Miłość & relacje

5 najczęstszych błędów w związku cz. I

Jest związek. Jest to czego chcieliście, jest miłość, są motyle. Prawdziwy związek. Ten w którym jedno i drugie zadeklarowało się, że chce czegoś poważnego. Ten w którym mówisz kocham, piszesz dobranoc i pytasz co jemy na obiad. Nakładasz jej mniej masła na kanapkę bo ona dba o linię. Wybierasz mu ogórki z sałatki bo on ich nie lubi. Przynosisz paracetamol, nakładasz poszewkę na dwie poduszki, kupujesz bułki dla dwojga. Jest RAZEM.

RAZEM

„Razem” ma w sobie spory balans. Balans pomiędzy trzymaniem się siebie, trzymaniem się wspólnymi siłami, dążeniem do czegoś wspólnie przy jednoczesnym byciu jednostką i nieuzależnianiu się od siebie. Jak to mówią „razem, ale osobno”. Dzielimy razem życie, nie zapominając, że ono dalej jest podzielone. No właśnie i tu zaczynają się błędy

  1. Uwiązanie

„Jesteś mój i tylko mój i nikogo więcej”. Partner jest Twój w zaczeniu metaforycznym w obszarze „miłości” (oznacza, że nie zamierza wchodzić w dalsze relacje z inną osobą). Gorzej gdy ten obszar poszerza się o sferę pasji, pracy czy relaksu. W związku z wiążącym Cię partnerem nagle masz wrażenie, że jesteś osaczony. Twój partner sprawdza Twoje wiadomości chociażby od kuriera. Musi iść z Tobą na trening, piwo z kolegami, śledzić każdy krok Twojego dnia. Jeśli to Ty jesteś taką osaczającą osobą, nagle okazuje się, że nie chcesz nigdzie iść bo wolisz być z partnerem/partnerką w domu. Wracasz po godzinie ze spotkania towarzyskiego, bo on/ona czeka w domu. Twoje życie najzwyczajniej blednie lub przybiera kolor Twojego związku. Jeśli to Ty osaczasz (pewnie robisz to bardzo niewinnie i umiejętnie) to i tak da się wyczuć. Zawsze wyczuje się ciągły wzrok i oddech drugiej osoby na ramieniu. ZAWSZE. Pamiętaj, że osoba uwiązana na smyczy będzie próbowała się z niej zerwać. Nikt nie lubi być skrępowany albo czuć, że wybór jest mu narzucany.  Jak ktoś ma Cię zdradzić, to i tak to zrobi, nawet jak zamontujesz mu kamerę na czole. W końcu dojdzie do tego, że ktoś będzie wolał okłamać Cię dla świętego spokoju niż dać Ci szczerość i zaufanie.

 

  1. Gdzie mój kumpel/kumpela?

„Razem” to taka relacja w której jesteśmy kochankami. To taka relacja gdzie jesteśmy partnerami w planowaniu wspólnej przyszłości lub wspólnej firmy. Wspólne partnerstwo w budowie domu i płaceniu rachunków. „Razem” to związek rodziców, którzy wychowują dziecko. Związek miłości i czułości, ale również przyjaciół.

Związki rodzą się często z przyjaźni. Ze wspólnego piwa wypijanego na murku przy lesie. Ze wspólnych żartów w gronie znajomych. Czarnego humoru, dogryzania sobie nawzajem, wyborze prezentów na święta. Przyjaciel pyta Cię co robisz. Przyjaciel opowiada Ci jaką dziewczynę poderwał jego kolega z pracy. Przyjaciel mówi, że właśnie ogląda mecz, a Ty mówisz, że oglądasz serial. Przyjaciółka mówi Ci o tym, że można zrobić sobie świąteczne paznokcie. Przyjaciółka opowiada Ci o konflikcie między koleżankami w biurze. Twoja rola jako przyjaciela? Słuchanie.

Przyjaźń zamienia się w miłość, ale w miłości nadal powinna być przyjaźń. Twój partner/partnerka To też Twój kumpel. Czasem warto schować dumę do kieszeni i podać mu piwo z lodówki. Kupić jej ulubione żelki w supermarkecie. Posłuchać o tym ile spala samochód kolegi albo zapytać który model motoru go najbardziej kręci. Stanąć przy witrynie sklepowej by dowiedzieć się jakie kolczyki są dla niej najładniejsze. Ubrać koszulkę drużyny piłkarskiej, której ledwo wypowiadamy nazwę. Posłuchać o ludziach z pracy, chociaż nie pamiętamy ich imion. Posłuchać ze zrozumieniem, a nie tylko kiwać głową. Przejść się do jej/jego znajomych. Dobry kumpel nie oceni Cię jak czasem się upijesz, nie robi Ci ciągłych wyrzutów z każdego obejrzanego meczu, kupionych butów i wyjścia ze znajomymi. Z przełożonych planów, złego samopoczucia, zmiany decyzji. Bądź czasem takim kumplem.

 

  1. Moja rodzina jest inna niż Twoja rodzina

Moja koleżanka żaliła mi się, że jej teściowa nie złożyła jej i jej mężowi życzeń z okazji pierwszej rocznicy ślubu. „Jak teściowa mogła nie pamiętać, że jej syn wziął ślub rok temu.” Wzruszyłam ramionami, bo chyba będę taką samą teściową. Czy to dlatego, że mój syn nie będzie mnie obchodził? Nie, to dlatego, że w mojej rodzinie nie przywiązywało się wagi do rocznic ślubu. Wyniosłam to z domu, wyniosłam to z wychowania.

Nie każda rodzina jest taka sama. W jednej obchodzi się urodziny, w innej wydzwania z życzeniami w imieniny. W jednej święta to spotkanie dzieci z rodzicami, w drugiej uroczystość zjazdu rodziny z całej Polski. „Razem” to dzielenie się różną formą tradycji i spotkań rodzinnych. To spędzanie czasu z jedną rodziną, w której na obiad jeździ się do restauracji. Gdzie wspólnie pije się wino przy wieczornym filmie i chodzi się wcześnie spać bo rano będzie msza. Gdzie rodzice akceptują tatuaże i są za tym by ze ślubem się nie spieszyć. To spędzanie czasu z drugą rodziną, gdzie schabowy jest większy od głowy, a zięcia wita się kieliszkiem wódki. Gdzie tatuaże świadczą o złej pozycji społecznej, a o ślubie wypadałoby już pomyśleć, bo na salę się czeka się rok, a sala musi być tam skąd Panna pochodzi. Tu najczęściej tworzą się spięcia, teściowa nie taka, teść źle Cię wychował. Bo moja rodzina jest inna, to Twoja powinna być taka sama. Twoja wychowała Cię tak, a powinna inaczej.

Nie, nie musi być taka sama. Rodziny mają swoje „razem” i musimy je zaakceptować. Ta indywidualność jest piękna, Piękne jest to, że jesteśmy tak różni, a dalej tworzymy jedno: RODZINĘ.

 

  1. Zmień się

… a znikną wszystkie problemy. Owszem zniknie to co rzekomo nie pasuje, ale problem sam w sobie nie zniknie, za to samoocena drugiej osoby tak. Ze zmianami w partnerze trzeba działać ostrożnie. Wybieramy partnera takim jakim jest, takim jakim go widzimy, z jego wszystkimi wadami uznając, że lista zalet je przyćmiewa. Zmiany w Waszym  „razem” możemy podzielić na kilka rodzajów:

 

Zmiany cech charakteru

Ciężko jest zmienić siebie, kiedy jest się sobą. Wymaganie od drugiej osoby, by była inną jest sprzeczna z jej naturą. Trochę powinniśmy liczyć się z tym, że skoro druga osoba jest mniej wylewna to taki jej urok. Patrząc w drugą stronę, może to Ty jesteś zbyt wylewny/a. Skoro ktoś przez lata lubił wieczorem leżeć w dresie i oglądać Świat Według Kiepskich, to ciężko mu nagle będzie z tego zrezygnować dla codziennych spacerów na mrozie. Ograniczyć w porządku, zrezygnować w całości gorzej.

Zmiany negatywnych zachowań

To ten rodzaj zmian, które można i powinno się zmieniać. Wybuchowość i agresja jest zawsze symptomem do pracy nad sobą. Nie tylko w kontekście związku ale i własnego samopoczucia, reagowania w pracy, przy rodzinie. Wszystko co rani drugą osobę (i nie jest to brudna skarpetka na podłodze) jest sygnałem do naprawy. Nadmierna zazdrość, używki, problemy emocjonalne i wszystko inne co zgłasza Ci ktoś kto Cię kocha. Tak prawdziwie kocha.

Zmiany podejścia do życia.

Kiedy Ty chcesz mieć dzieci, a on nie. Kiedy ona chce podróżować po świecie, on woli ojczyznę. Kiedy jedno preferuje aktywny urlop na nartach, drugie smażenie się na plaży. Wybór domku na wsi czy sporego mieszkania w mieście. Wspólnej firmy, czy ścieżki kariery opartej na szczeblach stanowisk. Rodzinne spędzanie czasu, a książka i cisza. Impreza w sobotę czy sen.

Podobno ludzie dobierają się mając różne hobby, ale takie samo spojrzenie na świat. Ciężko jest przebić mechanizm budujący nasze plany na przyszłość. Charakteru zmieniać się nie powinno, negatywne zachowania tak, a podejście?

Kompromis. Podejście do życia zmienia się kompromisem. Innej drogi nie ma. W związku zyskujemy drugą osobę, jej wsparcie, możliwości, ale również rezygnujemy czegoś. Rezygnujemy na rzecz wspólnej przyszłości. Rezygnujemy z balowania do rana, by wspólnie oglądać film. Opiekujemy się drugą osobą w gorączce, a moglibyśmy w tym czasie iść pobiegać. Czy można nazywać to stratą? Niekoniecznie. To raczej relacja na zasadzie „coś za coś”. Zyskałem Ciebie, ale liczę się z utratą pewnych planów i przekonań, które planowane były w okresie bycia singlem. Może nie wyjadę na rok do Australii, ale za to mam z kim pójść do kina w weekend i wyjechać na Majówkę. Może nie będę na tej dyskotece, ale po ciężkim dniu w pracy mam do kogo się odezwać w domu. Może to nie będzie dom na wsi, ale nie musi być ten apartament w mieście. Są też mieszkania na obrzeżach. Kompromis.

 

  1. Niepoprawna komunikacja

Wszystkie błędy związkowe można by wrzucić do worka komunikacji. Do wielu błędów związkowych nie doszłoby gdyby ludzie ze sobą rozmawiali.

Mówienie o problemach jest trudne, wymaga obnażania się z samego siebie, ze swoich słabości i z tego co nas boli. Wymaga wyciągnięcia ręki i schowania dumy. Spokojna rozmowa jest o wiele więcej warta niż kłótnia i jej późniejsze konsekwencje. Nie jasne i niedoprecyzowane komunikaty (odsyłam do wpisu o domyślaniu się LINK) to droga donikąd.

Niezręczna cisza jako forma ratowania sytuacji również się nie sprawdza. Nie mówienie o tym co nas podniecenia, o tym jaką mamy opinię na temat konkretnej sytuacji. Lęk przed utratą partnera poprzez powiedzenie prawdy, nieumiejętność mówienia o uczuciach, o tym co nas boli. O tym co przeszliśmy i czego się boimy. O przyznawaniu się do błędów, szczerości odnośnie tego co zrobiliśmy źle. Wymieniać dalej?

To wszystko to komunikacyjny worek wokół którego obraca się świat. Jesteśmy świetnymi sprzedawcami w pracy, mówcami wśród znajomych, a nie potrafimy porozmawiać z partnerem. Z tą osobą, która ma być z nami do końca życia, we wszystkich jego aspektach. Partnerem życiowym.