Miłość & relacje

Jak poradzić sobie z rozstaniem?

Jak poradzić sobie z rozstaniem? Niestety magiczna tabletka nie istnieje. Nie istnieje lekarstwo, które wyłączy uczucia, usunie myśli, wyleczy serca i naprawi podświadomość. Nie istnieje. Są jedynie metody, które pozwalają uśmierzyć ból i przetrwać ten czas. Bo to on jest tu najbardziej kluczowy. Czas, który płynie wolno gdy tego nie chcemy. Jedni zniosą rozstanie szybko, drudzy będą męczyć się miesiącami. Jedno jest pewne, kiedyś to minie. Od nas zależy, czy sobie w tym pomożemy czy nie.

Do tej pory nie było lepiej

Z jakiegoś powodu się rozstaliście. Owszem, teraz nie czujesz się dobrze. Jesteś załamany/a, nic Ci się nie chce, świat stracił sens. Ten moment minie i w końcu znajdziesz swoje szczęście.  Czyli teraz jest bardzo źle, ale w końcu będzie lepiej, a potem bardzo dobrze. Tymczasem tkwiłeś w relacji, w której prawdopodobnie cały czas było źle tylko stabilnie. Było tak sobie, niewygodnie, ale znajomo. My wszyscy lubimy to co znamy, gdy wiemy czego się spodziewać. Jednak przypominam, z jakiegoś powodu się rozstaliście, więc nie warto tkwić w tym dalej. Owszem, możecie się cofnąć – ale nie byliście w tym szczęśliwi, więc po co?

Wiem, że wydaje Ci się, że nikt nie będzie taki jak ona/on

… powiedziało pół świata. Uwierz mi, że WSZYSCY powiedzieliśmy tak po rozstaniu. Wszystkim nam się wydaje, że ta druga osoba była nam pisana. Przecież tak się rozumieliście, prawda? Jednak skoro wszyscy tak sądzą o swojej przebytej miłości, to chyba znaczy, że prawdą jest, że tego kwiatu jest pół światu. Za jakiś czas możesz tak mówić o innej osobie po rozstaniu (tak, licz się z tym, że możesz się się jeszcze zakochać 🙂

Wszyscy to przechodziliśmy

To nie tak, że to tylko Ty zostałeś zraniony. W tym czasie na świecie (a nawet w Twoim mieście) mnóstwo ludzi się zdradza, oszukuje, okłamuje, rozstaje i obraża. Serio, brutalna prawda. Wiem, że nie warto cieszyć się z nieszczęść innych, ale to pokrzepiający fakt, że nie tylko Ciebie los chciał ukarać. Nie wszyscy ludzie kończą samobójstwem, oni się z tego podnieśli. Ty też możesz. Znajdź ludzi, którzy nie powiedzą Ci „będzie dobrze”, znajdź ludzi którzy też to przeszli. Pogadaj z nimi zobacz że przechodzili dokładnie to co Ty.

Dlaczego mnie to spotyka?

Dlaczego Ty masz nowotworu, a Twój sąsiad tak? Czemu ona urodziła się z takim nosem? Dla innych coś jest wynikiem losu, dla innych ręką Boga. Szukanie powodu nie ma sensu. Donikąd nie prowadzi. Szukaj sposobu, nie powodu. Znajdź narzędzia do wyjścia, bo rozkopywanie sedna nie ma celu – to już się stało. Nie spotkało Tylko Ciebie, nieszczęścia dotykają każdego. Tylko u każdego przyjmują inną formę.

Użalanie nad sobą

Prawdą jest, że narzekanie do niczego nie prowadzi. Owszem, powoduje, że stajemy się ofiarą losu, nad którą zaczynają litować się znajomi i głaskać rodzina. Jednak takie pieszczenie się nad nami, tylko pogarsza naszą sytuację, wiesz dlaczego? Bo nie buduje w nas siły, a to ona jest nam potrzebna by to przetrwać. Współczucie nam, powoduje że czujemy się swobodniej w swoim smutku. Tyle, że w nim można trwać i trwać. Niech ktoś Tobą potrząśnie.

Potrząśnij sobą

Halo! To rozstanie, nie III wojna światowa, nie śmiertelna choroba. Rozstajesz się – patrz no jako zamknięcie etapu, szansa na coś nowego. Ogarnij się, wiem, że to boli – ale to już nie ma znaczenia. Musisz dać sobie policzek od losu, bez obrażania się, bez oburzania jak można tak do Ciebie mówić. Rusz się, przestać użalać. Glob ziemski się toczy i nie zatrzyma się. Co gorsze, nikt nie przestanie żyć bo Tobie jest ciężko więc dołącz do życia, do świata, do rzeczywistości. Wstań i zacznij walczyć o swoje szczęście. Pomyśl, że osoba z którą się rozstałeś/aś właśnie korzysta z uroków życia, a Ty marnujesz swoje.

Buduj pewność siebie.

Odsyłam do wpisu o pewności siebie.  Wiesz dlaczego pewność siebie? Dlatego, że to ona ma wpływ na to jak wstajemy po rozstaniu. To ona buduje w nas siłę do walki o lepsze do jutro. Nadaje nam poczucie, że jesteśmy coś warci i że nie będziemy przez jedną osobę marnować sobie całego życia. Powoduje, że nasze poczucie wartości jest ważniejsze niż toksyczna relacja, która nas niszczyła. 

Będą kolejne razy

To w jaki sposób poradzisz sobie z tym rozstaniem, ma wpływ na to jak poradzisz sobie z kolejnymi. Czy jesteś skazana/y na ciągłe cierpienie? Nie. Rozstania mogą być, ale nie muszą. Na pewno nauczysz się czegoś, by nie popełniać błędów w kolejnych relacjach, ale rozstania mogą się zdarzać. Tyle, że kolejne mogą być już mniej bolesne. Nauczony/a doświadczeniami z przeszłości zyskujesz silne plecy. Stajesz się wytrwalszy i bardziej dojrzały w relacjach. Mało co, będzie już w stanie Cię złamać.

Są ważniejsze rzeczy

Miłość jest ważna, ale jest jednym z aspektów życia. Na równi z innymi wartościami, które masz i dalej możesz pielęgnować. Nie skupiaj się na aspekcie rozstania jak na zawaleniu się całego świata. Poza tą miłością, jest też miłość do rodziny, do dzieci. Są pasje, praca, relaks, życie towarzyskie. Nowe doświadczenia, podróże, cały świat. To tylko jakiś procent życia. Zadbaj o to by nie stracić teraz innych, które uzupełnią Twoje szczęście.

Zadbaj o siebie

Zrób coś by poczuć się lepszym. Lepszą wersją siebie. Niekoniecznie musisz zakatować się na siłowni, by wyrzeźbić się tak aby Twój były/a był zazdrosny. Wystarczy ubrać się porządnie, pójść do pubu, nie oszczędzić na drinku. Trochę się rozpieścić. Spotkać się ze znajomą, która tryska pewnością siebie, przy której poczuć można, że życie kręci się dalej i jest na prawdę bajkowe. Nauczyć się czegoś nowego, zapisać się na coś nowego, spróbować. Zmienić trochę kierunek, opuścić ślepą uliczkę do której tak brnęliśmy.

Pozwól sobie na błędy i uczucia

Daj sobie to rozgrzeszenie, że będziesz żyć teraz sinusoidą. Rozgrzeszenie za upicie się do nieprzytomności, za chęć napisania do byłego/byłej. Pozwól sobie by przepłakać pół nocy, by się pomodlić, mimo że dawno tego nie robiłeś/aś. Nie czuj się źle z szukania pomocy na forum, każdy z nas miał taki moment.

Pogódź się z koniecznością porzucenia nadziei, że do siebie wrócicie. Odizoluj się. Nie sprawdzaj mediów społecznościowych, nie śledź życia z nim/nią związanego. Daj sobie ten policzek od losu i zrozum, że to jedyna droga. Staraj się odsuwać te myśli, zajmować je innymi. Skup się na czym innym, na czymś chociażby durnym. Popatrz na plusy bycia singlem. Randkuj. Baw się, upadaj, wstawaj i żyj.

 

Psychologia & Rozwój

Dla wszystkich, którzy chcą poczuć się lepiej z powodu koronawirusa

 

Koronawirus. Czy w tym wpisie podam Wam sekretny przepis na szczepionkę? Nie. Czy dowiesz się jak obrać czosnek i zaparzyć magiczną herbatę by zachorować? Też nie.

Wesprę Cię inaczej, niż tym co możemy wyczytać w wiadomościach.

Mianowicie, obecnie jesteśmy bombardowani toną informacji. O tym ile zakażonych przybyło, ile testów wykonano w ciągu doby. O tym, jakie są objawy koronawirusa, pod jaki numer zadzwonić, kto uciekł ze szpitala, czym leczą się w Chinach. Te wszystkie informację są bardzo przydatne – tego nie podważam. Są nam potrzebne, by wiedzieć jak przetrwać, jak uniknąć zarażenia oraz jaka jest prognoza dla naszej działalności, rodziny czy planów na wakacje.

Jednak poza tymi informacjami jest też ŻYCIE. Są myśli, obawy, zwątpienia. Są pytania, które są bardzo indywidualne – na które nie znajdziemy odpowiedzi w wiadomościach. Czy odwołać ślub, który mam w maju już teraz czy poczekać co pokaże czas? Czy jeśli korporacja w której pracuję generuje teraz straty to nie przedłużą mi umowy? Co jeśli przechodzę koronawirusa bezobjawowo i odwiedzę teraz dziadków? Jeśli moja mama ma problemy płucne i tego nie przeżyje?

Co jeśli tak po prostu, po ludzku jest nam smutno? Czujemy się bezsilni, bezbronni, zmuszeni do czekania, bo przecież mamy tylko częściowy wpływ na wszystko co się dzieje w okół nas. Niestety, ta cała sytuacja odbiera nam samopoczucie – i to jest powód, napisania tego wpisu. To jest kwestia, którą widzę na ulicach, w oczach przyjaciół i rodziny. Widzę, że ludzie tracą wiarę w życie, tracą wiarę w „jutro”.

BĘDZIE DOBRZE

Słyszę. Słyszę, jak optymiści mówią, że wszystko się ułoży. Jak lekarze mówią o szczepionce, która może być za rok. Rok – to obecnie dla nas dużo, ale przecież wiecie jak czas potrafi gnać do przodu. To tylko rok w perspektywie wszystkich lat naszego życia. To minie, dajmy sobie czas, to minie. Słyszę jak lekarze mówią, że leczenie przynosi w większości przypadków skutki, a jednak martwię się jeszcze przed zarażeniem. Z góry zakładamy niepowodzenie, taki urok naszego mózgu. Z góry zakładamy, że nasze płuca tego nie wytrzymają, bo papierosy, albo co jeśli będziemy wyjątkiem od reguły. Co jeśli, akurat dla nas zabraknie łóżka w szpitalu, albo lek na nas nie zadziała.

CO JEŚLI

Moja odpowiedź będzie bardzo banalna, ale uważam, że to jedyna poprawna odpowiedź: NIE DOWIESZ SIĘ CO BĘDZIE. Przypadków rozwiązania danej sytuacji jest tyle co ryżu w Chinach. Oznacza to, że zastanawianie się czy zabraknie dla Ciebie łożka … nie sprawi, że dostaniesz to łóżko. Samo zamartwianie się, nie wyjaśnia żadnej sytuacji, która może się wydarzyć oraz nie spowoduje, że poczujesz się lepiej. Za to w drugą stronę – stwierdzono w wielu badaniach naukowych, że stres i zmartwienia pogarszają zdrowie zarówno psychiczne jak i fizyczne : )

ŁATWO WAM MÓWIĆ

W tym całym bagnie możesz pocieszyć się tym, że siedzisz w nim z całym światem. Nikomu nie jest łatwo mówić. Ani tym zatrudnionym na etacie na umowie o pracę, ani na zleceniu, ani na działalności. Ani o młodych martwiących się o rodziców, ani rodzicom martwiącym się o dzieci. Wszyscy możemy jedynie się wspierać i nie panikować. Dlaczego nie panikować? Bo zanim zaczęłam czytać wszystko o koronawirusie w internecie, po prostu byłam ręce. Jak zaczęłam to wszystko czytać, to myję trzęsące się ręce.  Panika służy jedynie szerzeniu fałszywych informacji, gorszym śnie (obniżającym odporność) i zaprzestaniu „ŻYCIA”. Życia, które się toczy poza żelem antybakteryjnym, urlopem i witaminą C. Życie to też uśmiech Waszych nieświadomych sytuacji na świecie dzieci. Sernik od babci, dalej nie zmienił smaku mimo koronawirusa. Las jest dalej otwarty dla spacerujących, a słońce daje znak, że zaprasza. W momencie koronawirusa zyskujemy pewną ważną rzecz – CZAS. Okazje by pomyśleć, by pomedytować (Co mi dała medytacja?)

JAKIE KORZYŚCI MA KORONAWIRUS?

Koronawirus jak każda przykra sytuacja w życiu czegoś nas nauczy. Nauczy nas, że nie wiesz co może przynieść jutro. Nauczy, że warto zrobić dziś coś, co chcesz odłożyć na jutro. Dziś nie możemy zjeść obiadu w restauracji i spotkać się z paczką znajomych, więc wykorzystaj to co jeszcze masz – wspólne spędzenie czasu w domu z rodziną. To, że wciąż możemy zjeść co chcemy, zadzwonić do kogo chcemy, przeczytać co chcemy. Powiedz bliskim, jak są dla Ciebie ważni – niektórzy w erze koronawirusa stracili tych, którzy mieli być z nimi jeszcze przed długi czas. Pisałam o tym więcej we wpisie „Dlaczego nie potrafimy docenić tego co mamy?”

Koronawirus nauczy nas, jak życie jest kruche. Jak z dnia na dzień tafla szkła pęka i jak trudno przetopić ją na nową szybę. Życie to niespodzianki, których się nie spodziewamy. Kto by uwierzył, jakby usłyszał, że spotka nas pandemia która zamrozi gospodarkę? Wirus nauczy nas, że warto oszczędzić trochę gotówki lub w coś zainwestować.

Koronawirus nauczy nas, że najważniejsze jest zdrowie. Nie kupisz go za żadne pieniądze, za żadne prośby, za żaden fart czy kupon. Zdrowie to życiowa loteria, do której sam wybierasz liczby. Teraz Twój wybór jak zadbasz o zdrowie swoje i bliskich, jakie czynniki w życiu wprowadzisz. Teraz Twój wybór jakie skreślisz liczby na loterii.

Psychologia & Rozwój

Dlaczego wciąż nie umiemy docenić tego co mamy?

grayscale photography of kids walking on road

 

Dlaczego wciąż nie umiemy docenić tego co mamy?

Wyobraź sobie, że od jutra tracisz wzrok. Katastrofa, prawda? Nie zobaczyć rodziny, uczyć się na nowo chodzić po omacku. Tęsknić za widokiem słońca. Albo stracić kończyny – od jutra nie móc iść do pracy na własnych nogach, zjeść własnymi rękoma. To wartości niczym skarb, bardziej wartościowe niż pieniądze czy sukces, a jednak wciąż nam mało. Dlaczego?

OCZYWISTE

Najwięcej wartości w naszym życiu jest dla nas po prostu oczywista. Oczywiste jest dla nas zdrowie i rodzina. Oczywiste jest, że mąż wyniósł śmieci i ugotował herbatę. Zaświeciło słońce, żona wstawiła pranie, a dziecko namalowało dla Ciebie obrazek. Te proste rzeczy są niezauważalne w codzienności. Wydaje nam się normalne, że ktoś coś dla nas robi. Traktujemy to jako ogólny obowiązek, jako codzienny dar od losu, który po prostu przestajemy zauważać.

Dlatego oczekujemy coraz więcej.

 

WIĘCEJ

Więcej pieniędzy, lepszą sylwetkę, wyższe stanowisko, nowe ubranie, nowy samochód. Nowe, lepsze, kolejne. 

Tyle, że ten wyścig w pewnym momencie nie ma mety. Ponieważ z każdą kupioną rzeczą, chcemy kolejną. Cieszymy się przez chwilę, ale wciąż mamy niedosyt. Niedosyt bez końca.

PRAWDZIWA WARTOŚĆ NIE JEST MATERIALNA

Największe wartości w naszym życiu nigdy nie będą miały metki. Nie będą miały znanej marki i drogiej ceny. Uśmiech dziecka nigdy nie będzie taki sam, z sekundy na sekundę dzieci stają się starsze i większe i nim się obrócimy spytamy “Kiedy tak wyrosłeś?”.

Pewnych momentów nie da się zatrzymać. Do wielu uścisków i rozmów już nie da się wrócić. Tylko chwila w której to trwa ma znaczenie. Doceń to. Doceń, że możesz podnieść wzrok zza laptopa pełnego bzdur i zobaczyć miłość swojego życia. Tą, którą wybrałeś, świadomie ze wszystkich innych osób na świecie. Ba! Możesz nawet podejść i jej dotknąć. Przytulić i podziękować. Za obecność, bo jutro tej osoby może nie być.

DOCENISZ JAK STRACISZ

Sami nie wierzymy w to, że to wszystko co jest w około jest na prawdę bardzo kruche. Wystarczy chwila by zmienić życie w śmierć. By zepsuć coś co działa. Nic nie jest wieczne, a życie w przeświadczeniu, że nie muszę czegoś doceniać bo to coś “zawsze będzie” jest po prostu głupie. Pewnego razu możemy obudzić się i zrozumieć, że powrotów nie ma, to co było – minęło. Wtedy zazwyczaj dostrzegamy, jak ważne to dla nas było i jak wiele dalibyśmy by wróciło.

 

BYĆ TU I TERAZ

Jak docenić to co mamy? Wyloguj się czasem z wirtualnego świata. Przypomnij sobie, że rzeczywistość jest wokół. To smak świeżo upieczonego sernika, którego wielu nie ma możliwości spróbować. Życie to te proste rzeczy jak możliwość spaceru, powąchania wiosny, dźwięk ptaków. To zmęczenie po produktywnym dniu. To uśmiech przechodnia. Wielu tego nie ma, na prawdę.

Zamiast narzekać na denerwujących współpracowników, pogodę czy brak czasu, znajdź plusy. Pamiętaj, że deszcz chociaż nie bywa przyjemny, powoduje, że na świecie jest natura. Że rosną rośliny, że możesz jeść świeże warzywa i owoce. Mieć przyprawy i zboże. Zwierzęta się rozmnażają, świat idzie do przodu. 

PRZYSZŁOŚĆ

Wszyscy mamy obowiązki i wszyscy chcemy, żeby nasza przyszłość była stabilna i atrakcyjna. Możemy ją zaplanować, ale nigdy w 100%. Nigdy nie wiesz, czy firma w której pracujesz, na którą poświęcasz praktycznie cały czas jutro nie upadnie. Nie wiesz nawet czy dożyjesz jutra. Może w tym całym biegu za lepszą przyszłością, skupisz się trochę na tym co jest dziś … i nigdy nie wróci?

Lifestyle, Psychologia & Rozwój

Prawdziwe postanowienia noworoczne, które powinieneś wykonać

 

  1. Nie zapiszę się na siłownię od Nowego Roku

… bo w marcu przestanę na nią chodzić. Organizm nienawidzi skrajności. Nienawidzi tego, że 7 dni leżał, jadł czekoladę i oglądał Netflix. Następne 7 dni, jest 5x na treningu, je kaszę i czyta fit blogi. Jasne, jesteśmy zajarani, mamy energię przez miesiąc, może dwa. Potem wszystko opada, tyle że opada aż do skrajności. Jednym machnięciem ręki porzucamy całość: siłownię, dietę. Rzucamy się na ciastka i piwo. Wracamy do naszej skrajności.

Balans. Nie żyj skrajnie. Porozciągaj się maksymalnie 15 minut, albo pójdź na zumbę raz w tygodniu. Posprzątaj porządnie dom w sobotę jeśli nie masz ochoty na trening. Zacznij spacerować 3 razy w tygodniu. Pójdź na siłownię raz na dwa tygodnie, będziesz miał ochotę za dwa iść znowu? Pójdź, ale nic na siłę, bo to porzucisz, a to o wiele gorsze. Lepsza jest systematyka cały rok niż ogromna hiperbola. Umysł i ciało tego nie lubi. Beata Pawlikowska powiedziała kiedyś żeby wyprowadzać się codziennie na spacer wokół bloku na PIĘĆ MINUT. Dlaczego tylko na pięć? Bo jak założysz sobie, że idziesz tylko na pięć minut – to prawdopodobnie pospacerujesz dłużej gdy zobaczysz, że czas leci szybko, a spacer jest przyjemny. Jak założysz sobie, że musisz spacerować TRZYDZIEŚCI MINUT – prawdopodobnie zrazisz się i nie pójdziesz w ogóle bo stwierdzisz, że dziś np. nie masz czasu

 

  1. Nie będę jeść zdrowo i nie będę na diecie

… bo będę jeść zdrowo 5 dni, a w weekend zjem potrójnie niezdrowo. Pizza, alkohol i czekolada. Kebab na kaca, schabowy u mamy na obiad. Tak działa organizm, któremu odmawiano. To restrykcyjne. Lepiej zjeść dwie kostki czekolady dziennie, niż rzucić się na dwie tabliczki co piątek. Przez lata nie umiałam sobie tego wpoić – zrozumcie to i Wy.

Balans. Jedz lekkie śniadania, bo rano łatwiej je się zdrowo. Rano nie ma znajomych namawiających do fast foodów, z rana nie masz ochoty na cukier. Jedz w pracy bez nadmiaru węglowodanów jeśli pracujesz siedząc. Odpuść drożdżówkę, przygotuj sobie na wieczór kurczaka z warzywami (wymyślisz coś wierzę w Ciebie). Po pracy zjedz obiad taki jaki przygotował mąż, nie płacz nad tym, że znalazł się tam tłuszcz. Zjedz bez opychania. Zjedz normalnie w gościach. Pozwól sobie na imieninowy sernik. Trzymaj balans. Zamierzasz pić wino w sobotę? Wypij, ale między lampkami łyknij wodę, zadbaj o brak odwodnienia od alkoholu. To jest właśnie życie – życie to umiar.

 

  1. Odhaczę nowe doświadczenie w swoim życiu

Załóż sobie, zapisz, że w ciągu 365 spróbujesz sushi. Chociażby nie smakowało – grunt, że umierasz z wiedzą o jego smaku. Załóż sobie, że spróbujesz zagrać w squasha chociażbyś miał nie trafić w piłkę przez godzinę (mój początek tak wyglądał, potem zakochałam się w tym sporcie). Polecisz samolotem, wypijesz tequilę, zrobisz kurs masażu, wydasz 5 zł na aloes który zawsze korcił Cię w Żabce ale cena była za wysoka. Cokolwiek, znajdź swoje nowe doświadczenie, którego nie robiłeś.

 

  1. Rozwój psychiki

Osiąganie wszelkich celów, prawo przyciągania, lepsza praca, lepsza płaca, dążenie do realizacji marzeń, spełnianie pasji, odkrycie drogi w życiu – wszystko zaczyna się od pracy nad psychiką. Od tego czy w głowie masz odpowiednią asertywność, silną wolę, wysoką samoocenę, pewność siebie, poczucie wartości.

Pracuj nad psychiką. Narzuć sobie, że przez 365 dni będziesz systematycznie wykonywał CHOCIAŻ JEDNĄ pracę nad rozwojem swojej podświadomości. Co to może być? Minimum 5 minut medytacji 5 razy w tygodniu albo trening relaksacyjny Schultza/Jacobsona 3 razy w tygodniu. Może to być jedna książka psychologiczna miesięcznie, czytana po kartce w tramwaju rano. Joga dwa razy w tygodniu lub zapisanie się na terapię, którą odwlekamy od miesięcy bo nie umiemy znaleźć chwili by usiąść i poszukać psychologa na kasę chorych w okolicy. Nie masz na to czasu i motywacji? Są jeszcze lżejsze i przyjemniejsze sposoby – od których zaczynałam sama. Podczas robienia makijażu rano włączałam film motywacyjny na YouTube typu „Jak programować podświadomość/Zwiększyć samoocenę” (wybierz coś, nad czym chcesz pracować). Puszczanie sobie afirmacji na słuchawkach gdy jechałam do pracy. Puszczanie autohipnozy lub relaksacji prowadzonej przy zasypianiu. Nie szukaj wymówek, szukaj sposobu.

 

  1. Systematyka i wytrwałość

Jak sobie coś założę – na pewno będę chciał to porzucić. To norma, wszyscy wątpimy. Częściej wątpimy niż czujemy motywację, bo nie ma magicznej weny. Nie zawsze będziemy zainspirowani, robimy wiele rzeczy w niechęci. Musisz sprzątać, sprzątaj w niechęci. Nie mów do siebie „nie chce mi się iść ćwiczyć”, idź ćwiczyć. Załóż sobie, że będziesz przez 3 miesiące wykonywał jakąś czynność, niezależnie od nastroju jaki podsuwa Ci umysł. Nauka języka obcego sama w sobie nie jest przyjemna – przyjemna jest jego znajomość. Wytrwałość w tym przyniesie Ci ten skutek. Praca lub ciężki projekt nie jest łatwy, ale pieniądze i osiągnięty cel już tak.

 

  1. Odkładam chociażby 50 zł miesięcznie

Odkładaj nadwyżkę pieniądza, ale nigdy WIĘKSZOŚĆ. Jeśli wpłacisz na konto oszczędnościowe całą premię, to prawdopodobnie zaraz ją wypłacisz bo będziesz chciał kupić akurat sukienkę na wigilię. Wpłać część, a część odłóż na przyjemności. Życie jest po to by również kupować sobie przyjemności. Ser prosto z Francji, który uwielbiasz, zegarek który ciągle obserwujesz. Zapracowałeś sobie na to, pozwól sobie, ale nie zmarnuj wszystkich pieniędzy. Musisz mieć zabezpieczenie finansowe na wypadek nagłej potrzeby, utraty pracy, choroby. Odłóż 50% nadmiaru pieniądza, załóż sobie o przelewanie części Twojego wynagrodzenia na oszczędności (nie powiem Ci ile – to zależy od Twoich zarobków). Wrzucaj drobne do skarbonki, odkładaj gotówkę, która jest w portfelu do osobnej koperty. Zainwestuj, włóż pieniądze w coś co przyniesie kolejne. Dbaj o przyszłość.

 

  1. Mniej myśleć

Mniej zastanawiać się nad efektem, a bardziej nad samym procesem rozwoju. Nad tym czy sama joga sprawia mi przyjemność, a nie czy będę umieć pozycję kwiatu lotosu za pół roku. Czy lubię malować, czy robię to tylko po to by zarobić na obrazach. Życie jest za krótkie i zbyt łatwe do stracenia, by nie czerpać przyjemności z czynności, a jedynie z celu. Mniej zastanawiaj się w procesie działania – bo jak myślisz za dużo, to prawdopodobnie nie zaczniesz robić nic, bo znajdziesz więcej wątpliwości niż sensu. Zaczniesz znajdować ryzyko i wizje niepowodzenia. Strach przed porażką, utratę motywacji. Mniej myśl, rób pomimo.

 

  1. Żyj tak jakby jutro … miało być.

Pewnie, że dobrze żyć tak jakby dzień ostatnim miał być. Tyle, że ostatniego dnia prawdopodobnie wydalibyśmy pół wypłaty na najdroższy alkohol, pokazali środkowy palec przełożonego, objedli się pizzą i przebiegli nago po plaży. Żyj tak, by obracając się i patrząc na „wczoraj” widział siebie o krok dalej. Zrobiłeś coś więcej, krok do przodu, ku lepszemu. Obojętnie czego dotyczy, mały krok. Może to być nowe nauczone słowo z obcego języka, trzy strony przeczytanej książki, kolejny dzień treningu, próby ratowania związku który już raz skreśliliście. Jeden krok to mało, ale dni w roku masz aż 365.

 

   9. Umiar lekarstwem na wszystko

Wszystko jest PO COŚ. Trzeba nauczyć się balansować. Wszystko w za dużych ilościach (nawet np. warzywa) będzie dla Ciebie złe, nawet jeśli uchodzi za zdrowe. Trochę alkoholu ale nie codziennie. Sport, ale też leżenie. Pizza, ale i sałata. Umiar to czas z partnerką, ale i czas z kumplami. Balans między dobrym, a złym samopoczuciem. Nie odczuwając smutku, jak rozpoznałbyś radość? Jakbyś ją docenił?  Wszystko to umiar, umiar to życie. Na prawdę. Równowaga, balans, wahadło i huśtawka. Umiar to trochę tu trochę tam, trochę tego i tamtego. Tylko on pozwoli osiągnąć każdy cel … ale i szczęście z tego płynące.

 

Szczęśliwego Nowego!

 

Miłość & relacje, Psychologia & Rozwój

Samotność – bycie singlem w święta i sylwestra

Jest cicha noc i zapach piernika. Zapach piernika kojarzony z dziećmi kruszącymi lukier na dywan. Buch ciepła z piekarnika, pieczeń, która jest tak ciężka, że mąż pomaga żonie wyciągnąć ją z piekarnika. Nerwy i lekki stres bo on jeszcze nie przyniósł sernika z piwnicy, że ona mogła by już usiąść do stołu, a nie ciągle biegać do tej kuchni. Małżeństwa gdzie on ścina choinkę i ona poddenerwowana mówi by zdążył do sklepu po soki, bo sklepy do otwarte tylko do południa.

Jest kolęda, jest nowe narzeczeństwo w rodzinie. Szczęśliwi, młodzi, zakochani. Doceniający możliwość rozpakowywania prezentów w końcu razem. Teraz im wypada, za rok ślub. Rodzina przyjęła nowego członka. Jest obejmowanie przy stole, jest próbowanie tradycyjnych dań nowej rodziny. Jest msza, jest pasterka. Jest dłoń położona na dłoni drugiej osoby w ławce. Są stare małżeństwa idące pod rękę do domu by nie poślizgnąć się na chodniku. Są ubierane te same świąteczne sweterki i śmieszne skarpetki. 

Jest wspólny odpoczynek przy stosie naczyń po świętach. Jest “święta, święta i po świętach”.Wspólny kieliszek wina i długi sen do 12.00 następnego dnia. Sylwester ze znajomymi, sałatki z majonezem i pizza na kolację. Są czapeczki brokatowe oraz wina musujące. Jest północ, odliczanie, szybka kalkulacja celów i postanowień noworocznych. Uśmiech do siebie, bo zostało kilka sekund, flash back wspomnień z całego roku. Północ, Szczęśliwego Nowego Roku. Uścisk i pocałunki zakochanych na tle fajerwerkowego nieba. Kocham Cię i jesteś moim postanowieniem noworocznym. „Jesteś moim prezentem i życzeniem na kolejne lata. Moim największym sukcesem poprzedniego. Najlepszego kochanie, najlepszego kochanie”.

I jesteś Ty. Singiel/singielka, lampka szampana. Broda prosto od barbera, lub najbardziej brokatowa sukienka na imprezie. Sztuczny uśmiech, lekkie podchmielenie, szybkie uściski biegających po sali znajomych. I ten chwilowy brak, ta chwilowa pustka w sercu. Ta pustka, która mówi, że dobrze się czujesz bez związku, ale w takich chwilach czuć lekkie ukłucie. W takich chwilach jest krótki zjazd emocjonalny, nuta zazdrości i cień zawiści wobec innych. Czegoś brak.

Czegoś brak. Nie tych kłótni i nerwów. Tego całusa czy objęcia. Nie dodatkowego prezentu lub życzeń. W tych wszystkich prostych działaniach, czynach i momentach świątecznych brak możliwości podzielenia się tym z drugą osobą. Wspólnego przeżywania z drugą osobą. To prawdopodobnie to co odczuwasz.

Dlaczego akurat ten czas?

Bo jest rodzina, bo są tkliwe momenty. Wzruszające. Na to wszystko dokładany jest samotny Kevin z emocjonalną, znaną wszystkim melodią. W ten dzień akurat wszyscy muszą być razem, chcą być razem, nikt nie chce pracować, nikt nie chce iść spać szybciej niż reszta. Taka globalna “presja” buduje w nas poczucie, że w święta nie chcemy być sami, a najlepszy moment północy sylwestrowej to w uściskach drugiej osoby.

Sam/a to nie samotny/a

Zapamiętaj, że to wszystko nie prawda. Tyle co związków na świecie, tyle singli. Miliony takich jak Ty. Miliony takich którzy właśnie skręcają chrześniakowi samochodzik pod choinką, a nie całują partnerkę w czoło. Setki tysięcy kobiet w pięknej spódnicy kroi sernik w kuchni rozdając go zamężnym siostrom i wysłuchując przy stole kiedy będzie jej ślub. Mnóstwo Panów jest pytanych czy pozostawią po sobie wnuka, a oni dopiero zaczynają przygodę z Tinderem. Wiele rozsypanych małżeństw siedzi obecnie na świętach w dwóch różnych rodzinach. Przy dwóch różnych stołach. Wiele z tych rodziców nie ma dziś dziecka przy sobie, bo jest ono u drugiego rodzica na święta. Nie jesteś jedynym.

Nie myl samotności z byciem samym. Czujesz samotność, którą sam sobie wyprodukowałeś/aś. Jesteś jedynie sam – singiel/lka. Bez związku, free, ale jesteś otoczony tym co potrzebujesz by nie być samotnym. Otoczony świątecznym klimatem, rodziną i przyjaciółmi. Dziadkami, których w przyszłym roku może już zabraknąć. Doceń ten moment, doceń nadmiar czasu, który możesz wykorzystać dla nich. Rodzicami, którzy zbudowali te domowe ognisko. Ciotkami, które widujesz raz na ruski rok, kuzynkami z którymi ciężko się zgadać w weekend, a na święta zawsze jesteście razem. Uśmiechnięty pies w czerwonej obroży z kokardą. Prezent, który jest również dla Ciebie. Może nawet nie jeden. Tyle ciast, by starczyło również dla Ciebie – bo jesteś częścią tego wszystkiego.

Dla tych, którzy nie mają możliwości na rodzinne święta – jest świat. Wiem, łatwo powiedzieć, ale okres świąteczno-noworoczny to integracja globalna. To moment, gdzie większość firm nie chce istnieć bo jest czas na święta. Gdzie rynek wypełniony jest ludźmi puszczającymi fajerwerki i wspólnie czekającymi na Nowy Rok. Bary w których wszyscy zbijają się kieliszkami. Kościoły pełne świateł i modlitwy, miejsce gdzie zawsze możesz dołączyć. Uśmiech Pana, sprzedającego Ci choinkę taniej. Życzenia świąteczne kobiety z warzywniaka, która zaraz zamyka sklep. To jest przeciwieństwo samotności –  miłość.

Święta to czas nawiązania bliskości. Niekoniecznie z tymi, których już mamy, z tymi z którymi się zaobrączkowaliśmy. To zbicie piony z kolegą, który ma do Ciebie żal o za późno oddany dług czy poderwanie Ci dziewczyny. To “dziękuje za wszystko” powiedziane mamie z którą masz ciężkie relacje. Napisanie ładnej dziewczynie z pracy na którą tylko patrzysz “Wesołych Świąt”. Wzięcie na ręce nowo narodzonego dziecka, daru tego roku. Nowego Roku.

To dalej tylko dni

Zwykłe dni i zarazem niezwykłe dni. Zwykłe dni, bo jak każde inne. Ta sama doba, ten sam czas, te uciekające minuty. Ci sami ludzie, ta sama ziemska powierzchnia. Skoro nie cierpisz za bardzo za samotnością “w codzienności”, nie cierp w święta – to dalej codzienność. Te zwykłe dni to zarazem niezwykłe dni, dlaczego? Bo wszystkie takie są – WSZYSTKIE są niezwykłe. Każdy dzień powinien taki być, tak pełen miłości i magii. Tak ciepły i rodzinny. Każdy niedzielny obiad powinien być skupiony na gronie tych, których kochamy. Każda nasza intencja wobec drugiego człowieka powinna być taka jak treść wypowiadanych mu życzeń. Delektujmy się każdym posiłkiem, jak tym bożonarodzeniowym. Każda minuta naszego życia jest magiczna, bo może być ostatnia, bo następnej może nie być. Świętujmy swoje życie cały rok.

Psychologia & Rozwój

Jak sobie odpuścić?

Jak sobie odpuścić?

Na kilkunastej próbie ratowania naszego związku przestałam liczyć. Liczyć ile razy powiedziałam, że to koniec, że więcej nie wrócę. Wiele razy mówiłam sobie, że tym razem dam sobie radę. Tym razem będzie inaczej, wezmę się w garść, zajmę się sobą. Więcej do niego nie wrócę. Nie pamiętam w którym momencie opadały emocje, wymieniło się paroma SMS-ami o treści “tęsknie” lub “nie umiem, bez Ciebie żyć” lub “bez Ciebie to nie to samo/to nie ma sensu”. Nie wiem, w którym momencie miękło serce i nagle zapominało się o tych wszystkich toksycznych kłótniach, błędach i nieprzyjemnościach. Nagle to wszystko zamiatało się pod dywan i wracało z kolejną nadzieją, że tym razem będzie lepiej. Tym razem będzie inaczej.

Nie, nie będzie inaczej. Nie będzie inaczej skoro nic się nie zmieniło wcześniej, skoro jedna osoba nie pracuje nad sobą, druga nie poprawia relacji lub nie żałuje swoich błędów. Nie będzie inaczej, jeśli sami nie jesteśmy naprawieni, jeśli ta relacja donikąd nie doprowadziła. Jedynie wykończyła psychicznie nas i nasze przekonania wobec związku.

ZWIĄZEK

Ile razy nie umiałeś/aś sobie odpuścić? Odejść od kogoś, kto Cię niszczy, kto nie dawał Ci tego co dawałeś z siebie Ty. Odpuścić kogoś, kto nie był Ciebie pewien, kto wciąż się wobec Ciebie wahał, nie dawał z siebie 100%, a Ty czekałeś jak wierny przyjaciel pies z nadzieją, że ta osoba Cię wybierze, że zdecyduje się właśnie na Ciebie. Nie proś się o miłość. Nie proś o coś co jest obopólne. Związki to 50% na 50% działania i starania. Budowania silnego fundamentu, rodziny, relacji. Wdzięczności za bycie, za obecność. Docenienie małych gestów, słów, tej zwyczajnej bliskości. Gonienie kogoś, kto sam z siebie nie jest przekonany do nas nie ma sensu. Nawet jeśli ta osoba zdecyduje by być z nami – to wciąż jest to wymuszona i wyproszona relacja. Ani Ty, ani ta osoba, nie będzie czuła się w niej dobrze. W miłości ma Was uderzyć. Jedno i drugie. Ten moment kiedy czujesz, że to jest to. Jedno i drugie, nie może zasnąć bo myślicie o sobie, bo wysyłacie ostatni wieczorny SMS. To coś znacznie lepszego niż zmęczenie związkiem, gdzie widzisz ciągłe niezadowolenie drugiej osoby. Jakbyście byli dla kogoś karą.

Jak sobie odpuścić?

Szybko. Tak, to bolesna odpowiedź. Trzeba się niestety złamać, zobaczysz, że będzie taki moment. Moment, w którym będziesz tak zmęczony, że powiesz sobie “już mam to gdzieś”. Moment, w którym tak cierpisz, że już Ci wszystko jedno co się stanie, co się wydarzy. Już nic Cię nie zaskoczy, chcesz mieć święty spokój. W końcu odpocząć, niech los robi co chce. Wtedy odechciewa się już o tym rozmawiać, odechciewa się próbować. Nie masz już sił, każdy w końcu ją traci – ile można walczyć o coś co nie przynosi rezultatu. Odchodzenie bywa trudne, ale jedno jest pewne – czas działa na Twoją korzyść. Ktoś wyleczy się z relacji po tygodniu, ktoś inny po roku. Jedno jest pewne, tkwienie w tym nie naprawia nic. Odpuszczając trzeba pamiętać, że to my jesteśmy ważni. My mamy czuć się dobrze. Dajmy swoje uczucia komuś kto to doceni, jeszcze znajdziesz taką osobę. 

PRZYJAŹŃ

Kolejne przełożone spotkanie, zapomnienie by odzwonić. Widzisz w social mediach, że ktoś ma czas by spotkać się ze znajomymi z pracy na grzane wino na jarmarku, a nie umie poświęcić Ci godziny na kawę w weekend. Wiem, że kiedyś dla siebie wiele znaczyliście, że Wasza przyjaźń tyle przeszła. Wiem, że są setki zdjęć, wspomnień i przeżyć. Tyle w końcu zrobiliście dla siebie w życiu, prawda? Tyle razy jedno skakało za drugim w ogień, tyle razy jedno stawało za drugim murem. Tyle wsparcia, telefonów odebranych w nocy, przelanych flaszek i rozmów o miłości nad ranem. Tyle słów o przyjaźni na zawsze.

Relacje się zmieniają i priorytety się zmieniają. W pewnym momencie ktoś przewartościowuje swoje przyjemności i okazuje się, że nas w nich nie ma. Staliśmy się upchnięciem w wąskim zegarze czasu, gdzie “wypada” się z nami spotkać. 

Jak sobie odpuścić?

Nie wymagaj od kogoś by ktoś spotykał się z Tobą w wolnym czasie. Wymagaj by poświęcał swój czas na spotkanie z Tobą. Przyjaciel ma CHCIEĆ Cię widzieć, a nie musieć. Jeśli nie umie zagospodarować na to chwili, to Ty nie zaśmiecaj swojego życia takimi ludźmi. Znajdź wolne miejsce dla osób, które szukają prawdziwych przyjaciół (jest ich mnóstwo, na prawdę).  Ten ogrom wspomnień to dla Ciebie lekcja. Lekcja by wiedzieć, że nic nie jest na zawsze. Liczy się “tu i teraz”, wtedy liczyło się to doświadczenie. Teraz ktoś nas nie potrzebuje, więc nie trzymajmy znajomości na siłę. Jest ona na prawdę nieprzyjemna i nic nie wnosząca. Nie będziesz czerpał przyjemności ze spotkań, gdzie ktoś patrzy na zegarek by ono się już skończyło.

CEL

Firma wisi na włosku, a Ty wciąż wierzysz, że coś się zmieni chociaż długi nie pozwalają Ci spać. Nie podoba Ci się język niemiecki, ale w nerwach wkuwasz go na blachę, bo przecież on będzie tak przydatny w Twoim życiu. Tygodnie ciężkich godzin na siłowni, gdzie wchodzisz tam jak na skazanie. Ludzie w kółku naukowym, na których nie możesz patrzeć.

Pewnych rzeczy trzymamy się z dwóch powodów: opinii innych & przywiązania. Obydwie rzeczy trzeba odpuścić. Nie musimy robić czegoś co jest modne. Nie musimy udawać, że trening na siłowni sprawia nam ogromną przyjemność, robiąc sobie kolejne zdjęcie w przepoconej koszulce, pisząc jak to cudownie się czujemy.

Nie czujemy –  znajdźmy inną aktywność. Basen, czy spacery. Nie wszyscy muszą kochać dźwigać ciężary. Nie trzymajmy się również pasji, które się przedawniły. Kiedyś kochaliśmy fotografię, dziś może wolimy śpiewać. Przestań robić zdjęcia,  tylko dlatego, że wydałeś tysiące złotych na sprzęt, a przestało już sprawiać Ci to przyjemność. Trudno, taka kolej rzeczy. Przynajmniej spróbowałeś/aś. Ludzie się przebranżowują, praca która kiedyś była dla nich całym życiem, dziś jest przymusem.

Zamiast spędzać czas na nauce czegoś czego nie lubisz, naucz się odpuszczać. O wiele przydatniejsza lekcja.

Medytacja

Co dała mi medytacja?

CO DAŁA MI MEDYTACJA?

Oglądałam pewnego razu na YouTube pewną vlogerkę mówiącą o tym jak schudła 20 kg w krótkim czasie. Jej metamorfoza naprawdę robiła wrażenie,  blondynka z dość krągłą figurą zmieniła się w kobietę za którą obrócił by się nie jeden facet. Opowiadała o swoim sposobie na chudnięcie w kilku filmikach, które posiadały tysiące jak nie setki tysięcy wyświetleń. Niestety, swoimi filmikami wywołała falę hejtu i oburzenia widzów, którzy jak komentowali: stracili tylko minuty z życia na obejrzenie filmu w którym sposób przez nią podany nie miał sensu. Ja dobrze wiedziałam o co jej chodziło w tym sposobie i na czym on polega. Swój sposób nazywała „bodziec”.

BODZIEC

Miesiące pracy nad samą sobą, pozwoliły mi zrozumieć o co tak naprawdę chodzi w dążeniu do celu. Dlaczego jednym coś przychodzi łatwiej, a inni kroczą jakby dostawali kłody pod nogi od losu. Dlaczego niektórym tak łatwo wszystko przychodzi, tak łatwo zaczynać „na nowo”, znosić porażki albo ich unikać. Ten „bodziec” to jakby pstryczek w głowie. Ten pstryczek włącza magiczną siłę przyciągania. Brzmi jak magia, jednak to nic innego jak PRZESTAWIENIE MYŚLENIA. 

Myślenia „na sukces”. Myślenia pozytywnego, dążenia do celu pomimo oporu jaki stawia los, lub opinia innych. Obniżenie stresu, zamknięcie przeszłości, zamknięcie toksycznych znajomości i nie płakania nad rozlanym mlekiem.

Dziewczyna z vloga dostawała komentarze z prośbą o „konkrety”. Bodziec był tym konkretem. Po latach poddawania się, restrykcyjnych nie działających diet, ciągłego stresu (który naprawdę utrudnia odchudzanie) i ciągłego braku wiary w siebie w końcu poczuła, że się uda. Tym razem się uda. Wtedy wszystko przyszło łatwo, siłą przyciągania.

„KONKRETY”, które dała mi medytacja.

O te same konkrety pytają mnie znajomi wokoło kiedy mówię, że medytuję. „Co Ci to dało?” słyszę pytanie z pewnym oburzeniem w głosie. Ludzie oczekują odpowiedzi rzeczowej typu „Po medytacji zrywam z żyrandola magicznie pojawiające się 100 zł, a po 3 dniach medytacji moje włosy stały się grubsze i dłuższe o 20 cm”. 

W medytacji chodzi o to, że robi ona przestawiła coś w naszym mózgu, co powoduje, że wszystkie pragnienia zaczynają się spełniać, magia zaczyna się dziać. To nie jest tak, że medytacja sama w sobie przyniosła mi wyższy zarobek – tylko spowodowała takie zmiany w mojej psychice, że zaczęłam działać inaczej, pracować lepiej PRZEZ CO zaczęłam zarabiać lepiej.  Mniej więcej tak można wytłumaczyć mechanizm działania medytacji.

CZYM JEST MEDYTACJA?

Zawsze uważałam, że medytacja to złe słowo na tą formę pracy nad sobą. Gdy powiedziałam przyjacielowi, że medytuje zapytał „To nie jest sprzeczne z Twoją wiarą?”. Medytacja kojarzy się wielu z buddyzmem i gronem mnichów w togach, którzy od lat nie wynurzyli nosa na świat, a jedyne co robią to siedzą w puszczy po turecku mrucząc „omm” pod nosem. Owszem, ma to powiązanie – jednak we współczesnych czasach nie musisz zmieniać wiary by medytować.

„Medytacja” to tylko nazewnictwo , chodzi tu jednak o technikę przestawiania umysłu. Sposób na jego wyciszenie, uspokojenie i zrelaksowanie.  Może mieć wszelakie formy: śpiewanie mantr, techniki relaksacyjne czy najzwyklejsze słuchanie swojego oddechu. Ty też wiele razy medytujesz – tylko jeszcze o tym nie wiesz. Często wykonując jakąś czynność, która sprawia nam przyjemność np. dobry trening, pływanie, czyszczenie czegoś w domu, tańczenie –  odczuwamy jakbyśmy się „wyłączyli”. Nagle zapominamy, że jesteśmy głodni, bo tak nas pewna czynność wciągnęła. Nagle zapominamy o problemach i liście obowiązków wiszących na lodówce. Pytamy siebie patrząc na zegarek „To już ta godzina?! Kiedy to minęło?”

PUSTY UMYSŁ

W całym tym codziennym zgiełku informacji, hałasów, problemów i obowiązków brakuje naszemu mózgowi „nie myślenia”. Momentu wyciszenia, wyłączenia tego co nie potrzebne. Dlatego siadamy do medytacji i skupiamy się na oddechu – skupić się na czymś innym niż jazgot myśli. By usiąść i słyszeć jak mózg podsuwa nam informacje „pamiętaj by zabrać jedzenie do pracy/wstawić pranie/co zjem dziś na obiad” i zignorować to. Powiedzieć sobie „jestem tu i teraz i te 10 minut będę myśleć o oddechu, do reszty wrócę potem”. Obowiązki nie uciekną.

JAK NIE MYŚLEĆ PODCZAS MEDYTACJI?

Zabij się. To jedyny sposób. Nie da się „nie myśleć”, myśl zawsze przyjdzie. Sztuką, jak ją odsuwać. Skupiasz się na oddechu – przychodzi myśl – wracasz do oddechu. Starasz się odstawić ją na bok, wyobrazić sobie jak znika na chmurce, odpływa i powiedzieć „wracam do oddechu”. I tyle.

Mój kolega użył świetnej metafory medytacji “Medytacja to patrzenie na drzewo, które stoi po drugiej stronie ulicy. Przed nim po chodniku przechodzi mnóstwo osób, po ulicy przejeżdżają samochody, a Ty dalej skupiasz się za tym co jest za nimi. Skupiasz się na drzewie”.

CO ZMIENIŁA MEDYTACJA W MOIM ŻYCIU?

Wszystko.

Naprawdę wszystko. Przestałam być nerwowa, przestałam się denerwować. Nie reaguję złością na rzucone na podłodze skarpetki, mówię spokojnie. Nie mam ochoty płakać z nerwów, nie unoszę głosu. Poprawił się mój stan zdrowia, śpię lepiej, zasypiam łatwiej. Budzę się z poczuciem chęci do życia. Mam ochotę medytować – bo zauważyłam pozytywne efekty z niej płynące. Nie wyprowadza mnie z równowagi praca, biorę oddech i jest po prostu ok. Nie reaguję na toksycznych ludzi, potrafię ignorować ich zdania. Poprawiła się moja samoocena i poczucie własnej wartości. Mniej się przejmuję, mniej narzekam. Widzę pozytywne aspekty złych momentów, przede wszystkim widzę więcej pozytywów płynących z każdego dnia. Więcej się uśmiecham, cieszę się z małych rzeczy. Osiągam swoje cele łatwiej, przychodzi mi wszystko łatwiej. Dostałam podwyżkę, zaczęłam pisać bloga. Chce mi się działać, chce mi się uczyć i rozwijać. Wychodzę ze swoich lęków i zaburzeń. Ludzie widzą mnie jako bardziej pozytywną. Znajdź swoją formę medytacji, ale zaufaj mi – to działa.

Psychologia & Rozwój

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Niektórym łatwo przychodzą pieniądze. Żyją tak, jakby z rana na żyrandolu rosło im kilka stówek. Potrzebują kasy na inwestycję i jakimś cudem ją zdobywają. Niektóre kobiety, które wydaja się pozornie mało atrakcyjne, ściągają na siebie wzrok wszystkich mężczyzn na parkiecie. Przyciągają ich uwagę, skradają ich serca w towarzystwie. Są ludzie, którzy mają plan i po prostu go realizują, po prostu dostają efekt, którzy sobie wymarzyli. Są ludzie, którzy nie chorują, którym wszystko przychodzi łatwo, na które patrzysz i zastanawiasz się „Co oni mają takiego, że im wszystko wychodzi?”

Pewność siebie

Z pewnością siebie jest jak z roślinką. Jak roślinkę podlejemy, będzie rosła duża i piękna. Kwiat ma ustawiony wysoko niczym głowa do góry. Jak dodamy odżywki to jeszcze wypuści nowe pączki. Jak roślinki nie podlejemy, to będzie więdła. Będzie zasuszona, z „głową” w dół, logiczne. Ludzie patrzą na taką ładną roślinkę i widzą jaka jest długa, dostojna, zazdroszczą. Na roślinkę wpływa też świat zewnętrzny. Słoneczko, hałas i zanieczyszczenia. Kwiatek też może być mało urodziwy, ale można go włożyć do ładnej doniczki, będzie miał piękną „okładkę”. Tyle, że jak w środku będzie zepsuty, a jego ziemia spleśniała, to żadna doniczka nie nada mu wartości.

Pewność siebie to cecha, która powinna być obligatoryjna w naszym charakterze. Nieodzowny element funkcjonowania w naszym życiu, działaniach w pracy, wspierania rodziny, budowania związków, przyjaźni, osiąganiu celów, spełniania pasji etc.  To taka cząstka w naszym organizmie, która pozwoli nam na bycie szczęśliwym – w końcu dążymy wtedy do wszystkiego, czego tak naprawdę pragniemy – jesteśmy tego pewni.

Pewni, że jeśli bardzo czegoś chcę i będę do tego dążyć to to dostanę.

Pewna, że ciężko pracując osiągnę swój cel.

Pewna, że mogę zdobyć tego partnera, że na niego zasługuję.

Pewien, że dam radę wystąpić publicznie.

Że zasługuję na awans i nie boję się o niego zapytać.

Wyglądam wystarczająco dobrze.

Że jestem tego wart/a.

Pewność siebie, a egoizm

Nie jesteśmy pewni siebie, bo błędnie mylimy to z egoizmem. Poczucie „lubienia siebie”, chwalenia i komplementowania siebie za swoje sukcesy, a także przyjmowania komplementów odczuwamy jako zadufanie, jako coś złego. Wydaje nam się, że uparcie dążąc do swojej zachcianki, albo patrząc się w lustro i będąc zadowolonym z tego widoku to bycie samolubnym.

To taka cecha wielu matek. W całym pędzie codzienności, praniu, sprzątaniu, robieniu obiadu dla rodziny, kanapek dla dzieci, byciu kobietą biznesu zapominają o sobie. O tym, że mają prawo znaleźć sobie czas na długą kąpiel. Mają prawo zamknąć drzwi i powiedzieć „wracam za 30 minut”. Przez 30 minut dzieci nie umrą z głodu. Nic się nie stanie jak zjedzą chrupki. Wylana herbata nie zaleje sąsiadów. Na nieodebrany telefon można oddzwonić. Świat się nie ZAWALI. Nie stanie w miejscu, bo jedna matka wypoczywa. MUSI WYPOCZĄĆ. Musi wypocząć, by być potem tak rewelacyjna, jak jest. By mieć siłę i chęci by pokonywać kolejne przeszkody.

Myślę, że możesz czytać ten wpis i być taką osobą. Osobą, która nie zadba o siebie, zanim nie zadba o wszystkich innych dookoła. Zanim nie upewni się, że rodzina jest najedzona, przyjaciele uśmiechnięci, pracodawca usatysfakcjonowany. Nieszczęśliwi inni, to nieszczęśliwy Ty. Zawsze chcesz lepiej dla reszty, zapominając o sobie. Dbanie o siebie, to nie egoizm. To budowanie pewności siebie. To aktywność fizyczna, by mieć zdrowy organizm. To charyzma, która pozwala nam nawiązywać relacje. To asertywność, by umieć odmówić gdy nie mamy na coś czasu, albo najzwyczajniej nie chcemy go mieć. To przekładanie przede wszystkim swoich przyjemności i celów ponad zachcianki innych. Inni sobie poradzą, mają swoją pewność siebie.

Pewność siebie, a narcyzm

Kojarzycie te wszystkie porady, wykłady motywacyjne, filmiki w których mówią, by spojrzeć w lustro i powiedzieć „lubię siebie”? Mechanizm tego ćwiczenia, nie polega tylko na tym by uwierzyć w to, że jesteśmy super, ale również na tym by zobaczyć jak ciężko przez gardło przechodzi nam to zdanie. Jak czujemy się niezręcznie w mówieniu o sobie dobrze. Patrząc w lustro skupiamy się częściej na tym co można poprawić lub co nam nie pasuje niż odwrotnie. Widzimy swoje wady, ale nie umiemy wymienić zalet.

Na SWPS w Poznaniu wykonano na studentach test. Uczniowie mieli wylosować imię osoby z sali i powiedzieć o niej coś pozytywnego. Każdy w głowie układał sobie swoją wypowiedź, ponieważ studenci nie do końca się znali. Pierwsza uczestniczka otworzyła pudełko, spojrzała co jest w środku i zaczęła opisywać osobę. Studenci byli lekko zszokowani, bo to co mówiła nie do końca było pozytywne. Komplementy miały raczej neutralny wydźwięk np. „ta osoba bywa zołzą, ale czasem jej coś wychodzi”. Okazało się, że w pudełku było … lusterko.

Skąd bierze się pewność siebie?

Rodzimy się w 100% pewni siebie. Nowo narodzone dziecko ma pełen pakiet poczucia wartości. Patrzymy na noworodka widząc piękno, nieskażone piękno. Nie umiemy mówić o nim źle i ono też nie czuje się źle z samym sobą. Wszyscy znamy widok kilkulatka w ataku histerii w supermarkecie tupiącego nogami o podłogę i krzyczącego wniebogłosy. Matka jest zażenowana, a dziecko? Dziecko się nie przejmuje, bo jeszcze nie obchodzi go osąd i opinia otoczenia. Nie przejmuje go jak w tej chwili wygląda i czy robi z siebie idiotę. Jest to jest sposób na osiągnięcie tego, czego w tej chwili chce.

Pewność siebie zanika wraz z latami. Zanika poprzez wyuczone nawyki, nasze czyny i działania. Zanika przez to, że wsłuchujemy się w opinię innych, a nieodpowiednią krytykę bierzemy do serca. Porównujemy się do innych lub próbujemy być jak inni. Zmniejszamy swoją samoocenę negatywnym myśleniem o sobie, krytykowaniem siebie za każde niepowodzenie, za każdą porażkę. Co z tego wynika? Coś dobrego – jeśli wyuczyliśmy siebie, że nie jesteśmy do niczego, to możemy się też tego oduczyć.

Jak być pewnym siebie?

Na pewno nie napiszę Wam „myśl pozytywnie” albo „jesteś piękna”. Gdyby dało się to osiągnąć jednym przestawieniem pstryczka w głowie lub powiedzenia tego głośno – wszyscy byliby pewni siebie, dowartościowani zdrowi i bogaci. Niestety pewność siebie jak każda inna praca, to przestawianie myślenia długotrwałego. Jak można więc się domyślić, to długotrwała praca nad sobą i nie przyjdzie za minutę. I tylko od Ciebie zależy, czy będziesz nad tym pracował tak długo, aż to zdobędziesz.

Po pierwsze,  trzeba zrozumieć, że nikogo tak naprawdę nie obchodzi nasze życie. To co robimy w życiu, w czym się rozwijamy podlega ludzkiej opinii jedynie przez chwilę. Może ktoś skrytykuje nasze hobby, ale za chwilę nie będzie o tym pamiętać. Zajmie się swoim życiem, swoimi sprawami i problemami. To my nosimy tą cudzą opinię przez długi czas jakby była wyrocznią dla naszych poczynań. To my żyjemy cudzymi przekonaniami.

Po drugie, to co wiemy objawia się w działaniach tylko gdy to praktykujemy. Jeśli więc ciągle będziemy zastanawiać się jak zacząć pisać bloga, czy będzie atrakcyjny, czy się sprzeda – to skończy się na zastanawianiu. Pewność siebie to przestawienie myślenia na „rób” a nie tylko „myśl’. Czyli siadasz do komputera i piszesz. Jak się nie sprzeda? Będziesz martwić się jak się nie będzie sprzedawał, jeszcze tego nie wiesz. Nie przekonasz się jak nie spróbujesz.

Po trzecie, ćwicz umysł. Ćwicz swoją psychikę każdego dnia. Wybierz jeden ze sposobów nad psychiką i trzymaj się go, wykonuj systematycznie i wytrwale np. 20 minut medytacji, 1x książka psychologiczna miesięcznie, 1x trening relaksacyjny w tygodniu, 2x obecność na jakimś wykładzie motywacyjnym w roku. Cokolwiek, co rozwija Twoją świadomość ku pozytywnemu myśleniu.

Po czwarte, słowo wypowiadanie wiele razy staje się prawdą. Jeśli będziesz ciągle narzekać – będziesz nieszczęśliwy i nic nie będzie się zmieniać. Jeśli będziesz ciągle mówić o sobie, że jesteś gruba – to będziesz gruba. Skoro już myślisz o jakiejś sytuacji źle, nie powtarzaj tego w kółko. Tylko budujesz w swoim mózgu nawyk, żeby tak myślał. Dodatkowo tworzysz w oczach innych obraz swojej osoby jako wiecznie niedowartościowanej i niezadowolonej. Mów na głos to co optymistyczne i budujące, nawet jeśli jeszcze wewnętrznie wątpisz.

Po piąte, wypisuj 5 lub więcej rzeczy z danego dnia, które były dobre. Pierwszy dzień może być trudny, wydaje Ci się, że dzień był zwyczajny i nic szczególnego się nie stało. Ciężko Ci będzie znaleźć coś pozytywnego. Zaczynaj od małych rzeczy, jak uniknięcie deszczu w ostatnim momencie czy uniknięcie kontroli biletów w autobusie. Z czasem (uwierz mi, wiem to z praktyki) bardzo łatwo będą przychodzić Ci codziennie sukcesy, aż kartki zabraknie : )

Po szóste, rozwój.  Tylko gdy działamy widzimy efekt i czujemy satysfakcję. Jak zobaczysz efekt treningów po paru miesiącach, komunikatywność w języku obcym, którego uczysz się od roku, albo podwyżkę po miesiącach ciężkiej pracy i braniu dodatkowym projektów – nabierzesz pewności. Cel dokonany w przyszłości, to źródło naszych zwyczajnych, żmudnych i często niechcianych czynów dziś.

Po siódme, wywal z życia toksycznych ludzi. Jednym machnięciem ręki, boleśnie, jak plaster z owłosionej części ciała. Po chwili poczujesz ulgę. Nie zastanawiaj się, czy dać toksycznym ludziom drugą szansę, bo może się zmienią, bo może tym bardziej będzie lepiej, bo może to Ty przesadzasz, a oni wcale nie są demotywujący. Jeśli czujesz lekki dyskomfort w ich poradach, to na pewno wyczułeś wampira energetycznego. Kogoś kto mówi „Zmiana pracy? No i na jaką? Jeszcze nie znajdziesz lepszej” albo „Rzucanie palenia? I tak zapalisz bo jesteś uzależniony” lub „Daj spokój z kursem śpiewu, kariery i tak nie zrobisz, a kasy szkoda”. Najgorsze jest trzymanie się złych ludzi, bo wydaje Ci się, że zostawiając ich zostaniesz sam. Uwierz mi, lepiej być samemu i w trakcie rozwoju poznać nowych pozytywnych i ambitnych przyjaciół na swojej drodze, niż trzymać się byle jakich. Naprawdę.

Po ósme, nie zazdrość i nie krytykuj. Jeśli widzisz, że osiągnięcia innych są tylko przez łóżko lub bogatych rodziców, to sam nigdy nie dojdziesz do celu, bo nie masz ani tego ani tego. Osiągnięcia innych to tylko znak, że można. Niech nie obchodzi Cię jak to zrobili i po co. Niech obchodzi Cię Twoja droga, Ty też możesz. Jak zazdrościsz – to dąż do tego samego, skoro też chcesz to mieć.

Po dziewiąte, trzymaj się swojego zdania. Jeśli siedzisz w gronie 10-ciu osób, które mówi, że dana partia jest rewelacyjna, a Ty myślisz inaczej – nie przyjmuj zdania wron by krakać jak one. Masz swoją opinię, może być inna. Ma prawo być inna. Uwierz, że trzymając się indywidualizmu jesteś atrakcyjniejszy w oczach innych, niż gdy próbujesz dostosowywać się do stada.

Po dziesiąte, bądź takim człowiekiem jakiego chciałbyś poznać. Nabierz cechy osoby, która jest Twoim wzorem. Na pewno masz w pracy/towarzystwie taki typ człowieka, którego wszyscy słuchają, który jest lubiany, z którym chcesz przebywać bo czujesz się lepiej. Bądź takim człowiekiem i Ty. Człowiekiem, który się nie przejmuje się, jest uśmiechnięta i wierzy, że wszystko będzie dobrze. Dbaj o cechy, których zazdrościsz innym. Buduj przekonania, które przekonują Cię z ust innych.

Jak być pewnym siebie? Budowanie pewności siebie.

Bądź sobą. Zawsze. Chociażbyś lubił tatuaże, ale byłyby źle postrzegane w rodzinie Twojego partnera. Choćby Twoja pasja była rzadka, niespotykana i uważana za dziwną. Jedz to na co masz ochotę, mimo tego że modne jest bezglutenowe ciasto. Słuchaj muzyki, którą towarzystwo uważa za żenującą. Chodź wyprostowany, z głową w górze. Uśmiechaj się do obcych, nawet jeśli ich to zawstydza. Nie bój się mówić głośno i przyznawać do swoich racji. Nie martw się, że wyglądasz inaczej, że możesz wydawać się inny. Miej swoje tempo. Nie porównuj się, że komuś idzie coś szybciej, albo przychodzi łatwiej.  Porównuj się tylko z samym sobą z dnia poprzedniego. Miej swoją wiarę, bądź dumny ze swojego pochodzenia i orientacji. Żyj!

Depresja & Zaburzenia lękowe

Objawy depresji – jak rozpoznać depresję?

Niby jest wszystko ok. Masz dwie ręce i dwie nogi. Ba! Dwie zdrowe ręce i dwie zdrowe nogi. Dodatkowo masz pracę i w sumie nawet dobrze zarabiasz. Masz cudownych przyjaciół, masz znajomych, masz z kim wyjść na piwo albo zapytać jakie ciasto upiec na weekend. Jest słońce, trochę popada, ale akurat padało jak byłeś/aś w domu. Dodatkowo czasem zdarzają się życiowe “premie” jak pochwała od szefa, schudłeś/aś, skończyłaś/eś doktorat, spędziłeś/aś świetny weekend nad morzem. 

Teoretycznie masz wystarczająco dużo by być szczęśliwym. Teoretycznie masz aż za dużo dla wielu, którzy tego nie mają. Nie mają zdrowia, przyjaciół, pracy. Mają długi, choroby, zranienia i traumy. Teoretycznie dobrze wiesz, że masz wszystko by być szczęśliwym. Tymczasem czujesz, że coś jest nie tak. Czujesz, że gdy otwierasz oczy to brakuje Ci motywacji by wstać. Ciężki trening nie przynosi Ci satysfakcji. Wśród znajomych zaczynasz zakładać maskę uśmiechu, bo czujesz że ich historie Cię nie bawią. Nie doceniasz swojej pięknej rodziny. Patrzysz w lustro i nie podoba Ci się ten widok. Jest inaczej, jest gorzej. Może być gorzej, może być depresja.  

DEPRESJA

Depresja objawia się na tyle sposobów co gwiazd na niebie. Ma wiele odsłon, wiele przypadków, wiele powodów. Nie ma znaczenia dlaczego nadeszła (ma tylko jeśli szukamy źródła w trakcie jej leczenia) grunt, jak zrobić by odeszła. KAŻDE gorsze samopoczucie, które wpływa na Twoje zdrowie, odbija się na Twojej samoocenie, pracy, chęci do życia, rodzinie jest powodem by to zbadać. By się temu przyjrzeć, by zobaczyć że ta chwiejność emocjonalna, obniżenia nastroju … może depresją jeszcze nie są, ale jest cienka granica. by do niej dojść. Nie bagatelizujmy poniższych objawów. Na razie to tylko objaw, może gorszy dzień, ale nigdy nie wiesz kiedy zajdzie to za daleko. Kiedy staniesz i zapytasz siebie czy to życie ma jeszcze sens, czy ja jeszcze chcę żyć.

Przedstawiam Wam objawy depresji, które objawiały się u mnie i u moich bliskich. Takie od których się zaczęło, które dawały znać, że coś jest inaczej. Organizm sugerował, że staje się nieszczęśliwy, że zachorował i chciałby pomocy. U Ciebie mogą być inne, podziel się nimi. Zwróć uwagę, czy nie widzisz ich u Twoich przyjaciół, możesz mieć okazję uratować komuś życie.

 

1.Wyłączenie w towarzystwie

Kiedy siedzisz w dobrym towarzystwie swoich bliskich, naturalnym mechanizmem działania jest zapomnienie o otaczającym świecie. Zazwyczaj śmiejemy się, pijemy, dzielimy swoim życiem i zapominamy, która jest godzina. Zapominamy o obowiązkach, o tym, że ciasto w piekarniku dochodzi, że jutro musimy wstać do pracy. Problem zaczyna się gdy w towarzystwie zamiast być na zewnątrz, zostałeś wewnątrz. Nie słuchasz co mówią, nie masz ochoty się udzielać. Zastanawiasz się kiedy pójdą i kiedy będziesz już sam/a. Skupiasz się na swoich myślach, na swoich wewnętrznych obawach i lękach. Nie uczestniczysz w rzeczywistości.

2. Nie mogę wstać z łóżka

I to nie dlatego, że zrobiłeś zbyt mocny trening i bolą Cię mięśnie, że nie spałeś przez dobę i chcesz odespać. Nie możesz wstać, po prostu. Nie masz psychicznej siły by wstać. Po prostu ci się nie chce i nie jest to lenistwo. Nie masz motywacji by zacząć dzień, bo masz wrażenie, że on nic nie przyniesie. Nic dobrego, by działać. Nic dobrego by najzwyczajniej wstać.

3. Wyglądam tragicznie

Wyglądasz tak samo jak kilka miesięcy temu, ale tak jakby lustro zaczęło Ci mówić, że wyglądasz źle. Automatycznie garbisz się przed lustrem by spotęgować swój zły wygląd, dobić się bardziej. Dobić się, że jesteś za gruba, albo że nigdy nie zaznasz miłości z taką twarzą. Widzisz, że wszystko jest źle, że inni wyglądają lepiej, że gdybyś wyglądał inaczej, miał inny brzuch, inny nos to czułbyś się dobrze. Nie, nie czułbyś się. Znalazłbyś/abyś coś innego, bo to siedzi tylko w Twojej głowie.

 

3. Nie jem lub objadam się

Problemy emocjonalno-depresyjne BARDZO wpływają na perystaltykę Twoich jelit, na Twój metabolizm i Twoje żywienie. Tak jak od stresu dostajesz biegunki, chudniesz w tragedii życiowej, tak możesz przytyć przez nerwy, lub nie chcieć jeść. Jeśli Twoje żywienie zmieniło się bez Twojej świadomej woli i decyzji, to coś jest nie tak. Coś jest nie tak, gdy grzebiesz widelcem w talerzu i czujesz gulę w gardle bo nie dasz rady nic przełknąć. Coś jest nie tak, gdy rzucasz się na kilogramy niezdrowego jedzenia, chleba lub czekolady, albo chcesz to zwymiotować.

 

5. Nie wiem czy go kocham

Dla tych, którzy są w zdrowym związku, kochającym i czułym związku normą powinna być euforia i zadowolenie. Gdy czujesz, że tracisz uczucia bez powodu to może być jeden z symptomów depresji. Gdy patrzysz na uśmiechniętego ukochanego/ą i nie umiesz okazać jej tej miłości. Coś Cię blokuje, wiesz że to dobry człowiek, ale tak jakby czujesz się martwy sercowo.

 

6.  Nie wiem co czuję

Stałeś/aś się bezuczuciowa/y i bezemocjonalna/y. Nic Cię nie cieszy, nic Cię nie smuci. Niczym ameba, worek narządów. Właściwie nie umiesz ocenić czy w tym momencie czujesz się dobrze czy źle. Dostałeś premię, wzruszyłeś ramionami. Usłyszałeś komplement, ale obeszło Cię to. Ktoś Ci opowiedział o tragedii, ale nie umiesz mu współczuć, nie umiesz poczuć litości. Nie jest Ci smutno widzac coś smutnego. Jest “nic”

7. Nie mam na nic ochoty

Kiedyś wybiegłbyś z domu, gdyby kumpel zadzwonił, że stoi pod Twoim mieszkaniem w piwem i czeka na Ciebie. Kiedyś chętnie poszłabyś na zakupy z koleżanką. Obejrzałbyś ulubiony film akcji w piątkowy wieczór. Zrobiła przyjemną ciepłą kąpiel. To wszystko przyniosłoby Ci relaks i satysfakcję. Przyjemność. 

Nagle nie masz ochoty nigdzie iść i z nikim rozmawiać, nic robić. Nie masz ochoty spełniać hobby, które zawsze dawały Ci przyjemność jak zajęcia z tańca, malowanie czy grzebanie w aucie. Ochoty by iść do pracy, z której tak się cieszyłeś gdy ją dostałeś. Nie masz ochoty ugościć przyjaciółki, której tak dawno nie widziałaś i tak długo na nią czekałaś.

 

8. Aspołeczność i niechęć do wychodzenia z domu

Częste, bardzo częste. Cztery ściany Twojego mieszkania są dla Ciebie bezpieczniejsze niż ta cała straszna rzeczywistość, która czeka za drzwiami. Nie chcesz tego świata, nie chcesz go widzieć, nie chcesz w nim uczestniczyć. Nie lubisz ludzi, albo po prostu nie masz ochoty mieć dziś z nimi styczności. Z tym, że jutro i pojutrze też nie. Najlepiej zaszyłbyś/abyś się w łóżku. Bez kontaktów, spotkań i odbieranych telefonów. Wszyscy Cię denerwują, albo po prostu nie obchodzą. Nie chcesz by pytali, by się martwili. Chcesz spokój, święty spokój.

 

9. Bezsenność

Przewijasz wiadomości lub Facebooka kolejną godzinę. Wyłączasz telefon i przewracasz się z boku na bok przez następną. Zimno Ci i gorąco jednocześnie. Wygodnie, nie komfortowo. Oczy otwarte na oścież, jakbyś był wyspany, a ciało … zbyt zmęczone by wstawać. Czas mija, a ty szukasz sposobu by zasnąć. By nie myśleć.

 

10. Natłok myśli

To trajkotanie umysłu. Mózg ciągle gada i gada, za dużo, za często, kilkoma głosami jednocześnie, których nie umiesz wyłączyć. Gada, że jesteś beznadziejny, że życie ucieka, czas ucieka, czas Cię goni, a Ty nic nie osiągasz. Nie rozwijasz się, nie wiesz czego chcesz od życia. Nie wiesz dokąd życie Cię prowadzi, co chcesz robić w życiu. Co jest Twoim celem, Twoim marzeniem. Wmawia Ci, że się boisz, że się lękasz, że jesteś chory, że umierasz. Wmawia Ci, że chce Ci się płakać, że to i tak nie wyjdzie i że życie nie ma sensu. Nie umiesz wyciszyć tych myśli, nie umiesz myśleć jak kiedyś. Myśleć o tym, którą herbatę chcesz wypić, albo czy będzie dziś padać. Potem nie myśleć o niczym albo wyłączyć się wykonując jakieś działanie. Nie umiesz, bo masz wrażenie, że nie masz wpływu na ten mózg, że siedzi w Tobie ktoś obcy.

 

11. Nieuzasadnione napady płaczu

Wstałaś/eś i chcesz płakać. Przez noc nikt nie zmarł, nie wybuchła Europa, nie odpadła Ci ręka. Chcesz płakać, bo jest Ci źle. Czujesz, że łzy duszą Ci oczy. Jesteś nadwrażliwy/a. Ktoś powie Ci lekką krytykę, a Ty wpadasz w histerię. Ktoś zwróci Ci uwagę i masz ochotę rozpłakać się w łazience. Wszystko rusza Cię za bardzo i często bez powodu.

 

12. Nieuzasadnione napady agresji, wściekłości i nerwów

Znam osobę, która pewnego razu przeczytała sms, że jej przyjaciele nie przyjdą na jej urodziny. Zdenerwowałby się każdy, ale ta osoba wściekła się, krzyknęła na całe mieszkanie, łzy naszły jej do oczu. Pod jej nogami akurat przechodził jej pies labrador, który machającym ogonem “uderzył” ją w udo. Odruchowo uderzyła go ręką z całej siły w mordę. Pies zamarł, skulił się i odbiegł. Ta osoba stanęła jak wryta, zmroziło ją “co ja zrobiłam? Jezu, piesku przepraszam”

Nieuzasadniona agresja i wściekłość nie musi objawiać się zawsze w przemocy fizycznej. Czasem może być to nieuzasadnione rzucenie sprzętem o podłogę, uderzenie pięścią w ścianę, chęć zniszczenia czegoś. Odruch zbyt silnego złapania i ściśnięcia kogoś za ramię w nerwach, albo odepchnięcie. Czasem po prostu ten gotujący się “wkurw” gdy ktoś do Ciebie mówi. Masz ochotę powiedzieć mu “daj mi spokój”. Wewnętrznie nosi Cię. Prosisz los, by ta osoba w końcu wyszła, by nikt do Ciebie nic nie mówił. By wszyscy odczepili się od Ciebie raz na zawsze.

 

13. Chwiejność nastroju i emocji

Idziesz galerią handlową i uśmiechasz się widząc ozdoby świąteczne. Po minucie jednak zbladłeś/aś bo, poczułeś brak prawdziwej magii świąt. Najpierw przytulasz partnera ciesząc się, że go masz, a za chwilę nie jesteś go pewny. Jesteś jak kobieta przed okresem, tyle, że tak jakby trwał on cały miesiąc. Źle i dobrze jednocześnie. NIeszczęście i szczęście zmienne co minutę.

 

14. Myśli samobójcze

Mogą nie przyjść, życzę Ci tego. Tyle, że tego zaplanujesz. Nie wiesz kiedy w ataku paniki spojrzysz lekko na to co jest za bramką balkonu. Przejdzie Ci przez myśl coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałeś. To cienka granica między “żyć” a “nie żyć”. Cienka granica, między chęcią istnienia, a utratą sensu. Nie wiesz kiedy nadejdzie, nie trać wiary w to życie. Ono jest dobre, jeśli Twój organizm do tego dojdzie. Walcz z tym, nie pozwól by wewnętrzne “coś” zmieniło Twoje zdanie na temat życia. Działaj wcześnie. Bądź na czas. Bądź przed depresją.

 

Odsyłam również do wpisu: 10 tekstów, których nie powinieneś mówić osobie chorej na depresję

Lifestyle

Co kupić na prezent świąteczny? Pomysły na prezenty świąteczne!

               Lubię kreatywne prezenty. Takie, które będę pamiętać. Takie w które ktoś włożył chociaż odrobinę wysiłku i serca. Odrobinę pasji i wyobraźni albo chociaż zatrzymał się na chwilę i zastanowił „Co ona tak naprawdę chciałaby dostać? Co on tak naprawdę lubi?” 

               Trafiony prezent to prezent, to taki który ktoś chce (powiedział nam o tym np. kolczyki lub skórzany pasek) lub taki, który kojarzy nam się z daną osobą. Podarunki z drugiej opcji smakują najlepiej. To upieczone ciasteczka dla kogoś kto kocha słodycze. To dać bilet do teatru, kogoś kto interesuje się sztuką. Gadżet podróżniczy dla kogoś kto jeździ po świecie, DIY ozdobę świąteczną dla kogoś kto ma słabość do świąt. Przedstawiam Wam moje TOP prezenty na święta. Dla niej, dla niego. Prezenty dla przyjaciół i rodziny, na szybko, dla zapracowanych. Coś co można kupić stacjonarnie lub online, albo trochę zmodyfikować to co proponuję. Nie wiesz co kupić na święta? Gwarantuje Ci, że poniższe opcje na pewno sprawią przyjemność bliskim i będą praktycznym i przydatnym gadżetem. Nie wiesz co kupić na święta? Gwarantuje Ci, że poniższe opcje na pewno sprawią przyjemność bliskim i będą praktycznym i przydatnym gadżetem. 

P.S Za rok we wpisie na najlepszy prezent na święta będę polecać swoją debiutancką książkę, także trzymajcie kciuki ; )

 

  1. FOTOKSIĄŻKA / FOTOALBUM PERSONALIZOWANY

Moje odkrycie w 2019 roku. Foto książkę możecie zamówić u fotografa lub w Empiku, jednak ceny są o wiele wyższe od tych na Allegro. Na Allegro książki mogą mieć 28, 40, 60 lub więcej stron. Zaletą tych aukcji jest możliwość zaprojektowania takiej książki od zera. Wybieracie okładkę, układ zdjęć, tło. Możecie wybrać jedno zdjęcie na całą stronę, lub kilka. Możecie ustawiać je na kilka sposobów, dodawać napisy. Jakość jest naprawdę dobra, zabawa przy projektowaniu takiej książki również. Mega wzruszający prezent. Sama w tym roku wręczam go rodzinie, przyjaciołom i … sobie samej jako album moich podróżniczych wspomnień : )

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 50 zł w górę

Ceny na allegro: od 29 – 60 zł + koszt wysyłki

Dostępność prezentów: Sklepy Fotograficzne, Empik, Księgarnie, Sklepy Online, Allegro

 

 

  1. DLA MIŁOŚNIKÓW ALKOHOLI: STALOWE KOSTKI LODU & FOREMKI DO KOSTEK LODU

Stalowe kostki lodu:

Idealny prezent dla wszystkich, którzy cenią sobie zimno wypijanego trunku przez dłuższy czas. Stalowe kostki lodu trzymają zimno i przede wszystkim nie rozpuszczają się, więc nie rozwadniają drinka. Nie każdy przepada za ciepłą whisky, a jednocześnie nie chce sobie psuć smaku alkoholu wodą powstałą z topniejącej kostki lodu. Taka metalowe kostki to najlepsze rozwiązanie. Są wielokrotnego użytku, nie trzeba się ciągle zastanawiać czy zdążymy zamrozić lód przed przyjściem gości.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 40 zł w górę

Ceny w sklepach online: Allegro od 40 zł w górę, Allieexpress od 20 zł w górę

Dostępność prezentów: Sklepy barmańskie stacjonarne i online, Allegro, Alliexpress

Link gdzie kupić: Ceneo, Ministerstwo gadżetów, TakaPaka

 

 

Foremki do kostek lodu: bryły & różnokształtne

Zrobienie ogromnej bryły kostki lodu spowalnia czas topienia w drinku i nadaje im oryginalności w wyglądzie. Świetny prezent dla gadżeciarzy i gospodarzy organizujących spotkania towarzyskie. Poza bryłą w internecie i sklepach barmańskich jest wiele foremek pozwalających robić różne kształty kostek np. czaszki, serca, naboje itd. Są to niesamowite o oryginalne pomysły na imprezę tematyczną.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 20 zł w górę (np. Empik, sklepy barmańskie)

Ceny w sklepach online: od 6 zł (Alliexpress), od 12 zł (Allegro) Sklepy Barmańskie Online (30-40 zł)

Link gdzie kupić: Link do aukcji empik, Link do aukcji

 

 

  1. DLA MIŁOŚNIKÓW PODRÓŻY: Zawieszka do walizki & Mapa do skreślania odwiedzonych miejsc

Zawieszka do walizki & Identyfikator do bagażu

Praktyczny ale i atrakcyjny atrybut każdego podróżnika. Można kupić klasyczny, skórzany i długotrwały identyfikator lub kolorową, tańszą wersję z nadrukiem. Zawieszki mogą mieć różne kształty i wzory np. z mapą, samolotem. Do każdej zawieszki dołączona jest kartka z miejscem na umieszczenie swoich danych w razie zagubienia bagażu.

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od kilkunastu złotych w górę

Ceny w sklepach online: od 4 zł (Alieexpress), od 5 zł (Allegro)

Dostępność: Sklepy online, empik, MediaMarkt, Wittchen, Decathlon, Tiger

 

Mapa do skreślania odwiedzonych miejsc & Mapa zdrapka

Sama jestem dumną posiadaczką takiej mapy. Naprawdę przyjemnie skreśla się/zdrapuje kolejne odwiedzone miejsce na świecie. Znajomi i rodzina uważają, że to ładny element ściany. Mapa może być korkowa (wbijamy np. szpilkę w odwiedzone miejsce) lub papierowa do kolorowania, zdrapywania itd. Jest też ciekawą alternatywą dla obrazu gdy nie masz pomysłu na swoja ścianę. 

Źródło zdjęcia: LINK

Ceny w sklepach stacjonarnych: od 20-140 zł

Ceny w sklepach online: od 20-200 zł

Dostępność: Sklepy stacjonarne: Carrefour, Empik, sklepy z prezentami. Sklepu online: BestPrezenty, Allegro, Picco i wiele innych.

 

 

  1. PERSONALIZOWANIE ETUI NA TELEFON

Możesz zaprojektować etui według wzoru na wybrany przez siebie model telefonu. Na obudowie może widnieć zdjęcie, sentencja lub dowolny wzór. Właściwie sami możemy stworzyć szablon w kreatorze na stronach internetowych i gotowe! Świetny prezent dla osób, które lubią personalizowanie i imienne prezenty.

Żródło zdjęcia: link do sklepu

Cena:: od 30 zł

Dostępność: EmpikFoto, niektóre sklepy fotograficzne & duże drukarnie, sklepy online: funnycase, zaprojektujetui.pl, Allegro

 

 

  1. BROKATOWY SZAMPAN LUB INNY ALKOHOL ZE SPERSONALIZOWANĄ ETYKIETĄ

Szampan ze spersonalizowaną etykietą lub bez

Brokatowy szampan sam w sobie jest wyjątkowym prezentem. Szampan po wstrząśnięciu wygląda jak świecąca ozdoba! Polecam włączyć na YouTube jak wygląda gdy pyłki brokatu tworzą miąższ obracający się w butelce. Dostępny w kolorze złotym, różowym i niebieskim.

Polecam personalizować butelkę. Tutaj możemy zrobić to na dwa sposoby: zamówić spersonalizowaną etykietę np. online (koszt od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych ponieważ często kupujemy go razem z alkoholem) albo zrobić ją samemu. Wystarczy chociażby w Paincie lub Wordzie wkleić zdjęcie + tekst (życzenia, wierszyk o alkoholu, opis osoby, której wręczamy prezent) i poprosić w najbliższym ksero by wydrukowali to na papierze samoprzylepnym (kosz 2-6 zł za kartkę samoprzylepną).

Źródło zdjęcia: link

Cena szampana z brokatem: np. Aviva 20-30 zł za butelkę, Monte Santi La perla (35 zł)

Dostępność szampana: Żabka, Biedronka, wszystkie większe supermarkety

Dostępność etykiety: Drukarnie, ksera, Fotograf, sklepy online

 

Wybrany alkohol ze spersonalizowaną etykietą

Online możemy zamówić również dowolny alkohol z własnym pomysłem na etykietę (np. zamiast nazwy Jack Daniels widnieje imię i nazwisko osoby, której dajemy prezent). Etykiety są schludnie wykonane, alkohole często pakują za nas. Prezent  z klasą dla miłośników whisky czy ciekawych butelek innego trunku.

Źródło zdjęcia: Domalkoholi

Cena alkoholu spersonalizowanego: 50 – 100 zł (w zależności od alkoholu)

Dostępność prezentów: Sklepy online, Allegro, Sklepy z alkoholami (niektóre winiarnie), Sklepy z prezentami

 

 

  1. KALENDARZ MOTYWACYJNY/PSYCHOLOGICZNY/ Z CYTATAMI

Plusem świąt jest bliskość do Nowego Roku. Każdy kupuje kalendarz, planner lub notatnik. Obecnie dostępność przepięknych i praktycznych kalendarzy jest ogromna. Mogą mieć spersonalizowaną okładkę, zawierać cytaty lub sentencje na każdy dzień, treści rozwojowe lub motywacyjne. Ze swojej strony polecić mogę Brian Tracy albo Mindfulnnes, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Aukcja Brian Tracy: Link

Aukcja Mindfulness: Link

Ceny: od 30 zł

Dostępność prezentów: Allegro, Sklepy online, Empik, Flying Tiger, Księgarnie, Supermarkety typu Tesco, Carrefour, Real

 

 

  1. BON

Bon to zawsze alternatywa. Jest dostępny praktycznie w każdym sklepie, na każdą kwotę. Posiadają minimum rok terminu ważności do wykorzystania. W większych galeriach handlowych np. Posnania Poznań można zakupić bon … do całej galerii. Pozwala to na wykorzystanie np. 100 zł na kawę w kawiarni, wodę w kiosku i bluzkę w odzieżowym. Bardzo przydatna rzecz gdy nie wiemy co komuś kupić, niech wybierze sam. : )  Polecam również żartobliwą formę wręczania pieniędzy na święta. Na tekturkę przyklejamy banknot np. 100 zł i zapisujemy na tekturce „Bon do wszystkich sklepów”. Bardziej humorystyczna wersja niż wkładanie pieniędzy w kopertę : )

 

 

  1. ZESTAW WITAMIN

Nie każdy się ucieszy z takiego prezentu, a powinien! Statystyki pokazują, że mamy ogromne braki witaminowe w organizmie. Polecam przejście się do apteki i zakupić kompleksu witamin razem lub 3 rożnych opakowań np. Witamina D, Kwasy Omega 3 i Magnez i zapakowanie w folię kuchenną przewiązując wstążką. Prezent z sercem dla bliskich o których chcemy zadbać.

Moje propozycje witaminowe (polecam poczytać w internecie do czego służy dany suplement by odpowiednio dobrać do osoby):

-Witamina D (zwłaszcza w okresie zimowym gdy brakuje słońca)

-Witamina C (z dużą dawką, dla osób skłonnych do przeziębień)

-Magnez & chrom (dla osób ze słabością do czekolady, skłonnościami do zmęczenia i skurczy)

-Młody Jęczmień (dla poprawy metabolizmu; procesu chudnięcia)

-Berberyna (dla zdrowego trybu życia osób dbających o żywienie; procesu chudnięcia)

-Ashwaganda (polepsza sen, obniża stres, zwiększa libido)

-Kwasy Omega 3 (powinny być podstawą dla każdego! Sedno zdrowia!)

-Olej z czarnuszki (odporność organizmu, przeciwnowotworowo)

Źródło zdjęcia: Link do sklepu Świat Życia

Ceny w sklepach stacjonarnych i online: 10-30 zł za 30 tabletek witamin, 60-200 zł za gotowe, zapakowane zestawy witamin i olejów

Dostępność prezentów: Sklepy online, Apteki, Sklepy ze zdrową żywnością, duże supermarkety typu Tesco

 

Nie wiesz co kupić na prezent dla rodziców, partnera, partnerki lub przyjaciół? Myślę, że moje top najlepsze prezenty sprawdzą się pod każdą choinką 🙂 Wesołych Świąt!