Lifestyle, Psychologia & Rozwój

Prawdziwe postanowienia noworoczne, które powinieneś wykonać

 

  1. Nie zapiszę się na siłownię od Nowego Roku

… bo w marcu przestanę na nią chodzić. Organizm nienawidzi skrajności. Nienawidzi tego, że 7 dni leżał, jadł czekoladę i oglądał Netflix. Następne 7 dni, jest 5x na treningu, je kaszę i czyta fit blogi. Jasne, jesteśmy zajarani, mamy energię przez miesiąc, może dwa. Potem wszystko opada, tyle że opada aż do skrajności. Jednym machnięciem ręki porzucamy całość: siłownię, dietę. Rzucamy się na ciastka i piwo. Wracamy do naszej skrajności.

Balans. Nie żyj skrajnie. Porozciągaj się maksymalnie 15 minut, albo pójdź na zumbę raz w tygodniu. Posprzątaj porządnie dom w sobotę jeśli nie masz ochoty na trening. Zacznij spacerować 3 razy w tygodniu. Pójdź na siłownię raz na dwa tygodnie, będziesz miał ochotę za dwa iść znowu? Pójdź, ale nic na siłę, bo to porzucisz, a to o wiele gorsze. Lepsza jest systematyka cały rok niż ogromna hiperbola. Umysł i ciało tego nie lubi. Beata Pawlikowska powiedziała kiedyś żeby wyprowadzać się codziennie na spacer wokół bloku na PIĘĆ MINUT. Dlaczego tylko na pięć? Bo jak założysz sobie, że idziesz tylko na pięć minut – to prawdopodobnie pospacerujesz dłużej gdy zobaczysz, że czas leci szybko, a spacer jest przyjemny. Jak założysz sobie, że musisz spacerować TRZYDZIEŚCI MINUT – prawdopodobnie zrazisz się i nie pójdziesz w ogóle bo stwierdzisz, że dziś np. nie masz czasu

 

  1. Nie będę jeść zdrowo i nie będę na diecie

… bo będę jeść zdrowo 5 dni, a w weekend zjem potrójnie niezdrowo. Pizza, alkohol i czekolada. Kebab na kaca, schabowy u mamy na obiad. Tak działa organizm, któremu odmawiano. To restrykcyjne. Lepiej zjeść dwie kostki czekolady dziennie, niż rzucić się na dwie tabliczki co piątek. Przez lata nie umiałam sobie tego wpoić – zrozumcie to i Wy.

Balans. Jedz lekkie śniadania, bo rano łatwiej je się zdrowo. Rano nie ma znajomych namawiających do fast foodów, z rana nie masz ochoty na cukier. Jedz w pracy bez nadmiaru węglowodanów jeśli pracujesz siedząc. Odpuść drożdżówkę, przygotuj sobie na wieczór kurczaka z warzywami (wymyślisz coś wierzę w Ciebie). Po pracy zjedz obiad taki jaki przygotował mąż, nie płacz nad tym, że znalazł się tam tłuszcz. Zjedz bez opychania. Zjedz normalnie w gościach. Pozwól sobie na imieninowy sernik. Trzymaj balans. Zamierzasz pić wino w sobotę? Wypij, ale między lampkami łyknij wodę, zadbaj o brak odwodnienia od alkoholu. To jest właśnie życie – życie to umiar.

 

  1. Odhaczę nowe doświadczenie w swoim życiu

Załóż sobie, zapisz, że w ciągu 365 spróbujesz sushi. Chociażby nie smakowało – grunt, że umierasz z wiedzą o jego smaku. Załóż sobie, że spróbujesz zagrać w squasha chociażbyś miał nie trafić w piłkę przez godzinę (mój początek tak wyglądał, potem zakochałam się w tym sporcie). Polecisz samolotem, wypijesz tequilę, zrobisz kurs masażu, wydasz 5 zł na aloes który zawsze korcił Cię w Żabce ale cena była za wysoka. Cokolwiek, znajdź swoje nowe doświadczenie, którego nie robiłeś.

 

  1. Rozwój psychiki

Osiąganie wszelkich celów, prawo przyciągania, lepsza praca, lepsza płaca, dążenie do realizacji marzeń, spełnianie pasji, odkrycie drogi w życiu – wszystko zaczyna się od pracy nad psychiką. Od tego czy w głowie masz odpowiednią asertywność, silną wolę, wysoką samoocenę, pewność siebie, poczucie wartości.

Pracuj nad psychiką. Narzuć sobie, że przez 365 dni będziesz systematycznie wykonywał CHOCIAŻ JEDNĄ pracę nad rozwojem swojej podświadomości. Co to może być? Minimum 5 minut medytacji 5 razy w tygodniu albo trening relaksacyjny Schultza/Jacobsona 3 razy w tygodniu. Może to być jedna książka psychologiczna miesięcznie, czytana po kartce w tramwaju rano. Joga dwa razy w tygodniu lub zapisanie się na terapię, którą odwlekamy od miesięcy bo nie umiemy znaleźć chwili by usiąść i poszukać psychologa na kasę chorych w okolicy. Nie masz na to czasu i motywacji? Są jeszcze lżejsze i przyjemniejsze sposoby – od których zaczynałam sama. Podczas robienia makijażu rano włączałam film motywacyjny na YouTube typu „Jak programować podświadomość/Zwiększyć samoocenę” (wybierz coś, nad czym chcesz pracować). Puszczanie sobie afirmacji na słuchawkach gdy jechałam do pracy. Puszczanie autohipnozy lub relaksacji prowadzonej przy zasypianiu. Nie szukaj wymówek, szukaj sposobu.

 

  1. Systematyka i wytrwałość

Jak sobie coś założę – na pewno będę chciał to porzucić. To norma, wszyscy wątpimy. Częściej wątpimy niż czujemy motywację, bo nie ma magicznej weny. Nie zawsze będziemy zainspirowani, robimy wiele rzeczy w niechęci. Musisz sprzątać, sprzątaj w niechęci. Nie mów do siebie „nie chce mi się iść ćwiczyć”, idź ćwiczyć. Załóż sobie, że będziesz przez 3 miesiące wykonywał jakąś czynność, niezależnie od nastroju jaki podsuwa Ci umysł. Nauka języka obcego sama w sobie nie jest przyjemna – przyjemna jest jego znajomość. Wytrwałość w tym przyniesie Ci ten skutek. Praca lub ciężki projekt nie jest łatwy, ale pieniądze i osiągnięty cel już tak.

 

  1. Odkładam chociażby 50 zł miesięcznie

Odkładaj nadwyżkę pieniądza, ale nigdy WIĘKSZOŚĆ. Jeśli wpłacisz na konto oszczędnościowe całą premię, to prawdopodobnie zaraz ją wypłacisz bo będziesz chciał kupić akurat sukienkę na wigilię. Wpłać część, a część odłóż na przyjemności. Życie jest po to by również kupować sobie przyjemności. Ser prosto z Francji, który uwielbiasz, zegarek który ciągle obserwujesz. Zapracowałeś sobie na to, pozwól sobie, ale nie zmarnuj wszystkich pieniędzy. Musisz mieć zabezpieczenie finansowe na wypadek nagłej potrzeby, utraty pracy, choroby. Odłóż 50% nadmiaru pieniądza, załóż sobie o przelewanie części Twojego wynagrodzenia na oszczędności (nie powiem Ci ile – to zależy od Twoich zarobków). Wrzucaj drobne do skarbonki, odkładaj gotówkę, która jest w portfelu do osobnej koperty. Zainwestuj, włóż pieniądze w coś co przyniesie kolejne. Dbaj o przyszłość.

 

  1. Mniej myśleć

Mniej zastanawiać się nad efektem, a bardziej nad samym procesem rozwoju. Nad tym czy sama joga sprawia mi przyjemność, a nie czy będę umieć pozycję kwiatu lotosu za pół roku. Czy lubię malować, czy robię to tylko po to by zarobić na obrazach. Życie jest za krótkie i zbyt łatwe do stracenia, by nie czerpać przyjemności z czynności, a jedynie z celu. Mniej zastanawiaj się w procesie działania – bo jak myślisz za dużo, to prawdopodobnie nie zaczniesz robić nic, bo znajdziesz więcej wątpliwości niż sensu. Zaczniesz znajdować ryzyko i wizje niepowodzenia. Strach przed porażką, utratę motywacji. Mniej myśl, rób pomimo.

 

  1. Żyj tak jakby jutro … miało być.

Pewnie, że dobrze żyć tak jakby dzień ostatnim miał być. Tyle, że ostatniego dnia prawdopodobnie wydalibyśmy pół wypłaty na najdroższy alkohol, pokazali środkowy palec przełożonego, objedli się pizzą i przebiegli nago po plaży. Żyj tak, by obracając się i patrząc na „wczoraj” widział siebie o krok dalej. Zrobiłeś coś więcej, krok do przodu, ku lepszemu. Obojętnie czego dotyczy, mały krok. Może to być nowe nauczone słowo z obcego języka, trzy strony przeczytanej książki, kolejny dzień treningu, próby ratowania związku który już raz skreśliliście. Jeden krok to mało, ale dni w roku masz aż 365.

 

   9. Umiar lekarstwem na wszystko

Wszystko jest PO COŚ. Trzeba nauczyć się balansować. Wszystko w za dużych ilościach (nawet np. warzywa) będzie dla Ciebie złe, nawet jeśli uchodzi za zdrowe. Trochę alkoholu ale nie codziennie. Sport, ale też leżenie. Pizza, ale i sałata. Umiar to czas z partnerką, ale i czas z kumplami. Balans między dobrym, a złym samopoczuciem. Nie odczuwając smutku, jak rozpoznałbyś radość? Jakbyś ją docenił?  Wszystko to umiar, umiar to życie. Na prawdę. Równowaga, balans, wahadło i huśtawka. Umiar to trochę tu trochę tam, trochę tego i tamtego. Tylko on pozwoli osiągnąć każdy cel … ale i szczęście z tego płynące.

 

Szczęśliwego Nowego!