Medytacja

Co dała mi medytacja?

CO DAŁA MI MEDYTACJA?

Oglądałam pewnego razu na YouTube pewną vlogerkę mówiącą o tym jak schudła 20 kg w krótkim czasie. Jej metamorfoza naprawdę robiła wrażenie,  blondynka z dość krągłą figurą zmieniła się w kobietę za którą obrócił by się nie jeden facet. Opowiadała o swoim sposobie na chudnięcie w kilku filmikach, które posiadały tysiące jak nie setki tysięcy wyświetleń. Niestety, swoimi filmikami wywołała falę hejtu i oburzenia widzów, którzy jak komentowali: stracili tylko minuty z życia na obejrzenie filmu w którym sposób przez nią podany nie miał sensu. Ja dobrze wiedziałam o co jej chodziło w tym sposobie i na czym on polega. Swój sposób nazywała „bodziec”.

BODZIEC

Miesiące pracy nad samą sobą, pozwoliły mi zrozumieć o co tak naprawdę chodzi w dążeniu do celu. Dlaczego jednym coś przychodzi łatwiej, a inni kroczą jakby dostawali kłody pod nogi od losu. Dlaczego niektórym tak łatwo wszystko przychodzi, tak łatwo zaczynać „na nowo”, znosić porażki albo ich unikać. Ten „bodziec” to jakby pstryczek w głowie. Ten pstryczek włącza magiczną siłę przyciągania. Brzmi jak magia, jednak to nic innego jak PRZESTAWIENIE MYŚLENIA. 

Myślenia „na sukces”. Myślenia pozytywnego, dążenia do celu pomimo oporu jaki stawia los, lub opinia innych. Obniżenie stresu, zamknięcie przeszłości, zamknięcie toksycznych znajomości i nie płakania nad rozlanym mlekiem.

Dziewczyna z vloga dostawała komentarze z prośbą o „konkrety”. Bodziec był tym konkretem. Po latach poddawania się, restrykcyjnych nie działających diet, ciągłego stresu (który naprawdę utrudnia odchudzanie) i ciągłego braku wiary w siebie w końcu poczuła, że się uda. Tym razem się uda. Wtedy wszystko przyszło łatwo, siłą przyciągania.

„KONKRETY”, które dała mi medytacja.

O te same konkrety pytają mnie znajomi wokoło kiedy mówię, że medytuję. „Co Ci to dało?” słyszę pytanie z pewnym oburzeniem w głosie. Ludzie oczekują odpowiedzi rzeczowej typu „Po medytacji zrywam z żyrandola magicznie pojawiające się 100 zł, a po 3 dniach medytacji moje włosy stały się grubsze i dłuższe o 20 cm”. 

W medytacji chodzi o to, że robi ona przestawiła coś w naszym mózgu, co powoduje, że wszystkie pragnienia zaczynają się spełniać, magia zaczyna się dziać. To nie jest tak, że medytacja sama w sobie przyniosła mi wyższy zarobek – tylko spowodowała takie zmiany w mojej psychice, że zaczęłam działać inaczej, pracować lepiej PRZEZ CO zaczęłam zarabiać lepiej.  Mniej więcej tak można wytłumaczyć mechanizm działania medytacji.

CZYM JEST MEDYTACJA?

Zawsze uważałam, że medytacja to złe słowo na tą formę pracy nad sobą. Gdy powiedziałam przyjacielowi, że medytuje zapytał „To nie jest sprzeczne z Twoją wiarą?”. Medytacja kojarzy się wielu z buddyzmem i gronem mnichów w togach, którzy od lat nie wynurzyli nosa na świat, a jedyne co robią to siedzą w puszczy po turecku mrucząc „omm” pod nosem. Owszem, ma to powiązanie – jednak we współczesnych czasach nie musisz zmieniać wiary by medytować.

„Medytacja” to tylko nazewnictwo , chodzi tu jednak o technikę przestawiania umysłu. Sposób na jego wyciszenie, uspokojenie i zrelaksowanie.  Może mieć wszelakie formy: śpiewanie mantr, techniki relaksacyjne czy najzwyklejsze słuchanie swojego oddechu. Ty też wiele razy medytujesz – tylko jeszcze o tym nie wiesz. Często wykonując jakąś czynność, która sprawia nam przyjemność np. dobry trening, pływanie, czyszczenie czegoś w domu, tańczenie –  odczuwamy jakbyśmy się „wyłączyli”. Nagle zapominamy, że jesteśmy głodni, bo tak nas pewna czynność wciągnęła. Nagle zapominamy o problemach i liście obowiązków wiszących na lodówce. Pytamy siebie patrząc na zegarek „To już ta godzina?! Kiedy to minęło?”

PUSTY UMYSŁ

W całym tym codziennym zgiełku informacji, hałasów, problemów i obowiązków brakuje naszemu mózgowi „nie myślenia”. Momentu wyciszenia, wyłączenia tego co nie potrzebne. Dlatego siadamy do medytacji i skupiamy się na oddechu – skupić się na czymś innym niż jazgot myśli. By usiąść i słyszeć jak mózg podsuwa nam informacje „pamiętaj by zabrać jedzenie do pracy/wstawić pranie/co zjem dziś na obiad” i zignorować to. Powiedzieć sobie „jestem tu i teraz i te 10 minut będę myśleć o oddechu, do reszty wrócę potem”. Obowiązki nie uciekną.

JAK NIE MYŚLEĆ PODCZAS MEDYTACJI?

Zabij się. To jedyny sposób. Nie da się „nie myśleć”, myśl zawsze przyjdzie. Sztuką, jak ją odsuwać. Skupiasz się na oddechu – przychodzi myśl – wracasz do oddechu. Starasz się odstawić ją na bok, wyobrazić sobie jak znika na chmurce, odpływa i powiedzieć „wracam do oddechu”. I tyle.

Mój kolega użył świetnej metafory medytacji “Medytacja to patrzenie na drzewo, które stoi po drugiej stronie ulicy. Przed nim po chodniku przechodzi mnóstwo osób, po ulicy przejeżdżają samochody, a Ty dalej skupiasz się za tym co jest za nimi. Skupiasz się na drzewie”.

CO ZMIENIŁA MEDYTACJA W MOIM ŻYCIU?

Wszystko.

Naprawdę wszystko. Przestałam być nerwowa, przestałam się denerwować. Nie reaguję złością na rzucone na podłodze skarpetki, mówię spokojnie. Nie mam ochoty płakać z nerwów, nie unoszę głosu. Poprawił się mój stan zdrowia, śpię lepiej, zasypiam łatwiej. Budzę się z poczuciem chęci do życia. Mam ochotę medytować – bo zauważyłam pozytywne efekty z niej płynące. Nie wyprowadza mnie z równowagi praca, biorę oddech i jest po prostu ok. Nie reaguję na toksycznych ludzi, potrafię ignorować ich zdania. Poprawiła się moja samoocena i poczucie własnej wartości. Mniej się przejmuję, mniej narzekam. Widzę pozytywne aspekty złych momentów, przede wszystkim widzę więcej pozytywów płynących z każdego dnia. Więcej się uśmiecham, cieszę się z małych rzeczy. Osiągam swoje cele łatwiej, przychodzi mi wszystko łatwiej. Dostałam podwyżkę, zaczęłam pisać bloga. Chce mi się działać, chce mi się uczyć i rozwijać. Wychodzę ze swoich lęków i zaburzeń. Ludzie widzą mnie jako bardziej pozytywną. Znajdź swoją formę medytacji, ale zaufaj mi – to działa.