorzej.

Odniosłaś porażkę, zestresowałaś się – zaczęłaś jeść. Coś znów nie wyszło – zaczynasz głodówkę. Te wszystkie czynności pokazują jedno, że gdzieś głęboko jest o wiele większy problem. Problem z radzeniem sobie z trudnościami dnia codziennego, problem ze znoszeniem porażek, ze swoim wewnętrznym JA. Zacznij naprawiać siebie od wewnątrz.