Miłość & relacje

Nie chcę od Ciebie nic, poza tym bym mógł/a znów wierzyć ludziom.

Rozstaliście się.  Jedno płacze tydzień, drugie pół roku. Stało się. Zdjęcia przecięte w pół, torby spakowane, plan na nowe układa się w głowie. Łzy otarte. Stajesz na nogi, wszyscy mówią „poradzisz sobie” albo „tego kwiatu, pół światu”. Możliwe, że mają racje. Może jest ktoś lepszy, ktoś nowy. Wiesz, że przestaniesz cierpieć, wiesz że wszystko jest do odbudowania, oprócz jednego – utraconej wiary w ludzi.

 

TWARDE PLECY

Z każdym cierpieniem, zranieniem i porażką, mamy mocniejsze plecy – to fakt. Buduje się na nich pewna skorupa, zbroja. Czujemy się silniejsi, bo już wiemy jakich ludzi unikać oraz jakich błędów nie popełniać. Każde kolejne uderzenie batem boli trochę mniej, w końcu znamy już to doświadczenie i nic nas nie jest w stanie zaskoczyć. Pewnie gdy pierwszy raz ktoś nas oszuka – doznajemy szoku jak ludzie potrafią być podli, ale kolejny? W sumie nas nie dziwi, skoro wiemy, czego możemy się po ludziach spodziewać. Stajemy się odporni na ewentualne, kolejne toksyczne relacje.

 

NIE CHCĘ OD CIEBIE NIC, POZA TYM, ŻEBYM ZNÓW MÓGŁ/A WIERZYĆ LUDZIOM

Niestety z każdą kolejną relacją jesteśmy również odporni na wiarę. Wiarę w drugiego człowieka. Wiarę w to, że ktoś jeszcze może dać nam miłość i prawdziwość. Szczerość i zaufanie. Skoro już jedna osoba złamała pewne zasady życiowe – dlaczego kolejna ma tego nie zrobić?

 

DYSTANS

Zachowujemy pewien dystans kolejnych relacji. Chcemy być blisko swoich przyjaciół i partnerów, jednak nie potrafimy już dać im swojego 100%. Pełnego zaufania, pełnego „bierz co chcesz”. Zachowujemy bezpieczną odległość na ewentualną ucieczkę i porażkę. Jesteśmy wycofani, jak pies który dostał od poprzedniego właściciela kijem po plecach i teraz za każdym razem gdy ktoś podnosi rękę by go pogłaskać – kuli się i chowa.

 

ZAUFANIE

Bez zaufania nie ma zdrowej relacji. Nie uwiążemy partnera na smyczy, musimy być głęboko przekonani, że nie trzeba się o niego/nią martwić. Z utraconym zaufaniem jest odwrotnie – albo jesteśmy przesadnie zazdrości, albo w drugą stronę, za bardzo się już nie przejmujemy. Nie przejmujemy się, bo mamy dziwne wrażenie że kolejna osoba w naszym życiu również może nas zranić i okłamać.

 

BEZPIECZEŃSTWO

Osoby, które raz, drugi lub trzeci zostały zranione, cierpią na pewien syndrom ucieczki. Bezpieczniej czują się sami, nie wierzą już że jeszcze mogą kochać. Nie wierzą w możliwości ludzi, którzy są dobrzy, którzy nie muszą ranić. Dla swojej stabilności – przestali szukać, przestali otwierać się na nowe relacje.

Otwarcie się na kogoś kto chce im dać nowy pakiet zaufania, wymaga dla nich czasu – bo stali się upośledzeni na miłość. To niestety najsmutniejsza z prawd, że Ci którzy kochali najbardziej, mają największy problem z zaoferowaniem tej miłości ponownie.